statystyki

Sędzia według Trumpa: Biały, konserwatywny mężczyzna

autor: Emilia Świętochowska23.01.2018, 08:29; Aktualizacja: 23.01.2018, 09:11
To właśnie Biały Dom odpowiada za sprawdzanie, czy potencjalni nominaci nie powiedzieli lub nie zrobili czegoś, co mogłoby zaszkodzić słupkom poparcia prezydenta.

To właśnie Biały Dom odpowiada za sprawdzanie, czy potencjalni nominaci nie powiedzieli lub nie zrobili czegoś, co mogłoby zaszkodzić słupkom poparcia prezydenta.źródło: ShutterStock

W cieniu kolejnych skandali prezydent Stanów Zjednoczonych dyskretnie przeprowadza konserwatywną rewolucję w federalnym sądownictwie. Dziś nominowani sędziowie będą wpływać na linie orzecznicze przez dekady.

Reklama


– Czy kiedykolwiek prowadził pan sprawę z udziałem ławy przysięgłych?

– Nie.

– Czy kiedykolwiek prowadził pan sprawę cywilną?

– Nie.

– Karną?

– Nie.

– Czy kiedykolwiek samodzielnie przesłuchiwał pan świadków?

– Wydaje mi się, że nie.

– Czy kiedykolwiek złożył pan pozew w sądzie stanowym?

– Nie.

– W sądzie federalnym?

– Nie.

To fragment kompromitującej wymiany zdań, do jakiej doszło miesiąc temu w trakcie przesłuchania kandydatów na sędziów federalnych przed komisją ds. sądownictwa amerykańskiego Senatu. Niechlubnym bohaterem posiedzenia okazał się Matthew Petersen, rządowy prawnik, członek Federalnej Komisji Wyborczej (podobnej do polskiej PKW), którego Donald Trump nominował na zwalniające się akurat stanowisko w sądzie okręgowym dla Dystryktu Kolumbii.

W niespełna pięciominutowej rozmowie z senatorami prezydencki nominat zaprezentował się jako niewyrobiony dyletant: nie potrafił odpowiedzieć na pytania o podstawowe instytucje i doktryny prawne oraz przyznał, że nie jest biegły w procedurze cywilnej. Braku oczytania nie rekompensował też osiągnięciami w praktyce procesowej (bo właściwie nie ma żadnych). „Nie chcę go dobijać, ale na pytania, które mu zadano, odpowiedziałby student drugiego roku prawa” – napisał na Twitterze Aderson Francois, profesor w szkole prawa Uniwersytetu Georgetown. Niektórzy przedstawiciele środowiska prawniczego usiłowali trochę usprawiedliwić Petersena, przekonując, że walory charakteru kandydata przeważają nad brakiem doświadczenia na sali sądowej. Nie należy zatem od razu przekreślać utalentowanego prawnika, który nie zna na pamięć wszystkich procedur obowiązujących w sądownictwie federalnym. Słaba linia obrony. W końcu Petersen nie tylko przyszedł na przesłuchanie zupełnie nieprzygotowany, lecz na dodatek zademonstrował niezrozumienie podstawowych koncepcji i zasad prawnych. Nie dało się przymknąć na to oka, choćby poza wszystkim był człowiekiem niezwykle prawym. Niedługo potem, pod naporem krytyki i w aurze upokorzenia, wycofał się ze starań o prestiżowy urząd.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane