statystyki

Kuszlewicz: W przypadku karpi pokazano obywatelom, że prawo jest wybiórcze [WYWIAD]

autor: Maciej Weryński19.12.2017, 08:27; Aktualizacja: 20.12.2017, 21:15
Karolina Kuszlewicz, adwokatka z własną kancelarią, znana z prowadzenia spraw znęcania się nad karpiami. Laureatka I nagrody w konkursie Rising Stars – Prawnicy liderzy jutra 2017

Karolina Kuszlewicz, adwokatka z własną kancelarią, znana z prowadzenia spraw znęcania się nad karpiami. Laureatka I nagrody w konkursie Rising Stars – Prawnicy liderzy jutra 2017źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nie znam żadnego innego przypadku, w którym prawo łamane byłoby na tak masową skalę, jak dzieje się to w przypadku karpi - mówi w wywiadzie dal DGP Karolina Kuszlewicz, adwokatka znana z prowadzenia spraw znęcania się nad karpiami.

Pamiętam z dzieciństwa „Szaleństwa panny Ewy” Kornela Makuszyńskiego i jedno zdanie, które mnie wtedy bardzo śmieszyło. Otóż pani Szymbartowa „z trudem schwytała powietrze jak karp, który się dowiedział, że się zbliża Boże Narodzenie”. Potem przestało. Pani pewnie też nie śmieszy?

Nie, zupełnie nie. Zwłaszcza że skala znęcania nad karpiami jest w Polsce ogromna. Nie znam żadnego innego przypadku, w którym prawo łamane byłoby na tak masową skalę, jak dzieje się to w przypadku karpi. Szacuje się, że w tym roku do sprzedaży trafi około 9 mln sztuk karpi. Mówię o sztukach, a nie – jak się powszechnie przyjęło podawać – o tonach, bo chodzi o zwierzęta, a nie rzeczy. Kiedy patrzę na to, co zaczyna się dziać z początkiem grudnia, przeraża mnie rozmiar bezsilności obywateli, którzy próbują interweniować, i opieszałości organów ścigania. To kompletne wypaczenie systemu ochrony prawnej. Mimo że jest wyrok Sądu Najwyższego...

Ze sprawami karpi i tym wyrokiem SN jest pani głównie kojarzona, to one zresztą zwróciły na panią uwagę kapituły konkursu Rising Stars.

To pierwsze miejsce w rankingu jest nie tylko zaszczytem dla mnie, ale również ważnym symbolicznym wydarzeniem. Zaczynałam swoją drogę od problemu ze znalezieniem promotora do pracy magisterskiej o prawnej ochronie zwierząt, potem, już po studiach, słyszałam często, że prowadzenie spraw karpi przed sądami jest niepoważne, a rok temu, po siedmiu latach starań, jednak zapadł wyrok Sądu Najwyższego podzielający moje argumenty (sygn. akt II KK 281/16 – przyp. red.). A teraz jeszcze dostałam nagrodę Rising Stars, również w związku z działalnością na rzecz zwierząt. Niedawno założyłam również bloga www.wimieniuzwierzat.com, w którym staram się prowadzić edukację prawną o ochronie zwierząt.

Skąd te zainteresowania?

Szacunku do zwierząt nauczyłam się w domu rodzinnym. Kiedy wybierałam kierunek studiów, przesądziła chęć działania w obszarze ich ochrony. Wykształcenie prawnicze miało być do tego praktycznym narzędziem. Jednocześnie chciałam zająć się tym tematem profesjonalnie, w oparciu o konkretne podstawy merytoryczne.

Już jako prawniczka ze sprawą karpi zetknęłam się osiem lat temu. Przyszła do mnie filigranowa pani, która okazała się prezeską małej fundacji. Pokazała mi nagrania z rybami trzymanymi bez wody na sklepowych ladach, w skrzynkach jak na owoce albo warzywa, ale to były żywe zwierzęta wodne! Leżały jedne na drugich, potem były pakowane do plastikowych worków. Pani powiedziała, że umorzyli postępowanie. Znałam treść ustawy o ochronie zwierząt, byłam już po kilku sprawach dotyczących innych zwierząt, pomyślałam więc, że ta jest wyjątkowo prosta. Wtedy jeszcze nie było przepisu, który mówi wprost, że trzymanie lub sprzedaż żywych ryb bez wody jest znęcaniem się, ale byłam pewna, że z ogólnej definicji znęcania, czyli powodowania bólu lub cierpienia, wynika, że do takiego przestępstwa dochodzi w powyższych przypadkach. To było po prostu zero-jedynkowe! Nie sądziłam, że będzie aż tak trudno w sprawie, która wydawała się ewidentna. Okazało się, że przez siedem lat trzeba było się spierać o pryncypia. Bardzo się w to zaangażowałam z jednej strony z powodów etycznych, z powodu osobistej niezgody na takie traktowanie tych zwierząt, ale z drugiej strony z przyczyn czysto prawnych. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie spotkałam się ze sprawą, w której tak ewidentnie lekceważono by prawo. Mimo jasnego stanu faktycznego. Myślę, że to trudne do zaakceptowania dla każdego prawnika.

Postępowanie przygotowawcze zostało wznowione. I co dalej?

Nastąpiło ponowne umorzenie. Organy ścigania znów nie dopatrzyły się potrzeby ścigania przestępstwa. Pozostawało złożenie subsydiarnego aktu oskarżenia. Organizacje pozarządowe mają do tego prawo, a że jest ono obwarowane obowiązkiem adwokackim lub radcowskim, to robią to dość rzadko. Wielu NGO-sów po prostu nie stać na specjalistę, który napisze taki akt oskarżenia, co zresztą nie jest dla adwokatów i radców łatwe, bo z zasady nie występują jako oskarżyciele.

Złożyliśmy akt oskarżenia, w obu instancjach przegraliśmy, choć sukcesem było już to, że dotarliśmy z nim do sądu. Była to prawdopodobnie pierwsza taka sprawa w Polsce, która w ogóle trafiła na wokandę.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • belfer(2017-12-19 17:23) Zgłoś naruszenie 70

    Pamiętajcie, dzieci, pisze się "karpi", a nie "karpii".

    Odpowiedz
  • Nie lubiany(2017-12-20 09:31) Zgłoś naruszenie 76

    Z tego wszystkiego widać, że w RP ważniejszy jest los zwierząt niż los ludzi. Za porzucenie psa można trafić do ciupy. Za wyrzucenie człowieka na bruk nie. Ot taka polska przypadłość.

    Odpowiedz
  • wentkaz amator(2017-12-20 17:28) Zgłoś naruszenie 50

    a przekraczanie predkosci na drogach itp itd? ze ginie pare tys Polakow, a kilkadziesiat tys jest rannych rocznie, to nie problem? a karpi tez w sumie szkoda, choc smaczne, niech sprzedaja filety i po problemie

    Odpowiedz
  • Zen(2017-12-19 20:52) Zgłoś naruszenie 11

    Podobno umęczone karpie głosowały za przyspieszeniem wigilii

    Odpowiedz
  • wiekowy mecenas(2017-12-20 19:59) Zgłoś naruszenie 10

    Przypominam, że adwokatka to teczka, a nie zawód zaufania publicznego.

    Odpowiedz
  • Konrad(2017-12-22 11:02) Zgłoś naruszenie 11

    Następnym krokiem w karierze tej Pani powinno być wejście do kurnika na fermy drobiu - w końcu Wigilia jest raz w roku, a kurczaki jemy w pozostałe dni.

    Odpowiedz
  • zezx(2017-12-22 20:54) Zgłoś naruszenie 11

    ..pozostaje jeszcze problem ochrony kreta i nornicy na działce a także licznej populacji dżdżownic cierpiacych z powodu nieustannego grzebania w glebie ..może ktpś powoła fundację która się tym problemem zajmie...

    Odpowiedz
  • Novel(2017-12-20 13:21) Zgłoś naruszenie 11

    Człowieka państwo gnębi na wiele wiele sposobów - popatrz jak funkcjonuje system prawny w RP i w UE. Można jak niepodległości bronić praw zwierząt, bo chomiki i koty mają przecież swoje prawa, ale gdy odbywa się to w świetle stałego ubywania praw dla człowieka to domyślać się należy, że jest to ogólnoświatowa akcja w pełni świadoma i celowa środowisk, których żywiołem jest chaos.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane