statystyki

Jerzy Stępień: Najpierw ustalmy, kim ma być sędzia

autor: Jerzy Stępień14.11.2017, 13:20; Aktualizacja: 14.11.2017, 13:35
Jerzy Stępień

Jerzy Stępieńźródło: PAP
autor zdjęcia: Marcin Obara

Asesorzy mają prawo oczekiwać współdziałania władz w celu racjonalnego rozstrzygnięcia ich sprawy i wyjścia z impasu. Wystarczy, aby ci, którzy nawalili najbardziej, to jest parlament i prezydent, wspólnie zmienili w ustawie tylko jeden przepis – ten o powoływaniu przez ministra. Tylko czy o to nam chodzi?

Reklama


Trudno nie współczuć absolwentom Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w związku z sytuacją, w jakiej się znaleźli całkowicie bez swojej winy. Trzeba jednak założyć, że jako ukształtowani już prawnicy mają całkowitą jasność swojej sytuacji prawnej, a przede wszystkim wątpliwej konstytucyjnie pozycji asesora. Bo jeśli nie, to trzeba byłoby uznać, że pomimo zakończenia aplikacji i zdania egzaminu sędziowskiego nie posiedli jeszcze umiejętności mierzenia się z trudnymi problemami prawnymi, z którymi w samodzielnym życiu zawodowym będą się spotykać co rusz.

Z drugiej jednak strony nie mogę się zgodzić z tezami Macieja Gutowskiego i Piotra Kardasa („Rada odleciała wysoko ponad badania psychologiczne asesorów”, DGP z 2 listopada 2017 r.), że wina leży tym razem po stronie KRS, która była inicjatorką i orędowniczką procesu przywracania instytucji asesorów. Owszem była, wszyscy to pamiętamy, ale uczciwie też przyznajmy, że ten nowy asesor miał być w istocie sędzią na próbę powoływanym przez prezydenta. Stał się jednak na powrót całkowicie „dawnym asesorem”, bo konstytucyjność przyjętych rozwiązań ustawowych – głównie z powodu powoływania przez ministra sprawiedliwości – została zakwestionowana wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2008 r. Ten wyrok jest wszystkim zainteresowanym doskonale znany. Wprawdzie rządzący wielokrotnie już dawali dowody na to, że konstytucja ich nie obowiązuje, bo oni jej przecież nie uchwalali, ale starajmy się jednak tego rodzaju postaw nie usprawiedliwiać.

Od czego jest KRS

Szczególny mój sprzeciw budzi następujący passus z tekstu dwóch adwokatów: „Nie zapominajmy, że prawo – chciane lub niechciane – dało asesorom konkretne uprawnienia do wykonywania funkcji orzeczniczych. Ocena, czy była to dobra decyzja, nie należy w żadnym razie do Krajowej Rady Sądownictwa”.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • Panie Sędzio!(2017-11-14 15:05) Zgłoś naruszenie 74

    A jeszcze pierwej najsampierw ustalmy, jaki Człowiek może być sędzią, a potem wybierzmy, kto ma być sędzią. Bo według pańskiej tezy, to najlepiej, żeby sędzią był sędzia. A to za mało!

    Odpowiedz
  • Bert(2017-11-14 22:30) Zgłoś naruszenie 71

    No sędzia , wiadomo - niezawisły jak milewski, apolityczny jak tuleja , etyczny jak pietrzkowski, a przede wszystkim uczciwy - jak ten od sklepu z akcesoriami do komputera.

    Odpowiedz
  • juz emeryt(2017-11-14 15:20) Zgłoś naruszenie 65

    Czy to ten pan ,który uznał,że przedłużenie wieku emerytalnego jest zgodne z konstytucją RP???????To faktycznie dobry sędzia dla PO?

    Odpowiedz
  • Bert(2017-11-14 19:45) Zgłoś naruszenie 42

    obleśny

    Odpowiedz
  • Joanna(2017-11-15 10:06) Zgłoś naruszenie 00

    Wg. Konstytucji to nie mamy sędziów w Polsce bo są nieuczciwi- są bezkarni .

    Odpowiedz
  • kaka(2017-11-15 10:07) Zgłoś naruszenie 00

    Sędzia Stępień popełnia jeden, ale to kardynalny błąd - uważa, że dyskusja o modelu dojścia do zawodu sędziego jest otwarta. Tymczasem dyskusja ta się odbyła, decyzja zapadła i model jest taki jaki jest. Popełnia też drugi błąd twierdząc, że możliwe jest w naszych warunkach ustrojowych uczynienie z sędziego "korony zawodów". Otóż musiałoby się bardzo dużo zmienić i to nie tylko na płaszczyźnie ustaleń, kto może sędzią zostać, ale sposobów zapewnienia takiemu sędziemu odpowiedniego komfortu, organizacji i odformalizowania pracy. Musiało to by się wiązać ze zmniejszeniem stopnia nadzoru nad jego orzeczeniami, tak aby nie obawiał się, że instancja wyższa zmieni mu każdy wyrok, który nie jest po myśli sędziów w wyższej instancji (wyższa instancja w zasadzie powinna więc badać czy wyrok jest sprawiedliwy i czy istotne sprawy zostały rozważone natomiast nie powinna mieć prawa do zmiany orzeczenia z uwagi na inny pogląd prawny) do tego zmniejszenie nadzoru w warstwie administracyjnej. Te postulaty są jednak niemożliwe do zrealizowania nie tylko z uwagi na brak środków finansowych, ale także braku zaufania do sędziów, którego to brak dotyczy zarówno obywateli, polityków jak i sędziów, co doskonale zilustrowała KRS traktując przyszłych sędziów jak petentów, którymi można rozgrywać według własnego widzimisię.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama