O tym, że nadal występuje problem z pouczeniami sądowymi, mówią niemal wszyscy. Między innymi z tego powodu niektórzy sędziowie włączyli się w akcję stworzenia nowych, czytelniejszych dla obywateli wzorów.

Zanim jednak te zostaną zmienione, sprawy na korzyść Polaków zaczynają interpretować... same sądy. Dowód? Najnowsze postanowienie Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie.

Sprawa zaczęła się od zajęcia przez komornika sprzętu elektronicznego. Rzecz w tym, że być może niesłusznie. Obywatel wniósł więc do sądu powództwo o zwolnienie przedmiotów spod egzekucji. Obliczył opłatę, którą powinien uiścić, i zapłacił 62,5 zł. Problem w tym, że powód nie znał treści art. 21 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 623 ze zm.). Stanowi on, że końcówkę opłaty zaokrągla się w górę do pełnego złotego. Sąd rejonowy napisał więc do powoda list, w którym, zamiast poprosić o dopłacenie brakujących 50 gr, wezwał go do wniesienia opłaty w wysokości 63 zł. I podkreślił, że w przeciwnym razie powództwo zostanie zwrócone.

Powód odpisał, że musiała zajść pomyłka, bo pieniądze wpłacił. W odpowiedzi po prostu zwrócono mu powództwo, tym samym w praktyce uniemożliwiając uwolnienie się od egzekucji komorniczej.

Obywatel wniósł zażalenie do sądu okręgowego. Wskazywał, że został wprowadzony w błąd. I okazało się, że ma rację. „Wobec tego, że powód został wezwany do uiszczenia opłaty sądowej w błędnej wysokości, co w realiach sprawy mogło u niego wywołać uzasadnione wątpliwości co do treści otrzymanego wezwania, niewykonanie przez niego wezwania nie mogło skutkować zwrotem pozwu” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia wydanego przez sąd.

Eksperci chwalą taką postawę. – Wezwanie kierowane przez sąd do strony (i to niezależnie od tego, czy jest ona reprezentowana w sprawie przez zawodowego pełnomocnika, czy też występuje sama) musi dokładnie określać czynność, jaką musi wykonać strona, oraz skutki jej niewykonania – podkreśla Marcin Łochowski, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Dodaje, że w orzecznictwie utrwalił się pogląd, że takie wezwanie i ewentualne dołączone do niego pouczenia muszą być jasne i jednoznaczne. A strona nie może ponosić negatywnych konsekwencji ich wadliwego lub nieprecyzyjnego sformułowania.

– W opisywanej sprawie strona mogła mieć uzasadnione wątpliwości co do treści wezwania, skoro już uiściła opłatę w kwocie 62,50 zł, a otrzymała wezwanie do zapłaty 63 zł. Bez wątpienia treść wezwania była błędna. Sąd powinien wezwać jedynie do dopłacenia 50 gr. Strona natomiast mogła przypuszczać, że sąd nie zarejestrował dokonanej już wpłaty i dlatego wysłał wezwanie – domniemywa sędzia Łochowski.

Nie ulega więc wątpliwości: pouczenia muszą być pisane przez sądy czytelniej. Kwoty do uiszczenia zaś powinny dotyczyć wartości brakujących, a nie ogólnej wysokości opłaty. Jeśli zaś ktoś znajdzie się w sytuacji, w której otrzyma wezwanie do uzupełnienia całej kwoty i z tego względu jego pozew zostanie zwrócony – powinien na decyzję sądu złożyć zażalenie.

W ostatnich tygodniach kampanię na rzecz uproszczenia pouczeń sądowych rozpoczął w Sejmie poseł Piotr Liroy-Marzec. Oczekuje on m.in., by już w pismach z sądu znajdował się numer rachunku bankowego, na który należy uiszczać opłatę. Ministerstwo Sprawiedliwości uważa jednak, że sformalizowane druki nie są od tego. I że każdy może znaleźć właściwe informacje, np. na stronie internetowej sądu.

ORZECZNICTWO

Postanowienie Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie z 9 sierpnia 2017 r., sygn. akt IV Cz 1559/17.