statystyki

O odróżnianiu ludzi od urzędów

autor: Artur Kotowski26.09.2017, 09:52; Aktualizacja: 26.09.2017, 12:37
W nauce prawa myślenie instytucjonalne pojawia się przede wszystkim w dyskursie konstytucyjnym (w ramach doktryny konstytucjonalizmu instytucjonalnego), choć definiowanym szeroko: jako zapewnienie realnej podmiotowości organom funkcjonującym w ramach określonych rodzajów władz

W nauce prawa myślenie instytucjonalne pojawia się przede wszystkim w dyskursie konstytucyjnym (w ramach doktryny konstytucjonalizmu instytucjonalnego), choć definiowanym szeroko: jako zapewnienie realnej podmiotowości organom funkcjonującym w ramach określonych rodzajów władzźródło: ShutterStock

W momentach budzących społeczne emocje czy dylematy komentatorzy przestają myśleć o państwie w kategoriach instytucji publicznych , koncentrując się na ludziach, którzy je reprezentują.

Reklama


W ostatnich tygodniach powróciła jako temat dyskusji problematyka dbania o instytucje publiczne, czy też szerzej tzw. myślenia instytucjonalnego. Wątki takie pojawiały się w publicznych wypowiedziach prof. Michała Królikowskiego w sprawie pozycji ustrojowej Sądu Najwyższego. Odniesienia do budowania silnych instytucji akademickich występują w wypowiedziach ministra Jarosława Gowina. Wreszcie królują w mediach – przy okazji głośnej sprawy zawieszenia przez SN postępowania kasacyjnego w sprawie Mariusza Kamińskiego czy np. na kanwie udziału Pierwszej Prezes SN w uroczystości zaprzysiężenia nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Wschodnia szkoła

Komentatorzy koncentrują się zazwyczaj na czysto ludzkich kontekstach określonych zachowań przedstawicieli państwa, zapominając, że w dojrzałej kulturze politycznej ów ludzki aspekt działania instytucji publicznych nie powinien odgrywać istotnej roli. Innymi słowy, działania winny być podejmowane na podstawie i w granicach kompetencji wyznaczonych przez prawo i analizowane przez pryzmat organu, a nie człowieka, który pełni daną funkcję. W dalszym jednak ciągu w dyskursie publicznym odwołania do myślenia o państwie w kategoriach instytucji publicznych załamują się w momentach budzących społeczne emocje czy dylematy.

Musi to budzić sprzeciw tych wszystkich, którym leży na sercu budowa silnych atrybutów rodzimej państwowości na wzór demokracji zachodnich i płynącego zeń wzorca funkcjonowania elementów państwa nie przez pryzmat czysto ludzki – co charakteryzuje postfeudalny model rządzenia właściwy „wschodniej” koncepcji państwowości (gdzie akcentuje się to, że rządzą ludzie, a nie instytucje). W dojrzałych demokracjach mamy raczej do czynienia z powściągliwością w aspekcie plemiennego myślenia o państwie na rzecz analizy działania organów rozumianych normatywnie. Zanik w polskim dyskursie publicznym (przede wszystkim medialnym) instytucjonalnego aspektu działania organów władzy publicznej dowodzi – niestety – jego niedojrzałości i konieczności mentalnej budowy podwalin silnej rodzimej państwowości, czego przyczyn można doszukiwać się jeszcze w okresie zaborów i słabości instytucjonalnej Rzeczypospolitej szlacheckiej, z brakiem profesjonalnego aparatu biurokratycznego, który towarzyszył okresowi monarchii absolutnej według wzoru francuskiego, pruskiego czy austriackiego.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama