Resort sprawiedliwości zaprezentował szczegóły funkcjonowania elektronicznego rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym. W praktyce będzie się on składał z dwóch odrębnych wykazów: publicznego, czyli otwartego dla każdego internauty (pojawi się on na stronie Biuletynu Informacji Publicznej ministerstwa), oraz niejawnego, który wykorzystywać mają jedynie sądy, organy ścigania oraz instytucje zajmujące się opieką nad dziećmi (rejestr z ograniczonym dostępem).

W rejestrze publicznym docelowo znajdą się informacje tylko o najgroźniejszych przestępcach – gwałcicielach, którzy działali ze szczególnym okrucieństwem, oraz tych, których ofiarami były dzieci (poniżej 15 roku życia). – Każdy sprawca takiego czynu skazany przed 1 października, czyli przed dniem wejścia w życie ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, będzie mógł jednak odwołać się w ciągu dwóch miesięcy do sądu i złożyć wniosek o wyłączenie jego danych z rejestru publicznego – tłumaczył w piątek na spotkaniu z dziennikarzami wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.

To samo dotyczy osób, które popełnią najpoważniejsze przestępstwa seksualne (pedofile i najbardziej okrutni gwałciciele) po 1 października, a także recydywistów, których ofiarami byli małoletni. Decyzję o zamieszczeniu ich danych w ogólnodostępnym rejestrze ostatecznie podejmie sąd przy wydawaniu wyroku. Może się na to nie zgodzić zwłaszcza ze względu na ważny interes prywatny pokrzywdzonego lub jego najbliższej rodziny (np. gdy istnieje ryzyko zidentyfikowania ofiary pedofila) lub potencjalne niewspółmiernie surowe skutki dla skazanego. – Chodzi o takie osoby, którym już grożono samosądem – podsumował sędzia Bartosz Jakubowski z departamentu legislacyjnego MS.

W rejestrze publicznym zostaną zawarte jedynie podstawowe informacje o poszczególnych sprawcach (patrz grafika). Aby skorzystać z bazy, nie trzeba będzie się nigdzie logować – wystarczy wpisać do wyszukiwarki nazwisko lub nazwę miejscowości. Pierwsze dane pojawią się w otwartym, internetowym wykazie od 1 stycznia 2018 r. (po tym, jak sądy rozpatrzą ich wnioski).

Znacznie więcej szczegółów znajdzie się w rejestrze udostępnianym jedynie sądom, organom ścigania i pracodawcom. Po pierwsze, bezwarunkowo będą w nim publikowane dane przestępców, którzy kwalifikują się już do ogólnodostępnego wykazu. Innymi słowy, nie będą oni mieli prawa wystąpić do sądu o wykluczenie informacji na ich temat z wykazu stworzonego na potrzeby instytucji publicznych. – Pierwsze 800 osób, które popełniły najpoważniejsze przestępstwa seksualne przed 1 października tego roku, będzie od tego dnia figurować w rejestrze z dostępem ograniczonym – wyjaśniał wiceminister Woś.

Oprócz tego do zamkniętego dla internautów indeksu mają też trafić dane identyfikujące sprawców prawie wszystkich przestępstw wymienionych w rozdziale XXV kodeksu karnego, czyli m.in. zgwałcenia, pedofilii, seksualnego wykorzystania stosunku niepoczytalności i zależności, stręczycielstwa dzieci czy rozpowszechniania materiałów pornograficznych z wizerunkiem małoletniego. Skazani za czyny popełnione przed 1 października, których ofiarami były nastolatki w wieku od 15 do 18 lat, będą jednak uprawnieni do złożenia do sądu wniosku o wyłączenie informacji o nich z niejawnego rejestru. Z szacunków ministerstwa wynika, że po 1 stycznia przyszłego roku zostaną do niego przesłane dane kilku tysięcy osób.

Natomiast co do zasady mają w bazie figurować wszyscy ci, którzy dopuścili się przestępstwa seksualnego po wejściu w życie ustawy. – W wyjątkowych sytuacjach, przy wygłaszaniu wyroku, sąd może odstąpić od wpisania przestępcy – tłumaczył wiceminister Woś. Decyzja ta ma być podyktowana przede wszystkim dobrem ofiary.

W rejestrze z ograniczonym dostępem będą publikowane szczegółowe informacje identyfikujące przestępców, m.in. numer PESEL, inne wyroki odnotowane w Krajowym Rejestrze Karnym oraz adresy zameldowania i zamieszkania.

Każdy zewidencjonowany pedofil czy gwałciciel będzie więc zobowiązany zgłaszać na policję zmianę miejsca pobytu (najpóźniej trzeciego dnia po wyjeździe).

Nieograniczony dostęp do danych znajdujących się w zamkniętym rejestrze będą mieć jedynie sądy i organy ścigania (za pośrednictwem profilu zaufanego ePUAP).

Z kolei pracodawcy (np. dyrektorzy szkół czy organizatorzy kolonii) otrzymają jedynie informację o tym, czy dany kandydat nie figuruje w wykazie.