Projekt nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej wychodzi właśnie z zamrażarki. Nowe przepisy, którymi na obecnym posiedzeniu Sejmu zajmą się posłowie, mają służyć przeciwdziałaniu rozpowszechnianiu sformułowań takich jak „polskie obozy koncentracyjne” czy „polskie obozy śmierci”. Jak podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości, które opracowało projekt, tego typu wypowiedzi nie tylko godzą w dobre imię RP, ale też powodują wrażenie, że odpowiedzialność za popełnienie hitlerowskich zbrodni ponosi również Polska.

Akt przewiduje dwie ścieżki – karną i cywilną. O ile odpowiedzialność karna grozi za błędne (nawet nieumyślne) przypisywanie narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, o tyle przepis dotyczący odpowiedzialności cywilnej jest o wiele szerszy.

Projektowany art. 53o stanowi, że do ochrony dobrego imienia RP i narodu polskiego mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego o ochronie dóbr osobistych. Powództwo może wytoczyć IPN lub organizacja pozarządowa, a uzyskane w ten sposób odszkodowanie lub zadośćuczynienie przysługuje Skarbowi Państwa.

Efekt mrożący

– Przepisy przewidujące środki cywilne wykraczają zdecydowanie poza kontekst debaty historycznej. Mamy silną obawę, że przepisy cywilnoprawne będą wykorzystywane przeciwko organizacjom pozarządowym albo dziennikarzom, którzy krytykują bieżącą sytuację w kraju – mówi Dorota Głowacka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Rzeczpospolita Polska działa przez swoje organy. Jeśli więc np. jakaś organizacja pozarządowa będzie krytykować bieżące kroki rządu, które w jej ocenie są sprzeczne ze standardami praw człowieka, to jest ryzyko, że ktoś może uznać to za godzenie w dobre imię Polski. Szczególnie w sytuacji, gdy krytyka jest wygłaszana za granicą – tłumaczy Głowacka.

Jak podkreślają eksperci HFPC, trudno przewidzieć, w jaki sposób proponowane przepisy będą stosowane. Może się okazać, że pomimo dobrych intencji projektodawcy zostaną uchwalone regulacje, które w przyszłości mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Poza tym już samo ich brzmienie może wywołać efekt mrożący i doprowadzić do ograniczenia swobody wypowiedzi.

Z kolei, jak zauważa prof. Ireneusz Kamiński, który opracował opinię do projektu dla rzecznika praw obywatelskich, powierzenie – obok IPN – organizacjom pozarządowym uprawnienia do wniesienia powództwa o ochronę dobrego imienia RP może mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje. W jego ocenie może to „doprowadzić do licznych postępowań wszczynanych w zamiarze nękania autorów, także naukowców, literatów i artystów, których wypowiedzi i dzieła są odbierane nieprzychylnie lub krytycznie”.

Dobre intencje

Według zamierzeń ustawodawcy nowe przepisy pozwolą wreszcie skutecznie walczyć z pojawiającymi się, szczególnie za granicą, informacjami o „polskich obozach”. Stąd w projektowanym art. 55b zapis, że kara za przypisywanie Polsce odpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie grozi także cudzoziemcowi, niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu.

Jednak zgodnie z art. 111 par. 1 kodeksu karnego warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie go za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą tam, gdzie miał on miejsce. Od zasady podwójnej karalności można odstąpić, zgodnie z art. 112 k.k., np. w przypadku przestępstw przeciwko bezpieczeństwu wewnętrznemu lub zewnętrznemu RP, polskim urzędom lub funkcjonariuszom publicznym czy też przeciwko istotnym polskim interesom gospodarczym.

– Nawet przewidując, że nowe przepisy będą zakładały rozszerzenie wyjątków od zasady podwójnej karalności, trzeba się zastanowić, skąd obywatel jakiegoś innego kraju, np. z drugiej półkuli, ma wiedzieć, że użycie sformułowania „polskie obozy” jest czynem bezprawnym. Najczęściej nie będzie miał on zielonego pojęcia o normach polskiego porządku prawnego – mówi dr Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – A skoro tak, to będzie to czyn popełniony w warunkach usprawiedliwionego błędu co do bezprawności.

Zgodnie z art. 30 k.k. wówczas taka osoba nie popełnia przestępstwa. Jeśli natomiast błąd sprawcy jest nieusprawiedliwiony, wówczas sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

– Z tego względu takie działanie projektodawcy wydaje się bardzo populistyczne. Teoretycznie wprowadzamy surowe przepisy, a w praktyce trudności z ich wyegzekwowaniem będą bardzo duże – pointuje dr Małecki.