Siedmioosobowy skład SN miał wczoraj odpowiedzieć na pytanie, czy ucieczkę spod dozoru elektronicznego należy traktować tak samo jak ucieczkę z więzienia. Jednak zamiast dokonać wykładni art. 242 par. 1 kodeksu karnego, sąd wydał postanowienie na podstawie art. 441 par. 5 kodeksu postępowania karnego o przejęciu sprawy do merytorycznego rozpoznania.

– To bardzo rzadka sytuacja. W ostatnich 27 latach były cztery takie przypadki – przyznał sędzia Wiesław Kozielewicz. Wyjaśnił, że skład orzekający podjął taką decyzję z uwagi na ujawnienie się problemów prawa intertemporalnego. – Był taki moment, gdy dozór elektroniczny stanowił karę ograniczenia, a nie pozbawienia wolności, co całkowicie zmienia obraz tej sprawy. Dlatego, przejmując ją, SN będzie klasycznym sądem apelacyjnym – dodał.

Zatem zamiast sądu okręgowego sprawę rozpozna SN, i to w siedmioosobowym składzie. Oczywiście jak od każdego wyroku II instancji stronom będzie też przysługiwała kasacja do... SN. Jeśli doszłoby do takiej sytuacji, wówczas rozpoznałby ją inny – również siedmioosobowy – skład.

Rzadkie przypadki

Ostatnio w izbie karnej taki przypadek miał miejsce w 2009 r. (sygn. akt I KZP 1/09), kiedy to SN, rozpoznając kasację w sprawie oskarżonego, stwierdził, że naruszono reguły rzetelnego procesu i zwrócił sprawę do sądu I instancji. Wcześniej, w 2007 r., SN przejął do rozpoznania sprawę aresztu dla cudzoziemca. Z uwagi na rażące naruszenie jego praw, w postaci nielegalnego aresztowania, konieczne było szybkie działanie. SN uchylił wówczas areszt, a całą sprawę rozpoznał w ciągu tygodnia. – Wcześniej przejęcie sprawy do rozpoznania miało miejsce w przypadku jednego pytania prawnego z 2006 r. oraz jednego pytania z 2003 r. W izbie cywilnej takie sytuacje są także rzadkie, ale zdarzają się częściej. I tak w 2016 r. SN przejął dwie sprawy do rozpoznania (na 118 pytań), w 2015 r. trzy sprawy (na 114 pytań), natomiast w 2014 r. dwie sprawy (na 116 pytań) – informuje biuro prasowe SN.

Dlaczego SN tym razem zdecydował się na taki krok? Zarówno sąd I, jak i II instancji skupiły się podczas procesu na wykładni art. 242 par. 1 k.k. Najpierw sąd rejonowy, uniewinniając oskarżonego, uznał, że uwolnienie się spod SDE nie wypełnia znamion czynu z art. 242 k.k. Potem natomiast, gdy prokurator zaskarżył wyrok, zarzucając błędną interpretację przepisów, sąd okręgowy przed wydaniem wyroku postanowił poprosić o wykładnię Sąd Najwyższy.

Pytanie tylko, czy odpowiedź sądu, wobec takiego obrotu sprawy, jest w ogóle potrzebna. Sąd Najwyższy zwrócił bowiem uwagę na zmieniający się stan prawny. Ucieczka spod e-dozoru miała miejsce pomiędzy 9 a 29 listopada 2014 r. W tym czasie dozór elektroniczny stanowił formę kary pozbawienia wolności. Jednak wyrok sądu rejonowego zapadł w kwietniu 2016 r., gdy dozór elektroniczny był karą ograniczenia wolności (przepisy zmieniły się 1 lipca 2015 r.). Zgodnie zaś z art. 4 k.k. jeśli stany prawne obowiązujące w momencie popełnienia czynu i w momencie orzekania są inne, to wówczas stosuje się przepisy względniejsze dla sprawcy. – Tego zagadnienia nie brano pod uwagę, zadając pytanie. Może się okazać, że w tym stanie faktycznym jest ono bezprzedmiotowe – tłumaczy sędzia Michał Laskowski, rzecznik SN.

Powie, nawet jak odmówi

SN nie może wydać uchwały, jeśli od jej treści nie zależy rozstrzygnięcie w danej sprawie. – Nawet gdyby tak się jednak stało, zapewne w uzasadnieniu o odmowie podjęcia uchwały znajdzie się pogląd Sądu Najwyższego na to, w jaki sposób rozumieć art. 242 par. 1 w kontekście samouwolnienia się spod dozoru elektronicznego – zastrzega sędzia Laskowski.

Tego typu uzasadnienia są zawsze publikowane i często mają wyraźnie zaznaczoną tezę. Wyrażona w ten sposób wykładnia nie jest co prawda wiążąca dla sądów, ale zazwyczaj jest brana pod uwagę.

A jak podkreśla sędzia Laskowski, wykładnia art. 242 par. 1 w kontekście dozoru elektronicznego jest niezwykle istotna. Z tego przecież powodu, w styczniu tego roku, trzyosobowy skład SN przekazał do rozstrzygnięcia tę kwestię powiększonemu składowi. Co prawda zarówno piśmiennictwo, jak i orzecznictwo są w tym względzie raczej ubogie, ale nie stanowi to przeszkody.

– Potrzeba zasadniczej wykładni ustawy wchodzi w rachubę nie tylko wtedy, gdy istnieją istotne rozbieżności w orzecznictwie SN oraz sądów powszechnych, chodzi także o przeciwdziałanie rozbieżnościom, które dopiero mogą zaistnieć przy interpretowaniu poglądów zawartych w doktrynie – argumentował wtedy Sąd Najwyższy.

4630 skazanych odbywa obecnie karę w systemie dozoru elektronicznego

60 tys. osób objął system SDE od początku jego uruchomienia