statystyki

ETPC coraz mniej surowy wobec pośredników w internecie

autor: Dominika Bychawska-Siniarska21.03.2017, 09:20; Aktualizacja: 21.03.2017, 09:42
flaga ue

Obecnie na rozpoznanie przed trybunałem oczekuje polska sprawa dotycząca odpowiedzialności administratora prywatnego bloga za komentarze internautów (Jezior przeciwko Polsce).źródło: ShutterStock

ETPC tworzy standard orzeczniczy związany z odpowiedzialnością pośredników internetowych za treści publikowane w komentarzach. Po kontrowersyjnym wyroku w sprawie Delfi p. Estonii, w której uznał, że zarabiający na internetowym portalu pośrednik ponosi odpowiedzialność za treści publikowane w komentarzach, nawet jeśli usunął sporny wpis na podstawie dyrektywy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, czym przyznał się niejako, że miał on charakter bezprawny.

Reklama


Wyrok ten zdawał się ignorować prawo UE i wywołał panikę. Również pośrednicy w Polsce uznali, że zamiast narażać się na surową odpowiedzialność, lepiej wyłączyć możliwość komentowania na poszczególnych stronach. Sądy zaś, które z trudem przyzwyczaiły się do zasad płynących z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, zaczęły na nowo wydawać wyroki ignorujące jej istnienie. Zdaje się jednak, że strasburski trybunał łagodzi swoje podejście. Zrobił to na kanwie szwedzkiej sprawy Pihla (skarga nr 74742/14).

We wrześniu 2011 roku na blogu prowadzonym przez małą szwedzką organizację pozarządową ukazał się artykuł oskarżający go o udział w partii nazistowskiej. Pod wpisem pojawił się anonimowy komentarz, w którym stwierdzono: „Ten pan Pihl jest również prawdziwym haszowym ćpunem w ocenie kilku osób, z którymi rozmawiałem”. Dziewięć dni później, po skardze Pihla, wpis na blogu oraz komentarz do niego zniknęły. Stowarzyszenie opublikowało ponadto przeprosiny. Pihl zwrócił się jednak do sądu, domagając się symbolicznego zadośćuczynienia w kwocie 1 korony szwedzkiej. W pozwie argumentował, że organizacja jest odpowiedzialna za wpis, jak również za komentarz, ponieważ nie zareagowała na niego natychmiast. Sąd rejonowy nie uwzględnił powództwa, uznał bowiem, że wpis na blogu mieścił się w granicach wolności słowa. Co do komentarza sąd wskazał, że nie ma prawnych przesłanek przemawiających za tym, że stowarzyszenie powinno usunąć treści wcześniej, niż to uczyniło. Wyrok został podtrzymany przez sądy wyższych instancji. Sąd Najwyższy nie przyjął sprawy do rozpoznania.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama