statystyki

Rozproszona kontrola konstytucyjności nie jest anarchią

autor: Małgorzata Kryszkiewicz14.03.2017, 09:07; Aktualizacja: 14.03.2017, 09:28
Uczestnicy konferencji zastanawiali się, kiedy sędzia powinien sam sięgać po wzorce konstytucyjne, a kiedy raczej szukać odpowiedzi w SN.

Uczestnicy konferencji zastanawiali się, kiedy sędzia powinien sam sięgać po wzorce konstytucyjne, a kiedy raczej szukać odpowiedzi w SN.źródło: ShutterStock

Badanie prawa pod kątem zgodności z ustawą zasadniczą przez sędziów zawsze było dopuszczalne w naszym porządku prawnym. Obecnie jednak może stać się koniecznością. Sędziowie muszą mieć to na względzie i się do tego odpowiednio przygotować.

Reklama


Do takich wniosków doszli uczestnicy konferencji „Sędzia a Konstytucja. Kryzys sądownictwa konstytucyjnego a rozproszona kontrola zgodności prawa z Konstytucją”, która odbyła się 3 marca w Katowicach. Powodem jej zorganizowania była sytuacja, w jakiej obecnie znajduje się Trybunał Konstytucyjny. Debatujący nie ukrywali, że status sądu konstytucyjnego stał się mocno wątpliwy, a to przede wszystkim ze względu na fakt dopuszczenia przez obecną prezes TK do orzekania trzech sędziów potocznie nazywanych dublerami. Są to osoby, które – zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem trybunału – zostały wybrane na miejsca już obsadzone. Uczestnicy konferencji zastanawiali się więc, w jaki sposób sędziowie powinni podchodzić do wyroków TK wydanych przez składy orzekające, w których będą zasiadały takie osoby, a także, czy mogą samodzielnie oceniać normy pod kątem ich zgodności z ustawą zasadniczą.

Z istoty sądownictwa

Do tych problemów odnosiła się prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego. Przypomniała, że zgodnie z samą ustawą zasadniczą sędziowie podlegają ustawom i konstytucji. Tak więc żaden sędzia nie może dawać pierwszeństwa ustawom, których nie da się pogodzić z konstytucją lub normami europejskimi. Podobnego zdania był prof. Marek Safjan, sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE i były prezes TK. Przypominał on, że nie można kwestionować potrzeby i możliwości przeprowadzania przez sędziów rozproszonej kontroli konstytucyjności prawa. To jest bowiem zakorzenione w samej istocie sądownictwa.

– Norma nigdy nie może być interpretowana w oderwaniu od konstytucji. Przecież sięganie po normę hierarchicznie wyższą to naturalny sposób interpretacji – podkreślał prof. Safjan.

Dodawał, że środki rozproszonej kontroli konstytucyjności nie są wymierzone przeciwko ustawie zasadniczej; przeciwnie – one mają na celu jej ochronę.

Profesor Gersdorf przypomniała, że Sąd Najwyższy wielokrotnie przyjmował, iż sądy mają prawo badania w indywidualnych sprawach konstytucyjności norm.

Doktor Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego, zwracał natomiast uwagę, że błędem jest tworzenie narracji, z której wynikałoby, że dopiero od teraz, a więc od momentu pojawienia się problemów związanych ze statusem TK, rozpocznie się stosowanie przez sądy rozproszonej kontroli konstytucyjności prawa.

– De facto taka możliwość przecież od początku istniała w naszym porządku prawnym. Jedynie przez szacunek do trybunału Sąd Najwyższy swoje kompetencje w tym zakresie niejako scedował na TK – powiedział dr Balicki. Stwierdził też, że rozproszona kontrola konstytucyjności prawa nigdy nie zastąpi tej wykonywanej przez TK. – Te systemy różnią się od siebie i wzajemnie się uzupełniają – powiedział konstytucjonalista.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • sasanka(2017-03-14 16:45) Zgłoś naruszenie 11

    O ile dobrze pamiętam to pewien sędzia miał swego czasu dyscyplinarkę z powodu oparcia wyroku bezpośrednio o przepis Konstytucji. Prezes jego Sądu i zastępca rzecznika dyscyplinarnego uznali to za przewinienie dyscyplinarne. Sprawa z zakresu ubezpieczenia społecznego. Pisano o tym na łamach Dziennika Gazeta Prawna. Jeśli się nie mylę, ów sędzia nazywa się Marek Przysycha. Czym zakończyło się postępowanie dyscyplinarne tego nie wiem. A teraz nagle można.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama