statystyki

Piotrowski: Sędziowie także reprezentują suwerena, nie tylko politycy

autor: Małgorzata Kryszkiewicz28.02.2017, 20:00
Dotychczas sędziowie byli jedyną częścią systemu ustrojowego znajdującą się poza kontrolą większości parlamentarnej, a tym samym poza kontrolą polityków

Dotychczas sędziowie byli jedyną częścią systemu ustrojowego znajdującą się poza kontrolą większości parlamentarnej, a tym samym poza kontrolą politykówźródło: ShutterStock

Ryszard Piotrowski: Dotychczas sędziowie byli jedyną częścią systemu ustrojowego znajdującą się poza kontrolą większości parlamentarnej. Teraz ten ostatni komponent naszego systemu, do tej pory niezależny od polityków, miałby im zostać podporządkowany.

Reklama


Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, aby to Sejm decydował o tym, którzy sędziowie będą zasiadać w Krajowej Radzie Sądownictwa. Twierdzi, że w ten sposób uda się związać władzę sądowniczą z suwerenem, a więc uzyskać stan zgodny z art. 4 konstytucji.

Artykuł 4 konstytucji stanowi, że władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej należy do narodu i że naród sprawuje tę władzę przez swoich przedstawicieli. To jednak jeszcze nie oznacza, że władza sądownicza należy do narodu. Naród jest podmiotem suwerenności, która znajduje urzeczywistnienie na zasadach określonych w konstytucji. Podstawą jego suwerenności jest ustawa zasadnicza i wszystkie jej artykuły, nie tylko art. 4.

Czy to oznacza, że konstytucja ogranicza suwerenność narodu?

Oczywiście, a to ze względu na wartości, których suweren nie może naruszyć. Konstytucja w art. 30 stanowi, że przyrodzona i niezbywalna godność człowieka jest źródłem wolności i praw. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów jest ściśle związana z tym, że suwerenem są w istocie wartości. Sędziowie także reprezentują suwerena, ponieważ – w pewnej mierze – reprezentują wartości konstytucyjne, wydając wyroki w imieniu Rzeczypospolitej. Prowadzi to jednak do konfliktu między sędziami i politykami.

Potwierdzeniem suwerenności narodu są postanowienia odnoszące się do zasady podziału władz. Nie można interpretować art. 4 konstytucji w ten sposób, że on unieważnia wszystkie inne artykuły i pozwala nam powiedzieć, że skoro władza zwierzchnia należy do narodu, to jego przedstawiciele nie są związani innymi postanowieniami ustawy zasadniczej. Tak nie jest, ponieważ konstytucja wyklucza tego rodzaju interpretację, gdyż wszystkie postanowienia ustawy zasadniczej, a nie tylko niektóre, mają najwyższą moc prawną. Konstytucję trzeba czytać w całości, a nie we fragmentach.

Podnoszony jest argument, że władza sądownicza nie podlega jakiejkolwiek kontroli – sama się wybiera, sama się nadzoruje, sama wreszcie decyduje, kto zostanie ze stanu sędziowskiego usunięty. Czy to nie jest zaprzeczenie zasady, zgodnie z którą wszystkie władze są równe?

To jest kwestia interpretacji. Władza sądownicza nie znajduje się poza kontrolą, podlega przecież konstytucji i ustawom. Konstytucyjna zasada podziału i równowagi władz oznacza, że władza najwyższa nie jest ulokowana w żadnym ze sprawujących ją podmiotów. W świetle konstytucji więc władza sądownicza znajduje się w systemie wymagającym oddziaływań z innymi władzami, ale jest od nich niezależna i odrębna.

Ten system ma swoją wewnętrzną logikę, którą zinterpretowano w licznych orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego. Szczególnie istotny w tym kontekście jest wyrok dotyczący demokracji konstytucyjnej, w którym stwierdzono, że większość parlamentarna nie może przekształcić Sejmu w organ władzy najwyższej, a to właśnie ze względu na zasadę podziału władz.

Czy jednak gwarancje przysługujące władzy sądowniczej, jak choćby ochrony przez immunitet, nie są zbyt daleko posunięte? Jak to wygląda w porównaniu do innych władz?

Jeżeli chodzi o sędziów, to ponoszą oni odpowiedzialność na zasadach określonych w ustawie. Oczywiście przysługuje im immunitet. Konstytucja mówi bowiem, że sędzia nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności bez uprzedniej zgody sądu określonego w ustawie. Jeżeli zaś chodzi o posłów i senatorów, to od dnia ogłoszenia wyników wyborów do dnia wygaśnięcia mandatu nie można ich bez zgody odpowiedniej izby pociągnąć do odpowiedzialności karnej. Jeśli chodzi o działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu deputowanego, to nie może być on pociągnięty do odpowiedzialności ani w czasie trwania mandatu, ani po jego wygaśnięciu. To jest rozwiązanie idące nawet dalej aniżeli gwarancje, które odnoszą się do sędziów.

Czemu to ma służyć?


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-03-01 00:40) Zgłoś naruszenie 31

    Kiedy żyłem w państwie robotników i chłopów (inteligencja nie istniała jako klasa, bo była to wykształcona część tej pierwszej, lub drugiej. Elity były częścią historii, tak jak dinozaury i mamuty ), państwo reprezentowało ich interes i działało na rzecz ich dobra. Rząd robotniczo-chłopski, nie musiał konsultować czegokolwiek, bo z samej nazwy wynikało, że wie doskonale czego oczekują tak zwani proletariusze. Dlatego też uważał, że może i powinien wypowiadać się w ich imieniu, nie zawracając im i sobie głowy pytaniem, czego chcą w istocie. Po upływie wielu lat okazało się, że robotnicy i chłopi wyemigrowali za pracą, ich wykształcona część natomiast, mocno wsparła hipotezę wg. której mamuty nadal żyją gdzieś w syberyjskiej tajdze. Odkryła otóż, początkowo pojedyńcze, a wraz postępującymi "sukcesami" transformacji ustrojowej coraz liczniejsze elity. One to wkrótce objęły stery kraju. Podobnie jak rząd z poprzedniej epoki wiedziały zgodnie z opisującą je definicją, jak uszczęśliwić wszystkich tych którzy zostali. Niestety okazało się, że w konstytucji istnieje ustęp o Suwerenie, i tak oto, koło historii zatoczyło pełny okrąg, Wszystkie strony teatru zwanego polityką , i nie tylko one, zabierają głos w imieniu Suwerena, nie pytając go w istocie o nic. Już słyszę argument o wyborach kto kogo reprezentuje, że nie mogę się wypowiadać, i takie tam... Przepraszam jeżeli wszyscy mogą się wypowiadać w imieniu Suwerena, to ja też. Dlaczego On nie może zdecydować która konkretna osoba ma go reprezentować? Musi oddawać głos na twory zwane partiami politycznymi które to układają listy wyborcze i tworzą rząd itd. W innych częściach systemu woli Suwerena jest jeszcze mniej, ale nikomu nie przeszkadza to w powoływaniu się na Niego, bez jakiejkolwiek próby weryfikacji tych opinii. Mimo, że dostanę tak zwanego bana, życzę Ci Suwerenie, aby w końcu zaczęto Cię pytać na poważnie, czego chcesz, nie okazjonalnie, raz na cztery lata.

    Odpowiedz
  • TvKB(2017-03-01 03:22) Zgłoś naruszenie 10

    Od lat obserwuję w artykułach prawników, nawet u niektórych wykładowców prawa konstytucyjnego, także i w tym wywiadzie („Podstawą jego suwerenności jest ustawa zasadnicza i wszystkie jej artykuły, nie tylko art. 4.”.) używanie terminu zamiennego „ustawa zasadnicza” w miejsce konstytucji. Jest to pewna nieścisłość, która się wkradła do języka polskich prawników, kopiujących tę nazwę z prawa niemieckiego, gdzie zamiast konstytucji, uchwalono w 1949 r. ustawę zasadniczą, jako prowizorkę dla zachodnich sektorów Niemiec, czyli RFN-u, która miała obowiązywać aż do czasu zjednoczenia Niemiec. Potem miano uchwalić dla zjednoczonych Niemiec konstytuucję, do czego jednak nie doszło. Najdobitniej potwierdza to preambuła do pierwotnego tekstu ustawy zasadniczej z 1949r, której odpowiednią część poniżej w tłumaczeniu cytuję: „ „Świadomi swojej odpowiedzialności przed Panem Bogiem i ludźmi, natchnieni wolą do zachowania narodowej i państwowej jedności i jako równouprawniona część zjednoczonej Europy do służby pokojowi świata, Naród Niemiecki w krajach związkowych Baden, Bayern, Bremen, Hamburg, Hessen, Niedersachsen, Nordrhein-Westfalen, Rheinland-Pfalz, Schleswig-Holstein, Württemberg-Baden und Württemberg-Hohenzollern, w celu uporządkowania na okres przejściowy bytu państwowego, mocą swoich konstytucyjnych uprawnień, uchwalił niniejszą ustawę zasadniczą dla Republiki Federalnej Niemiec.”... W Polsce ustawa z dnia 2 kwietnia 1997 r nosi oficjalną nazwę KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ i takiej powinno się używać, nie ulegając modzie naśladownictwa obcych terminów, których historyczne tło nie wszystkim prawnikom jest do końca znane.

    Odpowiedz
  • Helena(2017-03-01 06:49) Zgłoś naruszenie 12

    Dyżurny konstytucjonalista Piotrowski. Czy inni nie chcą się wypowiadać czy ich nie pytacie?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama