Problem powstał, gdy Włoch Stefano Melloni został skazany przez sąd w Ferrarze na 10 lat więzienia za oszukańcze bankructwo. Zdążył jednak po zwolnieniu z aresztu za kaucją i ucieczce do Hiszpanii ustanowić broniących go adwokatów. Skoro więc Melloni nie stawiał się na rozprawy, sąd w Ferrarze doręczał zawiadomienia pełnomocnikom, po czym wydał zaoczny wyrok skazujący. Utrzymał go w mocy boloński sąd apelacyjny, a włoski sąd najwyższy oddalił kasację.

Po aresztowaniu przez hiszpańską policję skazany sprzeciwił się jednak przekazaniu go do Włoch w celu odbycia kary. Podniósł, że w postępowaniu apelacyjnym ustanowił nowego pełnomocnika, a mimo to zawiadomienia doręczano poprzednim. Poza tym dowodził, że włoskie prawo nie przewiduje odwoływania się od zaocznego wyroku skazującego, a więc europejski nakaz aresztowania powinien zostać uzależniony od zagwarantowania mu takiej możliwości.

Audiencia Nacional (hiszpański sąd rozpatrujący niektóre rodzaje spraw karnych) uznał jednak, że Hiszpania powinna wykonać ENA. Prawa skazanego do obrony były bowiem w tym przypadku przestrzegane: wiedział on z wyprzedzeniem o terminach rozpraw i był reprezentowany przez ustanowionych przez siebie adwokatów we wszystkich instancjach. Melloni zaskarżył tę decyzję do trybunału konstytucyjnego Hiszpanii. Ten zapytał więc TS, czy sądy mogą uzależniać wydanie skazanego zaocznie od wznowienia postępowania w państwie, które wystawiło ENA.

Rzecznik generalny trybunału zaproponował rozstrzygnięcie mówiące, że decyzja ramowa Rady 2002/584/WSiW w sprawie ENA zabrania sądowi wydającemu osądzonego zaocznie stawiać warunku ponownego rozpoznania sprawy w państwie wydającym nakaz. Takie uprawnienie mogłoby bowiem zmniejszyć skuteczność wzajemnego uznawania orzeczeń sądowych w Unii.

Podstawa prawna
Opinia rzecznika generalnego w sprawie C-399/11.