Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin kilkakrotnie zapowiadał wzmocnienie kontroli nad prokuraturą. Czy jest już pomysł, jak to zrobić?

Ideą modelu, który chcemy zaproponować, jest by prokurator generalny stał się podmiotem bardziej czytelnie wmontowanym w trójpodział władzy. Z prokuraturą bowiem na ogół jest problem: czy wbudować ją we władzę wykonawczą, czy w sądowniczą, czy też poddać bezpośredniej kontroli parlamentu.

W Polsce tradycyjnie przynależała ona do władzy wykonawczej, a niedobre doświadczenia historyczne spowodowały w 2010 roku ruch wahadła w drugą stronę – wyodrębniono prokuraturę w ogóle poza strukturę trójpodziału władzy. Co miało swoje konsekwencje, nie zawsze przewidziane zawczasu.

I nie zawsze pożądane?

Chodzi przede wszystkim o zaburzone relacje między Sejmem a prokuratorem generalnym, oraz między rządem, który odpowiada za prowadzenie polityki karnej, a prokuratorem generalnym.

Także sposób umocowania tego organu i danie mu – a w zasadzie właśnie niedanie – pewnych kompetencji wewnątrz prokuratury spowodowało, że jego odpowiedzialność za działania tej struktury nie jest zbyt duża. Ogranicza się do zarządzania Prokuraturą Generalną czy wybranych kwestii kadrowych, ale nigdy nie polega na bezpośrednim nadzorze procesowym nad określonymi czynnościami.

Jak minister sprawiedliwości chce to zmienić?

Podstawowym elementem proponowanych zmian w ustawie o prokuraturze, która powinna być gotowa do końca kwietnia, ma być włączenie prokuratora generalnego do publicznej „rozmowy” na temat polityki karnej prowadzonej między nim a rządem przed parlamentem. Dziś składa on raz do roku sprawozdanie prezesowi Rady Ministrów, który może go nie przyjąć i ewentualnie wnioskować o odwołanie prokuratora generalnego.

Z jednej strony więc rząd odpowiada za politykę karną, bo stanowi ona jeden z mechanizmów kształtowania demokracji. Ale z drugiej strony nie ma możliwości sformułowania tego pomysłu wobec instytucji, która odpowiada za ściganie przestępstw, poza sprzeciwem wobec osoby prokuratora generalnego.

Nasz pomysł jest więc taki, by w sposób bardziej dokładny opisać to, czym jest sprawozdanie prokuratora generalnego, a przede wszystkim wprowadzić nowy instrument dla rządu: ogólne założenia polityki karnej.

Rząd przedstawiałby więc, do końca trzeciego kwartału każdego roku, dokument, w którym wskazywałby, co jest dla niego ważne – czy potrzebne jest zintensyfikowanie działania organów ścigania wobec określonych przestępstw, jakie instrumenty prawne uznaje za szczególnie istotne w tej mierze.

Nad tym dokumentem Sejm prowadziłby debatę, ale by go nie przyjmował. Chodzi nam o to, by te założenia polityki karnej upublicznić. Za rok prokurator generalny, odwołując się do tego dokumentu, odnosiłby się do możliwości wykonania założeń: czy był w stanie je zrealizować, czy podległe ministrom organy – policja, ABW, SG - z nim współpracowały, jakie ma potrzeby organizacyjne itp.

Prokurator dostałby też quasi-inicjatywę ustawodawczą: wskazywałby, co należy zmienić, by mógł działać sprawniej.