ROZMOWA

ŁUKASZ KULIGOWSKI:

Panie ministrze, dlaczego w Polsce do tej pory nie ma takiego systemu, jak w całej Unii, gdzie to właśnie samorządy dysponują pieniędzmi pozyskiwanymi z gospodarki odpadami?

ANDRZEJ KRASZEWSKI*

Pamiętam przynajmniej dwie próby utworzenia u nas systemu na wzór innych państw UE. Obie niestety się nie powiodły. Zwyciężał interes firm, które wywożą odpady. Posłowie poprzednich kadencji Sejmu nie podzielali ocen samorządowców. Wtedy jednak również nie wszystkie samorządy, poza dużymi miastami, chciały wprowadzenia takich regulacji. W konsekwencji dziś nie mamy instalacji zagospodarowania odpadów. Przedsiębiorstwa, które są właścicielami odpadów, stosują politykę rabunkową. Tak się składa, że firmy, które w swoich krajach osiągają doskonałe wyniki, jeśli chodzi o odzysk i recykling, w Polsce w ogóle tego nie robią. Jestem ciekaw, czy te przedsiębiorstwa będą teraz partycypowały w karach, jeśli zostaną nałożone na Polskę przez Unię?

Firmy obawiają się, że gdy samorządy przejmą władzę nad odpadami, to prywatni przedsiębiorcy stracą rynek i powstanie monopol gminny...

Co to znaczy monopol gminny? Czy burmistrz przymocuje do malucha przyczepkę i będzie sam woził śmieci i czerpał z tego zyski? Takie argumenty firm to próby zdyskredytowania prób uporządkowania systemu gospodarki odpadami. Ciekawi mnie, dlaczego nikt o praktyki monopolistyczne nie oskarża np. Austriaków, Szwedów, Francuzów czy Duńczyków? Nie ma tu mowy o żadnym monopolu.