Teza

Sąd Najwyższy nie zajmie się sprawą merytorycznie, jeżeli zaskarżony wyrok sądu odwoławczego zawiera podstawowe braki, jak zaniechanie ustosunkowania się do dokonanych przez sąd I instancji ustaleń faktycznych i postępowania dowodowego, stanowiących podstawowy i pierwotny obowiązek każdego sądu rozstrzygającego sprawę merytorycznie.

Stan faktyczny

Drogbud Podkarpacki Holding Budowy Dróg sp. z o.o. zawarł umowę z Podkarpackim Zarządem Dróg Wojewódzkich na remont nawierzchni dróg na terenie województwa. Umowa wykluczała wykonanie remontu za pomocą podwykonawców. Spółka jednak zatrudniła podwykonawcę. Na miejscu miał być ustawiony znak robót drogowych z sygnałem świetlnym i ograniczeniem szybkość do 40 km/godz.

Na remontowanym odcinku drogi doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów. M.R., kierowca jednego z nich, zmarł, a jadące z nim jego małoletnie dzieci Joanna i Wojciech doznały obrażeń ciała. Prowadzony przez zmarłego mężczyznę samochód jechał z szybkością około 102 km/godz., a na tym terenie obowiązywało ograniczenie do 90 km/godz. Przejeżdżając przez położoną w dniu wypadku nawierzchnię drogi, kierowca stracił panowanie na pojazdem.

Miejsce robót nie było w żaden sposób oznakowane. Małoletni Wojciech R. na skutek wypadku doznał wstrząśnienia mózgu i stłuczenia gałki ocznej. Pomimo leczenia nastąpiła praktyczna ślepota jednego oka. Jego siostra nie doznała większych obrażeń.

Żona zmarłego Danuta R. i jej dzieci wnieśli pozew o odszkodowanie, zadośćuczynienie i rentę przeciwko stronom umowy o remont drogi i Powszechnemu Zakładowi Ubezpieczeń SA. Domagali się zasądzenia na rzecz Danuty R. 68 tys. zł zadośćuczynienia i 11 tys. zł odszkodowania, na rzecz córki 68 tys. zł zadośćuczynienia i na rzecz syna 140 tys. zł zadośćuczynienia. Ponadto zażądali renty po 558 zł miesięcznie dla każdego z nich i ustalenia, że pozwani będą ponosić odpowiedzialność in solidum w stosunku do Wojciecha R. za skutki wypadku, które ujawnią się w przyszłości.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie zasądził na rzecz Danuty R. 30 tys. zł, Joanny R. 50 tys. zł, Wojciecha R. 130 tys. zł i po 294 zł renty miesięcznej. Uznał, że odpowiedzialność ponosi zarząd dróg (art. 430 k.c.) i wykonawca robót za brak oznakowania miejsca (art. 415 k.c.). Podstawę odpowiedzialności PZU i spółki stanowiła natomiast zawarta między nimi umowa ubezpieczeniowa. Sąd uwzględnił, że zmarły kierowca przekraczając prędkość przyczynił się do powstania szkody.

Po rozpoznaniu apelacji obu stron sąd apelacyjny zmienił wyrok co do wysokości przyznanego zadośćuczynienia i renty i zasądził od spółki i PZU kwotę bliską żądanej w pozwie. Oddalił zaś powództwo w stosunku do zarządu dróg. Sąd pokreślił, że prędkość, z jaką poruszał się samochód, nie została dokładnie określona. Trudno też przypisać kierowcy lekkomyślność polegającą na niedostosowaniu prędkości do warunków na drodze, ponieważ nie miał on możliwości ich oceny.

Sąd uznał, że firma odpowiada za szkody wyrządzone osobom trzecim na skutek zaniedbania obowiązku oznaczenia remontowanego odcinka drogi. Powołując się na treść zwartej przez Drogbud i PZU umowy ubezpieczenia, sąd orzekł, że spółka i PZU ponoszą odpowiedzialność in solidum za 85 proc. wartości szkody, w pozostałym zakresie odpowiada zaś sam wykonawca. PZU wniósł skargę kasacyjną.

Rozstrzygnięcia mające znaczenie dla tego wyroku
● Wyrok SN z 26 marca 1997 r. (sygn. akt II CKN 60/97): w sytuacji gdy kontrola kasacyjna wykazuje nieprawidłowości uzasadnienia dotyczące podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, przedwczesne jest dokonywanie ocen w zakresie podnoszonych w skardze kasacyjnej naruszeń prawa materialnego.
● Uchwała SN z 24 lutego 2009 r. (sygn. akt III CZP 2/09): pod rządem art. 4421 par. 3 k.c. powód dochodzący naprawienia szkody na osobie może mieć interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części zasądzającej od PZU zadośćuczynienie i rentę i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Stwierdził, że sąd odwoławczy zmieniając wyrok nie wskazał na podstawie jakiego stanu faktycznego oparł rozstrzygnięcie.

Kwestia ta nie może pozostawać w sferze domysłów, lecz musi być jednoznacznie wyjaśniona w uzasadnieniu wyroku.

SN wyjaśnił, że naruszony został zatem art. 328 par. 2 k.p.c. Może on stanowić podstawę skargi kasacyjnej wtedy, gdy uzasadnienie nie zwiera wszystkich elementów, bądź zawiera takie braki, które uniemożliwiają kontrolę kasacyjną. Niewątpliwie taką wadą jest zaniechanie przez sąd odwoławczy ustosunkowania się do dokonanych przez sąd I instancji ustaleń faktycznych i postępowania dowodowego, stanowiących podstawowy i pierwotny obowiązek każdego sądu rozstrzygającego sprawę merytorycznie.

SN wskazał, że skuteczne zgłoszenie zarzutu kasacyjnego dotyczącego naruszenia prawa materialnego wchodzi w rachubę tylko wtedy, gdy stan faktyczny, stanowiący podstawę zaskarżonego wyroku, nie budzi wątpliwości.

Zauważył jednak, że kwestia odpowiedzialności wykonawcy na podstawie art. 429 k.c. nie jest oczywista.

Wymaga więc oceny, czy zachodzą przesłanki zwalniające powierzającego wykonanie czynności drugiemu od odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonych zadań. Nie wystarczy stwierdzenie, że nie zachodzi wyłączenie odpowiedzialności wykonawcy z powodu powierzenia czynności podwykonawcy, skoro umowa nie przewidywała takiej możliwości.

Naruszenie obowiązku umownego może bowiem stanowić podstawę odpowiedzialności wobec kontrahenta z tytułu nienależytego wykonania umowy. Istotny może też okazać się zakres powierzonych obowiązków, i to, czy obejmował on np. ustawienie przez podwykonawcę znaków drogowych.

Wyrok Sądu Najwyższego z 8 sierpnia 2012 r., sygn. akt I CSK 40/12.