Ta ostatnia, amerykańska spółka, która ma prawa do kilku słownych znaków towarowych „botox”, sprzeciwiła się bowiem rejestracji słownych znaków „botolist” – przez Helenę Rubinstein SNC i „botocykl” – dla L’Oréal SA.

Nazwa „botox” została wszak zastrzeżona dla preparatów kosmetycznych stosowanych w chirurgii estetycznej do wygładzania zmarszczek mimicznych, poza tym dla preparatów medycznych leczących migreny i nadpotliwość.

Co ważne, we wszystkich botoksach stosowana jest neurotoksyna botulinowa typu A, czyli jad kiełbasiany. Europejscy producenci kosmetyków chcieli natomiast zarejestrować swoje znaki dla perfum, żeli pod prysznic, dezodorantów, lakierów do włosów czy olejków eterycznych.

Niemniej Urząd do spraw Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w dziedzinie znaków towarowych (OHIM) uznał, że używanie spornych oznaczeń miało na celu korzystanie z charakteru odróżniającego i renomy uzyskanej przez wcześniejsze znaki zawierające słowo „botox”.

Okazało się też przed sądami europejskim dwóch instancji – po zbadaniu argumentów przedstawionych przez Amerykanów – że skoro botoksowi w Zjednoczonym Królestwie poświęcane są artykuły w prasie fachowej i codziennej, a nawet został on wpisany do słowników języka angielskiego, to używanie nowych, podobnych w brzmieniu znaków towarowych miało na celu wykorzystanie i charakteru odróżniającego, i renomy uzyskanej przez botox, bez względu na to, czy opinie w mediach na temat preparatów z jadem kiełbasianym były pozytywne, czy niepochlebne.

Nie ma więc znaczenia – zdaniem TS – że rejestracja kolejnych znaków miała dotyczyć nieco innego asortymentu, ponieważ zarówno w wypadu produktów Heleny Rubinstein, jak i L’Oréala chodziło o kosmetyki.

Odbiorcy zaś tak czy owak mogliby dostrzec między jednymi i drugimi jakiś związek, sadząc, że wszystkie działają odmładzająco i liftingująco.

ORZECZNICTWO
Wyrok z 10 maja 2012 r. w sprawie C-100/11 P, Helena Rubinstein SNC i L’Oréal SA przeciwko OHIM.