Oznacza to, że Krajowa Rada Notarialna (KRN) nie odzyska od Skarbu Państwa pieniędzy wyłożonych na utworzenie bazy i nadal będzie musiała płacić 130 tys. zł rocznie za jej prowadzenie.

Rejestr jest niekompletny

W marcu 2009 r. ruszył system informatyczny do prowadzenia rejestru aktów poświadczenia dziedziczenia. System miał odciążyć sądy od spraw drobnych i nieskomplikowanych oraz poszerzyć kompetencje notariuszy w sprawach spadkowych

Natomiast obywatele dostali możliwość wyboru: u notariusza poświadczenie dziedziczenia jest szybsze i mniej sformalizowane niż postępowanie sądowe o stwierdzenie nabycia spadku. I to właśnie czynności notarialne objęto rejestrem, a orzeczeń sądów już nie.

Zdaniem samorządu notarialnego podważa to sens prowadzenia rejestru. KRN uważa, że program nie tylko ma minusy, ale wręcz stwarza sporo zagrożeń: zdaniem rejentów jest niekompletny i brak mu rzeczywistych zabezpieczeń przed uzyskiwaniem wielokrotnych potwierdzeń nabycia tego samego spadku. Takie przypadki już się zresztą zdarzały.

Jak wskazywał Lech Borzemski, prezes Krajowej Rady Notarialnej, z 250 uchylonych aktów poświadczenia dziedziczenia większość została podważona z powodu wydania już w tych sprawach sądowego stwierdzenia nabycia spadku, czego notariusz nie mógł sprawdzić. A system miałby sens, gdyby dawał pełne rozeznanie w sprawach dziedziczenia.

Kto ma płacić

Ponadto KRN podnosiła przed trybunałem, że zobowiązano ją do utworzenia systemu, bez zapewnienia jego finansowania ze środków publicznych. Zatem wysokie koszty budowy systemu i jego utrzymania obciążyły KRN.

Notariusze proponowali Ministerstwu Sprawiedliwości, żeby za każde notarialne poświadczenie dziedziczenia klienta obciążyć dodatkową opłatą na utrzymanie systemu: od 5 do 10 zł. Jednak pomysł się nie przyjął.

Zdaniem notariuszy, państwo powierzając swoje zadania kolejnym podmiotom niepublicznym, pozbywa się swoich kosztownych obowiązków, obciążając nimi innych. Jednak pomimo wadliwości systemu notariusze chcą nadal prowadzić system, tyle że nie chcą za niego płacić.

– Rejestr nie spełnia swoich funkcji i gdyby go zlikwidować, nic by się nie stało. Miał chronić przed podwójnymi poświadczeniami dziedziczenia, ale nie chroni. Jest tylko ogólnopolskim skorowidzem wszystkich poświadczeń dziedziczenia – argumentował Lech Borzemski.

– A wydając pieniądze, chcielibyśmy mieć pewność, że to czemukolwiek służy – dodawał, podkreślając, że dziś każdy ma prawo „buszować” po tym rejestrze – np. banki czy wierzyciele - ale koszty jego prowadzenia ponosi wyłącznie KRN.

Przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości argumentował jednak, że jeśli notariusze chcą mieć prerogatywy władzy, to powinni za to płacić.

Wyrok trybunału

Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego przepis art. 95i par. 1 ustawy – Prawo o notariacie, który nakłada na KRN wspomniane obowiązki, jest jednak zgodny z ustawą zasadniczą.

Rejestr powinien być prowadzony i utrzymywany przez samorząd notarialny. Trybunał uznał, że notariusz jest szczególnego rodzaju funkcjonariuszem publicznym, na którym ciążą związane z tą pozycją obowiązki. Jak podkreślili sędziowie trybunału, ustawodawca przewidział odpowiednią taksę – łącznie 150 zł za akt poświadczenia dziedziczenia i protokół dziedziczenia – a więc zapewnił notariuszom zarobek.

Zatem system nie stanowi dla notariatu nadmiernego obciążenia.

150 zł kosztuje sporządzenie przez notariusza aktu poświadczenia dziedziczenia i protokołu dziedziczenia

ORZECZNICTWO
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2012 r. sygn. akt K 15/08.