Julia Pitera nie wykazała, że przez wiele miesięcy jej telefon był podsłuchiwany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie Mariusza Kamińskiego – uznali sędziowie Sądu Najwyższego.

Kontrowersyjne wypowiedzi

Mariusz Kamiński pozwał Julię Piterę o ochronę dóbr osobistych. Chodziło o wypowiedzi posłanki, jakich udzieliła ona w mediach w listopadzie i grudniu 2007 r. Mariusz Kamiński żądał od Julii Pitery złożenia odpowiednich oświadczeń w ogólnopolskich pismach. Zdaniem powoda minister Pitera naruszyła jego dobra osobiste, m.in. wówczas gdy wypowiadała się o czynnościach podjętych przez CBS wobec posłanki Beaty Sawickiej. Sugerowała wówczas, że działania te były podjęte z pobudek politycznych. Ponadto w audycji „Forum” Julia Pitera stwierdziła, że jej telefon przez wiele miesięcy był przez CBA podsłuchiwany.

Sąd I instancji przyznał rację Mariuszowi Kamińskiemu i nakazał Julii Piterze zamieszczenie w prasie przeprosin. Uznał, że wypowiedzi Pitery dotyczące rzekomego podsłuchu były bezprawne. Posłanka bowiem nie podała żadnych okoliczności faktycznych, które mogłyby o tym świadczyć. Sąd oddalił jednak powództwo w części dotyczącej wypowiedzi związanych z posłanką Sawicką.

Pozwana odwołała się, ale jej apelacja został oddalona. Sąd II instancji podzielił ustalenia sądu I instancji, zmienił natomiast nieco treść dwóch oświadczeń, które pozwana miała zamieścić w prasie. Po wniesieniu skargi kasacyjnej przez pozwaną Sąd Najwyższy uchylił częściowo wyrok sądu II instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Tryb przypuszczający

SN uznał, że Pitera nie wykazała, by biuro ją podsłuchiwało. W ustnym uzasadnieniu SN stanowczo stwierdził, że każdy polityk ma prawo do krytyki, a nawet ma taki obowiązek. Jednak sędziowie zwrócili uwagę, że posłanka, nie mając pewności co do okoliczności faktycznych, powinna była – stawiając zarzut Kamińskiemu – użyć zwrotu przypuszczającego.

SYGN. AKT I CSK 754/10