Zbigniew K. zawarł ze Zbigniewem L. i jeszcze trzema osobami umowę sprzedaży nieruchomości zabudowanej domem w stanie surowym za 70 tys. zł. Gdy dla potrzeb podatkowych urząd skarbowy wycenił ją na 161 tys. zł, były właściciel wystąpił do sądu o unieważnienie umowy. Twierdził, że zawarta była pod wpływem błędu, nie miał pełnej świadomości tego, co robi, bo był pod wpływem alkoholu, kupujący wykorzystali jego chorobę alkoholową i upili go, by doprowadzić do transakcji.

Sąd I instancji oddalił powództwo. Stwierdził, że powód rzeczywiście jest alkoholikiem, przed zawarciem aktu notarialnego pił, ale w dniu przystąpienia do aktu miał pełną świadomość i mógł swobodnie wyrażać swoją wolę, co potwierdził notariusz. Dlatego nie ma podstaw do zastosowania art. 388 par. 1 kodeksu cywilnego, który mówi o wyzysku.

Zbigniew K. odwołał się, a sąd II instancji zmienił wyrok i unieważnił umowę sprzedaży. Stwierdził, że powód znajdował się w przymusowym położeniu, wywołanym stanem alkoholowym, a poza tym istniała dysproporcja świadczeń. Za dom wyceniony na 161 tys. zł otrzymał 70 tys. zł i w wyniku sprzedaży stał się bezdomnym.

Od tego wyroku nabywcy domu wnieśli skargę kasacyjną, którą uwzględnił Sąd Najwyższy. Zdaniem SN, jeżeli sąd stwierdza nieważność umowy, gdyż zawarto ją z zastosowaniem wyzysku, to musi najpierw ocenić, czy zostały spełnione wszystkie kodeksowe jego przesłanki. Musi więc ocenić konkretne działania, ustalić, dlaczego dana osoba dokonała sprzedaży – czy tego chciała, czy może zmuszała ją do tego sytuacja osobista. Sąd może też wyrównać dysproporcję dóbr, a dopiero gdy okaże się to niemożliwe, stwierdzać nieważność umowy.

Sygn. akt II CSK 160/09