5 powodów, dla których dobry adwokat nie jest tani

 Zawód adwokata to w Polsce nadal jeden z najbardziej prestiżowych zawodów. Między innymi dlatego, że jego wykonywanie kojarzy nam się z dużymi pieniędzmi. I rzeczywiście dobrzy specjaliści zarabiają godziwie. Jest to jednak w pełni uzasadnione.

prawnik; adwokat

żródło: ShutterStock

W branży prawniczej - jak w mało której – panuje przekonanie, że tańsza usługa to gorsza usługa. Uważamy, że skuteczność musi mieć swoją cenę, a adwokaci się dostosowują do takiego postrzegania rzeczywistości. Drogi zegarek czy luksusowy samochód łączymy z sukcesem, a sukces prawnika oznacza także sukces jego klienta.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (67)

  • Kiedy kasy fiskalne?(2014-11-03 17:04) Zgłoś naruszenie 2817

    Adwokat bierze kasę od klienta przed rozprawą i nie jest zainteresowany aby wygrać sprawę ponieważ po przegranej ma jeszcze raz szansę wyciągnąć kasę na apelację, a klient płacze i płaci.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Brian(2014-11-02 21:41) Zgłoś naruszenie 2427

    Tak ciężko pojąć, że prawnik, aby udzielić wam tej krótkiej porady prawnej przeszedł długą drogę i niełatwą? Pięć lat jednych z cięższych studiów, potem kilka lat aplikacji. Poruszanie się w zawodzie, w którym musi korzystać z oceanu wiedzy (różnego rodzaju regulacji prawnych jest ocean). To nie jest prosta praca, a za nami kupę lat nauki, kupę lat wyrzeczeń. Kiedy to inni się na studiach świetnie bawili, myśmy zakuwali. Plus start w zawodzie dziś bardzo trudny. Czy naprawdę nam się za to nie należy stosowne wynagrodzenie? Czy naprawdę jesteśmy oszustami, lobbystami, zamkniętym gronem? Czy wy macie naprawdę orzeszki zamiast mózgów, że tego nie ogarniacie? To świadczy wyłącznie o waszej głupocie, poważnie!

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • ot co(2014-11-08 09:15) Zgłoś naruszenie 2212

    Jestem przedsiębiorcą, często korzystam z usług prawnych, i wnioski odnośnie prawników są następujące: manipulują ceną wiedzą faktami. Ich cena zależy zwykle od tego jak wpłyną w tym zakresie na swego klienta. Rozwiązanie sprawy przeciągają, której zwykle nie wiedzą jak ugryźć, a potem za to co im się wytłumaczy bezczelnie wystawiają rachunek.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Alonzo(2014-11-05 01:43) Zgłoś naruszenie 199

    Najwięcej tu do powiedzenia mają ci co wogóle pojęcia o zawodzie prawnika nie mają żadnego. Niesamowita buta i prostact..o. No i zazdrość o mityczne wynagrodzenia, które dotyczą jedynie może promila wszystkich prawników z największych kancelarii. Wszystko w temacie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • PRAW(2014-11-02 12:36) Zgłoś naruszenie 188

    Baju, baju. A nauczyciel nie dokształca się ? A murarz, piekarz nie dokształca się ? A mechanik samochodowy to się nie dokształca tylko pozostaje na poziomie pierwotnego wykształcenia ? Oni po prostu nie mają MOŻLIWOŚCI doić klientów. I tyle.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • aplikant II roku(2014-11-05 16:32) Zgłoś naruszenie 1612

    Dlaczego? 18 osób/miejsce na studia, ubezwłasnowolnienie gospodarcze zwane aplikacją (3 lata) + oczekiwanie na egzamin i wyniki (kolejne 9 miesięcy). Razem 9 lat stresu, słabej kasy i spodlenia. Kolejne kilka lata wyrabiania klienteli a nawet dokładania do interesu.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • emeryt spóldzielczy(2014-11-03 07:54) Zgłoś naruszenie 1510

    od prawników ,lekarzy , bankierów i celników uchroń nas Panie.

    Odpowiedz
  • 0987654321(2014-11-04 18:52) Zgłoś naruszenie 141

    Korporacja, reglamentacja, deregulacja ... zawód jest dostępny dla każdego średnio-rozgarniętego absolwenta studiów prawniczych, które, nota bene, są w naszym kraju bezpłatne. Egzamin na aplikację jest państwowy, warunkiem zdania jest uzyskanie określonej liczby punktów z testu. Zawód jest świetny, bezstresowy i dochodowy, więc droga wolna, reglamentacji dostępu nie ma od 2008 r. Lekkie pieniądze już czekają, nic tylko się schylić ... aha, tak przy okazji, do palenia w piecach CO też trzeba mieć specjalne uprawnienia ... rzygać się chce od czytania bzdurnych komentarzy, pisanych przez ludzi, którzy nie mają pojęcia o rzeczywistości.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • komunistyczna gospodarka rynkowa :)))(2014-11-02 14:20) Zgłoś naruszenie 1010

    GÓ\/\/NO PRAWDA.
    Adwokat jest drogi, bo państwo reglamentuje dostęp do tego zawodu. Jedynym uzasadnieniem tej reglamentacji, jest to, że adwokaci (obecnie też radcowie) mają silne lobby w sejmie.
    Społecznie ta reglamentacja jest więcej niż szkodliwa. Gdyby na takich zasadach jak adwokaci, reglamentować dostęp do zawodu babci klozetowej - to zawód ten też stałby się elitarny i niezwykle kosztowny. Wyobraźmy sobie, że prawo sprzątania toalet publicznych mają tylko panie należące do korporacji babci klozetowych. Członkinie tej korporacji mają wyłączne prawo dobierania kolejnych adeptek tego wielce szacownego zawodu. Co więcej prawo do jego wykonywania mają panie, które przeszły 3 -letnią aplikację i dają rękojmię sprzątania toalet. Wkrótce każde miasto, które nie chciałoby być "zakupkane" i zajszczane płaciłoby tysiące złotych paniom babciom klozetowym.
    **
    Usługa adwokacka mogłaby być tania, a w każdym razie dostosowana do cen rynkowych, gdyby prawo do pełnomocnictwa sądowego nie było przez państwo reglamentowane. Wtedy to klient decydowałby kogo sobie zatrudnić, a usługodawcy konkurowaliby w ramach wolnego rynku.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • AntyKauzyperda(2014-11-03 17:03) Zgłoś naruszenie 93

    Tak się składa, że adwokaci mają prawny i etyczny obowiązek doszkalania się.
    Jeśli nie uczestniczą w wymaganym przez Naczelną Radę Adwokacką ilości szkoleń i nie zbiorą odpowiedniej ilości punktów szkoleniowych (obecnie 12; 1 punkt za godzinę specjalistycznych, odpłatnych wykładów) wówczas grozi im postępowanie dyscyplinarne, które może skończyć się np. karą pieniężną. Innymi słowy adwokaci muszą się wręcz dokształcać, ba! mają bat nad głową.
    Co więcej muszą się doszkalać też z tego powodu, że nie ma w Polsce dziedziny życia, która tak często by się zmieniała jak prawo (parlament ma wręcz sraczkę projektów ustawodawczych).
    Czy przedstawiciele innych zawodów (za wyjątkiem lekarzy) muszą się dokształcać pod rygorem kary? Niektóre zawody wręcz wymagają aby wprowadzić w nich obowiązek dokształcania, a jakoś nie mają takiego - patrz nauczyciele.

    Wreszcie pytanie czy łatwiej nauczyć się fachu murarza, piekarza, mechanika, czy adwokata?
    Podpowiem:
    - 5 lat studiów z niełatwymi egzaminami, gdzie nauczenie się ustawy liczącej ok. 200 stron + podręcznika ok. 500 zł to norma, a takich egzaminów student prawa przechodzi w ciągu roku ok. 6-10,
    - następnie trudny ale do przejścia odpłatny, komisyjny, państwowy egzamin wstępny (ok. 700 zł bodajże za przystąpienie) na aplikację (ot z 3-4 miesiące nauki przeciętny student prawa przed egzaminem musi poświęcić),
    - 3 lata aplikacji (odpłatnej - razem koszty aplikacji to ok. 7000 zł), każdy semestr/rok aplikacji zwieńczony jest bardzo trudnymi egzaminami z różnych dziedzin prawa,
    - następnie po trzech latach bardzo trudny, odpłatny, komisyjny, państwowy egzamin zawodowy (ok. 700 zł za dopuszczenie do niego), który trwa 4 dni, po 4-8 godzin każdy dzień nie licząc czasu na weryfikację tożsamości zdającego (dodatkowa godzina każdego dnia),
    - odpłatne (700 zł) wpisanie na listę adwokatów.

    Wykonywanie zawodu adwokata wiąże się:
    - z zakazem reklamy usług adwokackich,
    - obowiązkiem opłacania składek korporacyjnych,
    - obowiązkiem przyjmowania spraw z urzędu (przykładowo za sprawę ZUSowska z urzędu, która trwa niekiedy 4 lata, ma około 5 terminów po 2-3 godziny każdy - nie licząc czasu dojazdu i oczekiwania wejścia na sale ok. 1 godziny, wymagająca każdorazowego terminowego przygotowania się do rozprawy - zawsze 2-3 godziny przed terminem, dołożenia z własnej kieszeni za dojazd do sądu, zrobienie kopii akt, wydruków pism procesowych na własny koszt adwokat otrzymuje od Skarbu Państwa 60 zł + VAT; może ktoś chce pracować za takie stawki?),
    - obowiązkowym opłacaniem O.C. (czy piekarz lub nauczyciel ma taki obowiązek?),
    - przymusowy VAT 23%.

    Jeszcze się nie spotkałem żeby ktoś psioczył na mechanika po zawodówce, który za drobną trwającą godzinę naprawę "od ręki" bierze 300-400 zł, albo na elektryka, który za 15-minutowe naprawienie punktu w ścianie bierze 80-150 zł, a za godzinę porady prawnej u adwokata za 50-200 zł już jest drogo i jest to "dojenie". Jest to dojenie, pomimo że ta godzina często ratuje poważne sumy pieniężne, pozwala zminimalizować niekorzystne skutki prawne.

    To jest jakaś masakra. Ale tak czy siak jak się coś komuś "zepsuje" to i tak do adwokata człowiek przychodzi. Wręcz taki jeden z drugim delikwent potrafi adwokatowi powiedzieć "Panie nie ważne ile, ważne żeby skutecznie było, bo trza syna z kryminału wydostać. Bo co ludzie powiedzą". Jak to takie dojenie, to albo: 1) każdy powinien skończyć prawo żeby móc się samemu bronić 2) zawsze mieć wszystkie życiowe sprawy zapięte na 100% zgodnie z prawem 3) nie korzystać z usług fachowców i to nie tylko z adwokatów, ale każdego - bo przecież jak się idzie do dentysty to ten podłubie w zębie i 400 zł za 2 godziny dłubania bierze, a przecież to dojenie.

    Pozdrawiam marudzących roszczeniowców rodem z PRL, którym się należy.

    Twierdzenia o zamknięciu zawodu, łatwości jego wykonywania, drogich usług adwokackich i Bóg wie czym jeszcze snują ludzie, którzy choćby pobocznie nie widzieli jak się ten zawód wykonuje.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Brian(2014-11-02 21:34) Zgłoś naruszenie 810

    oj ludzie, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? Prawnicy zainwestowali ogromny wysiłek w swoje wykształcenie (studia należą do trudniejszych, potem aplikacja), praca też nie jest łatwa (zakres wiedzy ogromny, poruszamy się w morzu ustaw, które musimy znać), ponosimy dużą odpowiedzialność za cudze sprawy.Ta porada prawna, która wam się wydaje taka jak wytrzepana z rękawa, te pisma, które piszemy w waszym imieniu,to wymagało od nas ogromnego nakładu pracy, wielu lat poświęceń. Gdy inni się bawili na studiach, myśmy zakuwali. Czy nie zasłużyliśmy na stosowne wynagrodzenie za to? To świadczy tylko o waszej głupocie, że nie potraficie tego docenić.

    Odpowiedz
  • windy_city(2014-11-02 14:21) Zgłoś naruszenie 83

    Tia... tylko, ze owa "skuteczność" adwokacka to najczęściej mit podsycany przez samych zainteresowanych... chyba juz wszyscy znamy owe jakze znamienne: "wygraliśmy!" w przypadku wygranej sprawy oraz "przykro mi, przegrał Pan/Pani" po wtopie... myślę, ze i tu przydałaby się kasa fiskalna i wzmożona uwaga skarbówki - może by to coś pomogło...

    Odpowiedz
  • Do PRAW(2014-11-03 08:14) Zgłoś naruszenie 74

    Ale w czym problem, Nauczyciel, murarz czy piekarz mógł iść na prawo, potem aplikację, tj 8 lat bardzo intensywnej nauki, a potem i tak do końca życia siedzieć w książkach. A potem "doić" klientów. :)

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Alicja(2016-10-07 08:30) Zgłoś naruszenie 46

    Nie rozumiem oburzenia w komentarzach, takiego jadu i nienawisci. Gdzie szacunek do pracy prawnika, do lat nauki, poswiecen i wyrzeczen, ktore wlozyli by moc nam pomoc? Mam swiadomosc, ze adwokat adwokatowi nie rowny, ale w moim przypadku gdyby nie Pani Wioletta Szewczak nigdy nie zdobylabym alimentow od meża krętacza. Dostalam od niej wsparcie takze psychiczne w tak przejmujacej dla mnie chwili. Ludzie, docencie ich prace, bo to naprawde ciagly stres.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Każdemu się tylko wydaje(2014-11-02 15:37) Zgłoś naruszenie 41

    1) Obecnie "reglamentacja" dostępu do adwokatury (radców też) to mit! Dostaje się każdy średnio-zdolny absolwent prawa.
    2) Podobnie jak w przypadku lekarzy czy fryzjerów, nauka tego zawodu wymaga dostępu do żywego organizmu/włosów. Kto z Państwa pójdzie do lekarza bez praktyki albo fryzjera, który dopiero co skończył szkołę fryzjerską... Z tego względu dobry prawnik nie może mieć mniej jak 35 lat! Dopiero mniej więcej od tego wieku może liczyć na klientów i jako takie pieniądze, aby zarabiać lepiej, musi poczekać jeszcze z 10 lat. W tym czasie fryzjer może być już mistrzem! I mieć sieć swoich salonów.
    3) Do końca aplikacji (około 30 lat) większość szkolących się na adwokata jest na utrzymaniu małżonka lub rodziców.
    4) Dobry adwokat to adwokat wyszkolony przez innego dobrego adwokata. Tego zawodu nie uczy się na studiach. Nauczyciel pobiera pensję za uczenie dzieci w szkole, podobnie wykładowca akademicki, a adwokaci obejmują patronatem za darmo - a ostatnio aplikanci chcieliby w ogóle zarabiać... Jaki interes ma adwokat w szkoleniu innego adwokata? A - jest jego krewnym; B - adwokat "orze nim jak może"... patrz pkt. 5.
    5) Adwokat to nie producent paluszków... aby zwiększyć "produkcję" nie może po prostu wziąć kredytu i postawić drugiej hali produkcyjnej... Adwokat ma jedną linię produkcyjną - swój mózg, ręce i oczy. Jedynie w bardzo ograniczonym zakresie może zatrudniać pracowników (tzw.. goły prawnik - nie ma zdolności reprezentowania strony prze sądem), a aplikanci z reguły nie mają pojęcia o wykonywaniu tego zawodu przez pierwsze 2-3 lata... czyli - do końca aplikacji! Jedyną metodą zwiększania "skali produkcji" byłoby "zatrudnianie" adwokatów przez innych adwokatów (adwokat nie może pozostawać w stosunku pracy - zostaje tylko "umowa śmieciowa"). Do tej pory nie było to w Polsce praktykowane - ale zmiana w tym kierunku nadchodzi.
    6) Pod względem organizacyjno-szkoleniowo-życiowym, adwokat jest jak lekarz... też chce zarabiać min. 200 zł/h (Ja za prywatną poradę lekarską płacę 100 zł - z reguły trwa ona 15-30 min).
    7) Duże sprawy mogą dotyczyć kwot kilku milionów złotych, bardzo duże mogą iść w dziesiątki lub setki - znam wielu zwykłych ludzi, dla których 10mln złotych jest więcej warte od życia ludzkiego...
    8) Są sprawy na których się zarabia, są takie które prowadzi się, pomimo że nie są rentowne.
    8) Adwokat rozlicza swój czas pracy (kalkuluje go) wg jakiejś stawki - bez względu na to, czy w tej godzinie pisze pismo, czy jedzie samochodem na rozprawę do innego miasta - trudno się temu dziwić - patrz pkt. 5.

    A teraz przykład: sprawa rozwodowa, czwórka dzieci, w tym małoletnie, skłócone małżeństwo, klient zagranicą, pracuje na dobrym stanowisku zarabia 25.000 pln/miesiać, w grę wchodzą spore alimenty także na żonę.

    Rozmowy z klientem + pisanie maili min. 3-4h (w tym dłuższa wstępna oraz końcowa po wyroku I instancji)
    Przygotowanie pozwu (w tym zebranie dokumentacji) 2-h
    Przygotowanie dalszych pism w sprawie 1-3h
    Zapoznanie się z korespondencją napływającą min. 1h
    Każde posiedzenie sądu z dojazdem średnio 2h
    Czynności biuro-techniczne (drukowanie, adresowanie pism, zlecanie tłumaczeń dokumentów, itp), to może wykonywać pracownik - ale jemu trzeba za to zapłacić - 1h

    Jak łatwo zauważyć dużo zależy od ilości posiedzeń - a ta zależy od wielu czynników w tym stopnia zorganizowania sądu i kłótliwości stron. Dla tego przykładu było 6. Mamy zatem 19-23 h pracy x 200 zł = 3.800 zł netto. Z VAT 4.674 zł - czyli do zapłaty. Na rękę 3.078 zł.
    W tym przykładzie nie policzono jednak jednej ważnej pozycji - przygotowania się do sprawy przed każdym posiedzeniem - min 30-60 min x 6. Jeżeli sprawa trwa dwa lata(!), jest to niezbędne.

    Odpowiedz
  • zez(2014-11-07 23:36) Zgłoś naruszenie 43

    jeszcze trochę i adwokaci i radcy prawni (notariusze zresztą też) będą siedzieli w kioskach i sprzedawali gazety by się utrzymać. Na pewno wiele osób tego by chciało. Z tym zawodem dzieje się to samo co z krawcami, czy szewcami - ogarnia nas bylejakość i przekonanie, że każdy poczyta w internecie i będzie widział wszystko - ale jak dochodzi co do czego to ... dopiero zaczynają się poszukiwania, ale nie tego który mało bierze, ale tego który ma dobrą markę.

    Odpowiedz
  • quod..(2014-11-02 16:44) Zgłoś naruszenie 43

    Do nr. 7

    ad.1) Może się i dostaje, ale strata 4 lat i to tych najbardziej dynamicznych na ogólną powtórkę ze studiów - jest absurdem. Kilka godzin zajęć i praktyka u patrona, który czasem się G-no zna na jakimś dziale prawa - daje wszechstronne uprawnienia do reprezentacji przed sądami. Absurd w czystej postaci.
    *
    ad.2) Prawo to dziedzina teoretyczna. Rozwiązuje się problem, według pewnych kanonów. Tak jak się rozwiązuje kazus na uczelni. Dostęp do żywego organizmu nie jest konieczny. Konieczna jest znajomość teorii i zasad. Praktyka jedynie ułatwia, ale nie jest warunkiem sine qua non. Kiedy pierwszy raz byłem w sądzie jako pełnomocnik pracodawcy (nie jestem z korporacji prawniczej), wygrałem sprawę z panem mecenasem. A dodam, że do zawodu nie wprowadzał mnie żaden adwokat ani radca prawny, a jedynie koleżeństwo z urzędu w którym wtedy pracowałm. Co więcej moi koledzy i koleżanki, wielokrotnie, bez żadnej aplikacji dawali popalić w sądzie członkom korporacji prawniczych. Jeśli to co piszesz byłoby prawdą, nie moglibyśmy skutecznie występować w sądzie. A jednak jest na odwrót.
    *
    ad.3) Utrzymanie przez bogatą rodzinę - to prawda. Pracodawcy nie godzą się na to, żeby ich pracownik miał aż tyle wolnego. Ja pochodze z ubogiej rodziny, więc o aplikacji, dla bogatych, mogłem sobie zapomnieć. Czego specjalnie nie żałuję.
    *
    ad.4) Tak, adwokat ma być szkolony przez konkurenta. Od prawnika wymaga się, żeby przewidywał wszelkie wyboje na drodze klienta. Więc będąc nawet mało przewidującym, od razu bym nabrał podejrzeń, przed takim szkoleniem w którym mój konkurent ma mnie wprowadzac do zawodu. I to jeszcze dobrze. Po co miałby to robić? Żebym odebrał mu pracę? A będąc dobrze wyszkolonym zrobiłbym to skuteczniej. Nieprawda jest również, że do nauki zwodu potrzebny jest patron. W takim razie sędziowie nie powinni móc przepisywać się do korporacji adwokackiej. Prokuratorzy również. Nie mieli patrona, a występują jako obrońcy. Z tym patronem to bujda na resorach.
    *
    ad.5) Doradztwo (w tym pełnomocnictwo) prawne niczym nie różni się od innych usług. Mitologizowanie tej dziedziny gospodarki to jakaś parodia. Świadcząc usługi prawne sprzedajesz tylko czas, który oszczędzi twój klient. Jeśli problem, który ma rozwiąże sobie w 10 minut w internecie, to nie będzie miał powodu, żeby ci płacić. Tak samo jeśli koszt twojej usługi będzie większy niż jego problem, również nie zapłaci. Jeśli twoje pełnomocnictwo będzie go kosztować 3000 a sprawę ma za 2000 to nie weźmie adwokata. I tu powinno działać państwo, nie ograniczając dostępu do tych usług. Bo wtedy ktoś znalazłby sposób na zagospodarowanie klientów ze sprawami za 2900, a nawet z tymi za 100 zł. Jeśli państwo nie przeszkadza, to ludzka inwencja zawsze znajdzie sposób. Natomiast jak się ma monopol, to po co się schylać po drobne. Prawda?
    *
    ad.6) Już zarabia. Kilku moich znajomych tak recenzowało mi swoje porady u adwokata/radcy prawnego: Pół godzinki rozmowy, z której kompletnie nie wynikło żadne rozwiązanie - 300 zł.
    A już dalej to jeszcze lepiej. Przegranie sprawy, wartej nawet dziesiątki tysięcy - nie powoduje utraty prawa do wynagrodzenia. Nawet jeśli sprawę przegrał klient z powodu kiepskości pełnomocnika.
    *
    ad.7) A ja znam kilku, którzy zabili dla trzech zeta. I co to ma do rzeczy?
    *
    ad.8) To sobie prowadź, jak ci się podobają. Mój znajomy ma takie hobby, że pisze pisma procesowe ludziom. Za darmo. Tyle, że on nie traktuje tego w kategorii problemu.
    *
    ad.8 vel 9) A ja się temu dziwie. Dlaczego miałbym płacic komuś za myślenie, jeśli myśli powoli albo bez sensu.
    Najgorsze w tym jest to, że system korporacyjny wypuszcza adwokatów od wszystkiego. Czyli co sprawa, to nowość. Trzeba się na kliencie wyuczyć, a to trwa i kosztuje. Gdyby państwo wreszcie dało sobie spokój z promowaniem korporacji, powstaliby prawnicy specjalizowani. Taki miałby doświadczenie nieporównywalne z obecnymi adwokatami czy radcami, bo prowadziłby tylko sprawy jednego rodzaju, cały czas, nie tracąc czasu na uczenie się rzeczy niepotrzebnych. Koszt pracy kogoś, kto wie jak sprawę rozwiązać od razu, kiedy klient do niego przyjdzie, jest o niebo niższy niż w przypadku takiego, co się będzie dopiero douczał.

    Odpowiedz
  • gość(2015-09-23 20:17) Zgłoś naruszenie 30

    Radcy mają zakaz reklamowania swoich usług (czytaj: nawet informacja o wykonywaniu zawodu jest reklamą, chyba, że dokonuje jej szacowny samorząd. A samorząd radcowski reklamuje się konsekwentnie na stronach prawnych gazet, które czytają ... ha, ha ! radcy prawni, doświadczeni prawnicy oraz adwokaci. Zaś rynek prawny powoli acz konsekwentnie dzielą pomiędzy siebie różne spółki z o.o. i SA. Pracując dla takiej spółki jako mecenas można być hieną i pozostaje to w pełni zgodne z etyką wykonywania zawodu. Co innego, jeślibyśmy się ośmielili szukać klientów indywidualnych poprzez informowanie o wykonywaniu zawodu:to prosta droga do oskarżenia nas o sprzeniewierzeniu się etyce wykonywania zawodu, za co karą może być wyrzucenie z grona wybranych.

    Odpowiedz
  • mmt(2014-11-02 14:55) Zgłoś naruszenie 20

    Trochę to naiwne, biorą tyle ile klienci są w stanie zapłacić. lekarz też często bierze 150-200 zł za 10 minut porady i jakoś nie musi się z tego tłumaczyć na slajdach w gazecie prawnej.

    Odpowiedz
  • kuba(2014-11-03 23:06) Zgłoś naruszenie 20

    Co za pierdoły.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!