« Powrót do artykułu

Berek: dostęp do informacji publicznej działa też przeciwko państwu

- Praktyka stosowania dostępu do informacji publicznej uświadomiła nam pewne praktyczne problemy. Te przepisy stworzono, aby funkcjonował obywatelski mechanizm obserwacji władzy. Ludzie mogą pytać i patrzeć rządzącym na ręce. Ale ten sam mechanizm prawny jest używany - mówię to z pełną odpowiedzialnością – także przeciwko państwu - mówi w wywiadzie dla DGP Marek Berek, prezes Rządowego Centrum Legislacji

Maciej Berek/ fot. Wojtek Górski

żródło: Dziennik Gazeta Prawna

Maciej Berek - prezes Rządowego Centrum Legislacji

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (13)

  • Kasia(2014-01-31 08:25) Zgłoś naruszenie 00

    Poziom odpowiedzi na pytania wskazują na jedno - absolutną arogancję władzy! Mam władzę więc zrobię co zechcę i wara wam maluczkim od Wiedzy i Informacji!

    Odpowiedz
  • Vesemir(2014-01-31 10:27) Zgłoś naruszenie 00

    Z drugiej strony byle kretyn może za pmoca długopisu i kartki papieru skutecznie sparaliżować na pewien czas pracę dowolneog urzędu żadąjąc absurdalnych danych w trybie dostępu do informacji publicznej. Służe przykładem: - po co komuś CAŁE akta dotyczące pozowlenia na budowę stacji paliw, ze wszystkimi projektami, rysunkami technicznymi, rzutami, obliczeniami naprężeń stali i betonu oraz masą uzgodnień itp. ? A jeśli w śrdeniej wielkości mieście wystpi się o dostęp do iformacji publicznej na temat kilkunastu wiekszych inwetsycji, to wydział starostwa odpowiedzialny za wydawanie pozwoleń na budowe nic innego nie bedzie robił jak tylko kserował i anonimizował. Ma to sens ?

    Odpowiedz
  • violetowy(2014-01-31 18:56) Zgłoś naruszenie 00

    Popieram Vesemira. Nie dalej jak trzy tygodnie temu przez półtorej dniówki skanowałem akta a następnie anonimizowałem je w paincie (wot, technika!) bo ktoś sobie zażyczył informacji publicznej. Nie wiem czy faktycznie potrzebował czy miał może tylko taki kaprys, ale informacji udzielić musiałem. Udostępnić akt do przejrzenia zainteresowanemu nie mogłem, bo obowiązuje ochrona danych osobowych. Coś co w założeniach wygląda prosto, w praktyce może rodzić spore trudności organizacyjne, bo w tym czasie, szacuję, mógłbym załatwić ze 3-4 sprawy administracyjne spośród tych, którymi zajmuję się na co dzień. Zlecić tych czynności z zakresu udostępnienia informacji nikomu nie mogłem, bo w mojej instytucji nie ma nikogo na kształt asystenta, który zajmowałby się sprawami nie orzeczniczymi, lecz technicznymi jak kserowanie akt, itp. Ta ustawa to typowy przykład realnego zwiększenia obowiązków bez zapewnienia odpowiedniej liczby osób do ich realizacji. Prawdą jest, że w trybie tej ustawy można by sparaliżować dosłownie każdy urząd.

    Odpowiedz
  • Bronek(2014-02-01 02:40) Zgłoś naruszenie 00

    halo halo, ale praktyka mowi co innego :) nie ma ŻADNYCH dowodów na paraliż urzędów.
    ludzie mądrze korzystają z tego prawa...

    Im więcej w BIPie tym mniej...

    Odpowiedz
  • violetowy(2014-02-01 12:37) Zgłoś naruszenie 00

    To, że dodałeś uśmieszek do swojej wypowiedzi nie czyni jej bardziej kompetenstną.
    Paraliżu stałego obecnie nie ma, zdarzają się "okresowe", gdy urząd, który zatrudnia 2-5 pracowników (takich instytucji jest b. wiele,) przez tydzień nic innego nie robi, tylko kseruje i anonimizuje się akta np. jakichś projektów budowlanych, jak opisał to Vesemir. Wniosków w trybie tej ustawy jest obecnie wciąż mało, na tyle, że można je jakoś ogarnąć, bo społeczeństwo w swojej masie po prostu nie wie, że takie przepisy obowiązują. Dlatego jestem za jakąś drobną opłatą np. od kartki A4, żeby wnioskodawca dwa razy się zastanowił czy faktycznie potrzebuje całości akt czy może jednak w zupełności wystarczyłyby kserokopie czterech najważniejszych dokumentów.

    Odpowiedz
  • Bronek(2014-02-01 17:49) Zgłoś naruszenie 00

    ale możesz sobie napisac że i zatrudnia 25 pracowników i dalej to nic nie będzie znaczyć.
    bo nie ma na to żadnych dowodów.
    zamiast odnosić się do realnych problemów praktyki, spamujecie tutaj.
    do roboty!

    Odpowiedz
  • violetowy(2014-02-02 12:28) Zgłoś naruszenie 00

    A skąd jeśli można wiedzieć bierzesz informacje, dowody na to, że dostęp do informacji publicznej nie powoduje żadnego obciążenia urzędów, ani okresowych paraliżów?

    Odpowiedz
  • viple(2014-02-02 12:47) Zgłoś naruszenie 00

    A ja mam pewność, że każdy uważny obserwator działalności rządzących tym państwem nie wierzy w ani jedno słowo wypowiedziane przez nich. Jeżeli polityk raz, drugi, trzeci został złapany na opowiadaniu bajek, to w cywilizowanym państwie przestaje być wiarygodny i schodzi ze sceny politycznej, a u nas, sorry, takie mamy państwo i takiego mamy premiera i urzędników.

    Ten Berek kompletnie nie wie, czym jest prawo do informacji publicznej. Całkowitą jego kompromitacją jest jego wypowiedź: „żeby podsłuchiwać rozmowy urzędnika państwowego potrzebny jest nakaz sądowy, ale żeby przeczytać jego maile, wystarczy złożyć wniosek o dostęp do informacji publicznej. Moje rozmowy z telefonu służbowego są objęte tajemnicą komunikacji. A treść maila nie? To logiczne?”.
    A co ma prawo do podsłuchu do treści rozmowy telefonicznej? Rozmowa telefoniczna jest sposobem przekazania informacji przez jednego urzędnika drugiemu urzędnikowi. Innym sposobem przekazania takiej informacji są maile, a jeszcze innym forma papierowa, czyli dokument, a prawo dostępu do informacji zawartej w dokumencie urzędowym wynika wprost z ustawy.
    Nie trzeba zmieniać prawa do informacji tylko trzeba nauczyć się go w odpowiedni sposób stosować niezapominając o możliwości ograniczeń dostępu do informacji wynikających z innych ustaw. Panie Berek, proponuję przeczytać sobie wszystkie ustawy dotyczące informacji i nauczyć się je stosować. Od razu znikną te wszystkie wasze „problemy”.
    Analizy porównawcze dokonane przez MAiC w kwestii dostępu do informacji w innych krajach pokazują tylko tyle, że MAiC po raz kolejny próbuje wcisnąć ludziom ciemnotę, no chyba, że mowa jest o Białorusi.

    Odpowiedz
  • Diogenes z Kaszub(2014-02-02 14:20) Zgłoś naruszenie 00

    Szok -nasza wladza szykuje nowe regulacje, które ograniczą nam możliwości kontrolowania jej poczynań legislacyjnych ? !

    I na dodatek Tusk uderza w Polaków -Podatkowa agresja rządu Tuska na obywateli !

    W tym roku nowe podatki i obciążenia fiskalne to --- 24 MLD ZŁ !--- każdy Polak zapłaci rocznie o ponad 600 zł więcej niż dotychczas.! ! !

    - Podatkowy amok rządu spowoduje, że do budżetu państwa spłynie z tego tytułu o około 24 mld zł więcej. Oczywiście wszystko kosztem obywateli. By żyło się lepiej!

    Żaden inny rząd w historii III RP nie zafundował Polakom tak wielkiego wzrostu obciążeń podatkowych co rząd Tuska.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2014-02-05 16:50) Zgłoś naruszenie 00

    Administracja publiczna powinna się jednak różnić od sfery prywatnej tym, że jej działania są jawne. Nie rozumiem argumentacji, że stanowiska negocjacyjne lub strategia procesowa ma osłabić pozycję administracji. To ma być przede wszystkim uczciwe i sprawiedliwe stanowisko. Zmierzanie do sprytnego ogrania przeciwnika może na krótką metę jest skuteczne, ale zakłada uprzedmiotowienie drugiej strony.
    Czasy Kongresu Wiedeńskiego i dworskich intryg to już przeszłość.

    Odpowiedz
  • Krzysztof(2014-02-09 11:42) Zgłoś naruszenie 00

    Mam takie proste i podstawowe pytanie do pana Berka:
    kto jest suwerenem w tym "państwie" o którym tyle mówi?

    Odpowiedz
  • bólówból(2014-02-06 08:20) Zgłoś naruszenie 00

    Popatrzcie tutaj, to dopiero złapiecie się za głowy:


    www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/druk.xsp?nr=1066

    zob. "Uzasadnienie", początek strony 11.

    Odpowiedz
  • Nrammar Gazi(2014-02-11 00:18) Zgłoś naruszenie 00

    Pani Ewo, proponuję przejrzeć słownik ortograficzny zanim zajmie się Pani na poważnie dziennikarstwem. Więcej literówek i głupich błędów niż merytorycznej treści. Wywiad wisi od niemal 2 tygodni i nie wierzę, że widoczna w artykule liczba błędów jakoś 'umknęła' redaktorom... chyba, że wywiad powstał z założenia jako post na fejsa, wtedy spoko - olać język polski.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!