« Powrót do artykułu

Co druga rozprawa sądowa jest opóźniona, nawet o kilka godzin

Opóźnienia w rozpatrywaniu spraw, brak uzasadnienia, z jakiego powodu rozprawa musi być niejawna, czy nawet trudność w dostępie do toalet w sądach – z raportu przygotowanego przez Fundację Court Watch Polska (związanej z Fundacją Batorego) wyłania się obraz sądownictwa, które wciąż nie jest przyjazne dla obywateli.

żródło: ShutterStock

W sądach dochodzi do nagminnych opóźnień w rozpoznawaniu spraw

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (15)

  • Montsegur(2012-11-13 07:54) Zgłoś naruszenie 00

    No i mamy kolejne dziennikarskie kłamstwo o sądach, które będzie powtarzane do końca świata, tak jak to o rzekomych 830 dniach czekania na wyrok.

    Jakby ktoś przeczytał tenże raport to by się dowiedział, że ponad połowa owych "opóźnień" trwała mniej niż 3 minuty, to znaczy mieściła się w granicach nieprecyzyjnego ustawienia zegarków. Lepiej jest sprawę wywołać 3 min. później niż ryzykować, że ktoś nie dotrze bo "na jego zegarku jeszcze nie ma". Przy okazji, czy ktoś sprawdzał czy owi "inspektorzy" fundacji mieli dobrze ustawione zegarki?

    Po drugie wyznaczanie spraw na konkretną godzinę i trzymanie się tego rozkładu to zwyczaj w zasadzie nieznany w Europie. w takiej np Francji wszyscy są wzywani na godz. 9:00 na początek sesji i grzecznie siedzą, aż nadejdzie ich kolej. Podobnie jest w UK, gdzie godziny są tylko orientacyjne, z wyraźnym oznaczeniem, że sprawa odbędzie się "nie wcześniej niż". I tak też te godziny na wokandzie powinno się traktować.

    Odpowiedz
  • Sajgon(2012-11-13 08:44) Zgłoś naruszenie 00

    "Lekceważeniem zasady jawności rozprawjest także praktykowany w wielu sądach zwyczaj legitymowania publiczności i protokołowania jej danych".

    W Polsce ludzie nie chodzą masowo na rozprawy i pojawiają się na nich najczęściej osoby zainteresowane wynikiem postępowania. Dlatego ma znaczenie dla sprawy, że osoba, która ma zeznawać w sprawie, na poprzednich terminach słuchała innych.
    Poza tym stawienie się w sądzie to nie wizyta u lekarza, gdzie przychodzi się na godziny. Czasu składania zeznań kilku osób (już po rozpoznaniu kilku spraw) nie da się dokładnie przewidzieć, stąd możliwe opóźnienia.

    Odpowiedz
  • rjaw(2012-11-13 08:55) Zgłoś naruszenie 00

    W świetle powyzszych wpisów aż się prosi zadać pytanie: a kto kontroluje kontrolujących?

    Odpowiedz
  • Tadeusz(2012-11-13 11:46) Zgłoś naruszenie 00

    Court Watch – kiedy monitoring w WSA ?
    Choćby we Wrocławiu sprawy Wydziału IV

    Odpowiedz
  • młody(2012-11-13 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    Niewystarczająco głośne wywoływanie spraw, w szczególności w sądach lewobrzeżnej Warszawy, powinno zostać wreszcie uregulowane ustawowo, tym bardziej, że ma kapitalne znaczenie dla sprawności postępowania. Czas by tą niezwykle paląca kwestią zajęło się MS.

    Odpowiedz
  • Maria(2012-11-13 09:51) Zgłoś naruszenie 00

    Twierdzę ,że w sądach wrocławskich opóźnienia są na porządku dziennym. Dlaczego dziennikarze nie zabawią sie raz w petentów w tych sądach?

    Odpowiedz
  • jeszcze dodam(2012-11-13 09:55) Zgłoś naruszenie 00

    W sadach wrocławskich też z lekceważeniem zasady jawności rozpraw, praktykowany jest zwyczaj legitymowania publiczności i protokołowania jej danych

    Odpowiedz
  • M.(2012-11-13 09:56) Zgłoś naruszenie 00

    Ja niestety w dwóch sądach w różnych województwach doświadczyłam opóźnienia w rozprawie trwającego 3 godziny, działania sądu w ten sposób, iż mimo pełnomocnictw w sprawie korespondencja oraz terminy rozpraw po 3 miesiącach nie były przekazywane właściwym osobom i po interwencji w mojej obecności sekretariat faksem wysyłał wszystkie dokumenty. Raz nawet sędzia za podstawę orzeczenia podał artykuł, którego nie ma w polskim prawie. Nie wolno generalizować, jednak osobiste doświadczenia pozostawiają niesmak na polskim wymiarze sądownictwa.

    Odpowiedz
  • ledder(2012-11-13 14:43) Zgłoś naruszenie 00

    A co rzeczona fundacja odpowie na to, że w większości krajów europejskich nie ma ściśle ustalonych godzin rozpoczęcia poszczególnych spraw, a w niektórych to wszystkich wzywa się na tę samą godzinę i grzecznie czekają?

    Czy naprawdę w sądach nie ma poważniejszych problemów, niż parominutowe opóźnienia w rozpoznaniu spraw?


    I może wytłumaczcie mi, w jaki sposób żądanie ujawnienia przez publiczność swej tożsamości narusza jawność rozprawy? Jawne są nazwiska sędziów, jawne są nazwiska stron, to dlaczego wasze mają pozostąć tajne? Dla zachowania jawności?

    Odpowiedz
  • Apl(2012-11-13 16:49) Zgłoś naruszenie 00

    Z powyższych anonimowych wypowiedzi sędziów wynika ,że mimo braku podstaw prawnych spisują osoby obecne na sali rozpraw. To jawne bezprawie. Chodzi o to żeby na sali nie było dziennikarzy lub wizytatorów i żeby nie nagrywać przebiegu rozprawy. Co robi Pan filozof Gowin!

    Odpowiedz
  • Tadeusz(2012-11-13 18:57) Zgłoś naruszenie 00

    Monitoring jest wskazany a nawet konieczny. Trzeba nagrywać sprawy. Będąc na sprawie jako publiczność (członek rodziny strony) nagrałem przebieg rozprawy . Na sprawie nie było przedstawiciela ZUS mimo prawidłowo zawiadomionego. Natomiast w ksero protokołu z rozprawy juz był . Sprawa dot.SO w Świdnicy.

    Odpowiedz
  • Pretor(2012-11-13 16:59) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli sprawy nie zaczynają i nie kończą się punktualnie, to w jaki sposób ja, jako pełnomocnik, mam zdążyć na inną rozprawę? Czasami mam kilka rozpraw w ciągu dnia i czas trwania rozpraw jest dla mnie bardzo ważny. Chyba, że przyjmiemy zasadę, że zgadzam się tylko na jedną rozprawę dziennie. W tej jednak sytuacji nie wiem, w jaki sposób ustalę z sedzią na rozprawie termin kolejnego posiedzenia. Może za pół roku...

    Odpowiedz
  • Radca prawny(2012-11-13 21:42) Zgłoś naruszenie 00

    Sędziowie panicznie boją się nagrywania rozprawy przez strony.Niektórzy uznają to nawet za przeszkadzanie w rozprawie.A ministerstwo i komisja Sejmowa Wymiaru Sprawiedliwości milczy.

    Odpowiedz
  • ledder(2012-11-13 16:08) Zgłoś naruszenie 00

    Zaraz. Jakie "straty czasu".

    Może szacowna fundacja odpowie zatem na pytanie, z czego wynika, że rozprawa musi zostać wywołana dokładnie o godzinie, na którą ją wyznaczono? Otóż nie wynika z niczego. Robienie więc sądom zarzutu z tego, że nie wywołują spraw punktualnie jest więc po prostu nieuczciwe, bo sprowadza się do robienia zarzutu, że nie robią czegoś, czego nie muszą robić.

    Następnym razem jak poślecie kontrolerów do sądów to powiedzcie im, że godziny napisane na wokandzie oznaczają, że sprawa zostanie wywołana nie wcześniej niż o tej godzinie. Może natomiast zostać wywołana później z setek różnych powodów, których najczęstszym jest to, że nie zakończyła się jeszcze poprzednia sprawa. Natychmiast odpadnie wam jeden z ważniejszych problemów sądownictwa.

    Odpowiedz
  • JJ(2012-11-15 05:58) Zgłoś naruszenie 00

    Wypowiadając się do powyższego tematu, czuje się w obowiązku poinformować, że miałem ostatnio taką prostą sprawę w sądzie bez uczestnictwa świadków, która prowadzona była przez sędzinę z ponad 25 letnim stażem pracy przez rok. Rozprawy były tak wyznaczane, że pod drzwiami człowiek musiał czekać ponad godzinę. Raz był taki przypadek, że sędzina zapomniała iż posiada wyznaczoną moją rozprawę na którą przybyła z 2 godzinnym opóźnieniem. Drugim razem odbyła się rozprawa z 1 godzinnym opóźnieniem na której kompletowała numerację kart w aktach przez 1,5 godziny, a następnie oznajmiła, że czas urzędowania sądu zakończył się i że rozprawę odracza na inny termin. Przerażającym jest jednak fakt, że p. sędzina z Sądu Rodzinnego w Gorzowie Wlkp.słynie z takiego postępowania od ponad 25 lat i nikt nie jest w stanie temu zaradzić, zmienić bądź nauczyć jak powinno się prowadzić rozprawę sądową, ponieważ p. sędzina nie nauczyła się przez 25 lat tego postępowania.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!