Nowelizacja art. 37a kodeksu karnego dokonana tarczą 4.0. (ustawa z 19 czerwca 2020 r.) to przedmiot wielu ataków, tyleż histerycznych, co nieracjonalnych. Argumenty używane przez krytyków – a raczej „argumenty” – są tak nietrafne i populistyczne, że obrażają inteligencję społeczeństwa, manifestując przy tym skrajny brak zaufania dla wiedzy i rozsądku sędziów.
Podniesiono je m.in. w artykule „Potworek w kodeksie karnym” (DGP z 18 czerwca 2020 r.), ale są rozpowszechniane ze szkodą dla prawdy również w innych mediach.
Jakie to więc „argumenty”?

Sądy niezdolne do skomplikowanego rozumowania?

M. Małecki ubolewa nad rzekomo absurdalnym wymogiem, aby sędzia przed podjęciem decyzji o wymierzeniu na podstawie art. 37a k.k. grzywny lub ograniczenia wolności ocenił, czy gdyby miał do wyboru wyłącznie karę więzienia, to kara taka nie byłaby wyższa od roku. Jego zdaniem, przy dokonywaniu takiej oceny, która wszak jest zwykłym mechanizmem ustalania stopnia karygodności czynu, dochodzi do „zaprzeczania przez sędziego samemu sobie” w trakcie wykonywania tak „skomplikowanego i wewnętrznie sprzecznego” rozumowania.
Nie mierz innych własną miarą, a odejdzie obawa, czy inni tak „skomplikowane rozumowanie” dadzą radę wykonać – chciałoby się odpowiedzieć krytykowi. Jeżeli jednak stare przysłowie nie wystarczy, warto wiedzieć, że krytykowane rozwiązanie przez niemal 30 lat było z powodzeniem stosowane na podstawie art. 54 k.k. z 1969 r., zaś jego współautorem był prof. Władysław Wolter.
Krytyk nie dostrzegł przy tym, że wymóg dokonania identycznej oceny wynika z aktualnych przepisów kodeksu karnego, mianowicie z art. 329 i 330 k.k., gdzie wskazane jest, na jaką karę może „przejść” sąd, jeżeli kara więzienia nie byłaby surowsza od roku czy dwóch. Na jego częściowe usprawiedliwienie dodam, że są to przepisy części wojskowej kodeksu, do której rzadko zapewne zagląda.

Łamanie kołem za aborcję

Kolejna bzdura rozpowszechniana przez M. Małeckiego to twierdzenie, że nowelizacja art. 37a k.k. uniemożliwi wymierzenie innej kary niż pozbawienie wolności za określone w art. 152 k.k. przestępstwo przerwania ciąży. Szkoda, że zabrakło mu fantazji, aby oznajmić, że od tej pory za aborcję będzie orzekana kara łamania kołem. Byłoby to równie „zgodne z prawdą”, ale za to bardziej obrazowe.
Żaden z czynów określonych w art. 152 k.k. nie jest zagrożony karą przekraczającą 8 lat pozbawienia wolności, więc sędzia będzie mógł w każdym uzasadniającym to wypadku wymierzyć karę wolnościową. Nowelizacja art. 37a k.k., stanowiąc powrót do klasycznej formuły kary zamiennej, nie stanie też na przeszkodzie orzekaniu kar wolnościowych za przestępstwa takie jak błąd medyczny czy znieważenie Prezydenta RP, wbrew kolejnym wprowadzającym w błąd twierdzeniom.
M. Małecki to etatowy krytyk nowelizacji dokonywanych w ostatnich latach, podpierający się opiniami wydawanymi przez fundację, której prezesuje, będącą przedsięwzięciem gospodarczym realizującym m.in. opiniowanie projektów ustaw na zlecenie, a jednak posługującą się w nazwie pojęciem „Instytutu”, co sugeruje, że chodzi o obiektywną, zapewne państwową, instytucję o charakterze naukowo-badawczym. Obiektywną, obawiam się, jak sam jej prezes.
Wątpliwości, czy wprowadzanie opinii społecznej w błąd stanowi rezultat celowego działania czy zacietrzewienia skutkującego utratą umiejętności czytania przepisów, nie podejmuję się rozstrzygnąć.

Zmagania z gangiem Olsena

Polemizowanie z najbardziej aktywnymi medialnie krytykami powrotu klasycznej formuły kary zamiennej to gehenna ciągłego prostowania kłamstw i manipulacji, z drugiej zaś strony to coś na kształt zmagań z prawniczym gangiem Olsena. Ten równie jałowy, jak rozweselający sposób krytyki propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości konsekwentnie uprawia sędzia wrocławskiego sądu rejonowego P. Mgłosiek.
Cytowany w powołanym artykule P. Mgłosiek daje lekcję ustawodawcy, wskazując, jak powinna wyglądać właściwa nowelizacja art. 37a k.k. Domaga się możliwości orzekania grzywien i ograniczenia wolności za występki zagrożone karą 10 lat więzienia (właściwie dlaczego również nie za zbrodnie, z jakiego powodu takie kunktatorstwo?). Potrzebę zmiany ilustruje przykładem włamania do szafki pracowniczej w celu kradzieży mydła, lamentując, że sprawca tak błahego czynu trafi do więzienia, bo nie można mu wymierzyć kary wolnościowej.
Ręce opadają. Pierwszy z krytyków, pozostający na etacie państwowej wyższej uczelni, wbrew jednoznacznej nowej formule art. 37a k.k. uparcie twierdzi, że wyklucza on możliwość orzekania kar wolnościowych za wskazane przez niego przestępstwa. Drugi, wykonując zawód sędziego, jak sądzę przez ok. 20 lat, nie zdążył jeszcze zapoznać się z art. 283 k.k., który sprawcom takich przestępstw, jak przez niego opisane, pozwala przy zastosowaniu art. 37a k.k. wymierzyć dowolną z kar wolnościowych.
Ustawodawca korzyści z podpowiedzi sędziego nie odniesie, jednak praktykowany przez niego, jak wynika z jego własnych wypowiedzi, sposób stosowania art. 37a k.k. stanowi sprytne ominięcie obowiązku wymierzenia kary więzienia niepoprawnemu sprawcy, i tłumaczy, dlaczego powrotność do przestępstwa nadal jest wysoka. Takie podejście, przedkładające ochronę uporczywego przestępcy ponad ochronę społeczeństwa, jest źródłem dodatkowej demoralizacji i powodem mało skutecznego zwalczania drobnej i średniej przestępczości.
Krytyka znowelizowanego art. 37a k.k. ze strony takich autorytetów ma jednak i dobrą stronę – utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to zmiana w prawidłowym kierunku i zgodna z najlepiej rozumianym interesem społecznym.