« Powrót do artykułu

Mecenas Google. Zamiast iść do prawnika, wolimy przeszukać internet

W internecie rośnie poważna konkurencja dla adwokatów i radców prawnych – portale i fora świadczące pomoc prawną taniej, a niekiedy wręcz za darmo. Co na to pełnomocnicy?

prawo, technologie, internet, cyberbezpieczeństwo

żródło: ShutterStock

Według badania NRA tylko dla jednej czwartej badanych nieskorzystanie z pomocy prawnej wynikało z braku pieniędzy. Dominującym powodem (55 proc.) było przeświadczenie, że problem prawny można rozwiązać samodzielnie. Co piąty uczestnik nie konsultował się z prawnikiem, gdyż nie chciał tracić czasu i energii

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (11)

  • Adwokat-karnista(2020-03-07 15:49) Zgłoś naruszenie 230

    Słabi adwokaci rozpaczliwie się reklamują w necie. Ja jestem adwokatem - karnistą. Większość czasu spędzam w sądach, aresztach, na wizytach w więzieniach. Mam dużo klientów. Czy ktoś jest mnie w stanie zastąpić wirtualnie ?

    Odpowiedz
  • mark(2020-03-07 10:43) Zgłoś naruszenie 1112

    No a skąd się niby bierze wiedza prawnicza, tak jak i każda inna. Niestety średniowieczna cechowa mentalność dalej tkwi w części społeczeństwa. Tyko jakaś grupa trzymająca monopol ma prawo do wiedzy i ich wiedza jest "najmojsza" i jedyna dobra. :))) Przyjrzyjmy się jak wygląda kształcenie prawnika (to samo dotyczyć będzie też lekarza, inżyniera czy kogokolwiek innego). Idzie na studia na których musi przeczytać ileś tam podręczników (często zwyczajnie błędnych lub nieaktualnych). Jak udowodni się przed profesorem, że zapamiętało się odpowiednią ilość rzeczy pożytecznych i jeszcze więcej bzdur, to profesor daje certyfikat że na czymś się znamy. Czy ktoś kto przeczytałby więcej lepszej literatury bez udziału profesora - byłby gorzej przygotowany? Wątpię. Albo pasjonat jakiejś dziedziny. Tak samo te aplikacje czy jak to zwał po studiach. Żyjemy w świecie urojonym. Nie walczymy z konkurencją na obiektywną wiedzę, tylko na administracyjne urojenia, że nie można wejść w posiadanie wiedzy inaczej niż w strukturze poświęconej przez państwo. Nie argumentujemy, że ktoś myli się bo to i to jest niezgodne z rzeczywistością lub jakimiś aksjomatami. Argumentacja administracyjna polega na tym, że nie ma racji, bo nie ma papierka z wywijasem i pieczątką.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • mondo(2020-03-07 14:33) Zgłoś naruszenie 97

    Ciekawym zjawiskiem jest traktowanie wiedzy tak jak w czasach przed Guttenbergowskich. Oto książki są drogie i niedostępne a "wiedzę" szepta się do ucha. Mistrz, którzy wie, że ziemia jest płaska i spoczywa na żółwiu przekazuje tą tajemną wiedzę swoim uczniom. Profani nie mają dostępu do tej tajemnej wiedzy. Przenosimy się w wiek XXI. Oto grupa zawodowa adwokatów i naśladująca ją grupa radców prawnych rozgłasza, że tylko bezpośredni kontakt z "mistrzem" może dać dostęp do wiedzy zawodowej. Tajemne formuły i zaklęcia mogą być przekazywane tylko drogą szeptaną. A bez tych formuł i zaklęci nikt nie może zostać wielkim mecenasem. I tak czas płynie, a mentalność przedstawicieli dziecin, których nie można nazwać nauką (bo prawo kryteriów nauki nie spełnia) dalej wciskają ludziom bajki.

    Odpowiedz
  • Nenia(2020-03-08 14:34) Zgłoś naruszenie 73

    Od 34. lat prowadzę firmę rodzinną. Nie jestem prawnikiem. Nigdy nie wygrałem sprawy, gdy zaufałem "zawodowcowi", nie śledziłem jej postępów, nie bywałem na rozprawach. Zawsze wygrywałem sprawy, gdy sam je (proste) prowadziłem lub gdy zatrudniłem "zawodowca", ale nie ufałem mu, nie dawałem "wolnej ręki", uzgadniałem podejmowane czynności, bywałem na wszystkich rozprawach. Łącznie z tymi kasacyjnymi, w których "zawodowiec" nie uczestniczył, bo mu już się nie chciało, bo uważał, że wyrok jest uzgodniony (a mylił się zawsze). Współpracujcie więc z prawnikami, ale nie łudźcie się, że zrozumieją o co Wam chodzi. Pilnujcie sami swoich spraw. Im pozostawcie język prawniczy, triki sądowe. Ale o swoje dbajcie sami.

    Odpowiedz
  • emeryT(2020-03-07 15:31) Zgłoś naruszenie 77

    Niestety często adwokaci pilnują przede wszystkim swojej kasy a klienta traktują jako dojną kozę. Warto wstępnie samemu dobrze rozpoznać sprawę a dopiero potem do adwokata bo wtedy rozmowa jest bardziej konkretna.

    Odpowiedz
  • leo(2020-03-07 20:07) Zgłoś naruszenie 56

    A adwokat to niby skąd wie? Miał objawienie? Czy może też sobie przeczytał?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • StAAbrA (2020-03-07 16:16) Zgłoś naruszenie 37

    Ponadto tzw. Prawnicy zajęci są przytulaniem kamienic , które po niemiecko-ruskim kipiszu naród obowiązkowymi składkami odbudował ... A jeszcze , oprócz tego , to obsługują oni komorników , którzy za bezdurno puszczają im i rucho i nieruchomości w milionowych ofertach , po bliskich okolicznościach Polaków z tzw. bankami ... Jak to ! - obruszy się ten i ów - przecież banki byłyby stratne !!! To prawda . Ale nie są . A co są ??? Są dofinansowane . A kto jest taki głupi ??? A kto zgadza się na zakładanie , przez biurew jedną z drugą , sobie i swojej rodzinie kont bankowych w hurtowych ilościach ??? I doliczaniu cichych opłat za UBsługę tych kont ??? A numery na CHF , to PieS ??? A inne szwindle , o których klepię od lat , to niby PO co ??? Że niby co proponuję ??? - normalnie . Jak w petitum .... - gdzieś tak ok . 2012. A.D.

    Odpowiedz
  • Mike(2020-03-08 13:40) Zgłoś naruszenie 32

    Prawnik z Katowic wpakował mnie w dwóch sprawach w takie kłopoty, że po 7 latach jeszcze walczę!!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!