« Powrót do artykułu

Nużący rytuał, czyli jak aplikacja jest postrzegana przez jej uczestników

Jakość kształcenia przy wysokich opłatach i niskich zarobkach aplikantów prowadzi do wniosku, że aplikacja stała się raczej koniecznym obrzędem niż faktyczną szkołą zawodu.

prawo, aplikacje, aplikant, kancelaria

żródło: ShutterStock

Jakość kształcenia przy wysokich opłatach i niskich zarobkach aplikantów prowadzi do wniosku, że aplikacja stała się raczej koniecznym obrzędem niż faktyczną szkołą zawodu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (29)

  • Po co?(2019-04-23 11:11) Zgłoś naruszenie 6119

    Chcecie powiedzieć, że konkurencja będzie uczyć swoją konkurencję?? Bzdura. W to wam dzieci z 8 klasy nie uwierzą. Aplikacja to w 80% powtórka ze studiów robiona przez mgr, którzy kiedyś coś na sali sądowej… Prawda jest taka, że aplikanci do po 30 roku życia muszą żyć na koszt rodziców, zarabiają w kancelariach max 1000 zł na zleceniu i tyle. To tak jakby BMW zaprosiło Fiata i powiedziało patrzcie jak robimy auta, a potem zaprosili KIA i to samo, nikt nie strzela sobie w kolano. ,to ma sens w rodzinie ojciec-syn itp. Do tego aplikacja jest płatna to są ciężkie pieniądze za mierną jakość, konkurenta który ma uczyć. I jeszcze najśmieszniejsze jest, że każą się uczyć prawa na pamięć. Prawa, którego jest coraz więcej i które się zmienia. Nikt nie jest już w stanie tego przeczytać, a co dopiero wkuć. A na aplikacji macie test, gdzie wkuwacie prawo na pamięć. To jakby inż. wkuwał plany budowy na pamięć, po co?

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Wiola(2019-04-23 12:41) Zgłoś naruszenie 3515

    Aplikacja jest tylko po to by płacić haracze dla tzw. wykładowców, którzy zarabiają 400 zł brutto za 45 minut. A że zwykle mają 4 godzinny cykl, pod "rząd" to w ciągu 3 ha (3 x 45 minut) w ciągu jednego dnia zarabiają 1600 brutto. Cwani są w stanie mieć w kilku izbach nawet 8 dni szkoleń w miesiącu i zarabiają tyle, ile nigdy by nie zaroili w swoich "kancelariach"...

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Zbycho(2019-04-23 14:02) Zgłoś naruszenie 3511

    Aplikacja to marnowanie czasu. Wiem po odbyłem. Na III roku studiów prawniczych założyłem kancelarią doradztwa prawnego wyspecjalizowaną w obrocie gospodarczym Polska - Azja. Połączyłem to z biurem tłumaczeń prowadzonym przez moją żonę. Na V roku studiów, jako właściciel kancelarii doradztwa prawnego, codziennie czytałem prośby radców prawnych, by ich zatrudnić. Okres aplikacji - masakra intelektualna. Miałem wrażenie, ze chodzę do "muzeum prawniczego". Osobiście aplikację uważam, za haracz, wynoszący ok. 16 000 zł, rozłożony na 3 lata, który trzeba uiścić, żeby móc przystąpić do egzaminu radcowskiego. Zdałem. Mam odnotowane nazwiska radców prawnych tzw. szkoleniowców, którzy na swoich www podają "imponujący dorobek" a są w realu prymitywami prawniczymi.

    Odpowiedz
  • partacz(2019-04-23 13:57) Zgłoś naruszenie 237

    Cóż za odkrywcze wnioski haha. Doszedłem do tego juz 10 lat temu na aplikacji adwokackiej. Nawet nie to jest najgorsze, ze podczas aplikacji jesteś dziadem, ale to co jest później. Ja sobie dałem spokój po roku własnej działalności.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Marta(2019-04-23 16:56) Zgłoś naruszenie 180

    w Poznaniu, pewna adwokat, obsługująca dużą korporację, odkupiła od właściciela firmę sprzątającą ( 17 pracownic - największe biurowce w Poznaniu) i zaczęła kierować firmą, a że izba adwokacka, zaczęła podnosić, że konfliktuje się to z zawodem adwokata, przepisała się do radców prawnych. Jeżeli jest tu ktoś z OIRP w Poznaniu - to sprawa ostatnio głośna

    Odpowiedz
  • Dobry Wujek(2019-04-23 15:32) Zgłoś naruszenie 1710

    Nauka, jest ogólnie nużąca. Ja to bym dawał naszym młodym dynamicznym od razu taki tytuł, jaki chcą!

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • aplikacja - bezsens powielany tradycją(2019-04-23 21:43) Zgłoś naruszenie 174

    Kto się uczy prawa na pamięć??? Po co są takie testy w których zadaje się pytania z pamięciowego przyswojenia jakichś niszowych przepisów. W każdej dziedzinie jest kilkanaście terminów, które powinno się znać. Ale jak się zapomni, to żaden profesjonalista nie będzie darł włosów z głowy. Od tego aby sobie przypomnieć ma kodeks. Jak zapomniał, albo nie jest pewny, albo trzeba dokładnie przeanalizować sytuację - co robi zawodowiec - OTWIERA KODEKS. Mimo wieloletniej kariery prawniczej nigdy nie spotkałem sytuacji w której ktoś usiłuje z pamięci odtworzyć przepis, zamiast sprawdzić go w lexie albo w kodeksie. Nie spotkałem też sytuacji w której zapomnienie szczegółowego brzmienia jakiegoś przepisu stworzyło jakąś patową sytuację. Zawodowiec musi tylko wiedzieć gdzie poszukać przepisu. Tymczasem jakieś testy z pamięciowego opanowywania przepisów - to oznaka amatorskiego podejścia do problemu. Przecież każdy zawodowiec posługuje się pisanymi wersjami przepisów a nie pamięciowymi. To nie średniowiecze, książki są tanie. Co więcej pamięciowe uczenie się przepisów jest najbardziej niebezpieczne - bo pamięć prawie zawsze doś doda albo coś pominie, a w prawie, każdy przecinek, każdy układ słów może miec znaczenie. Po co zatem jest ta pamięciówa? Żeby udowadniać, że jak się układa pytanie mając przed sobą przepis, to zawsze można mieć się za lepszego od tego, który próbuje z pamięci odtworzyć takie zapisy.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Taka sytuacja(2019-04-23 15:51) Zgłoś naruszenie 111

    Mój Kolega radca, ze swojej działalności ma niskie dochody, ale funkcjonuje, bo przy okazji otworzył sobie biuro pośrednictwa pracy dla Ukraińców w ogrodnictwie i na tym polu nieźle sobie radzi. Co do swojej wymarzonej profesji, to liczy na to, że kiedyś będzie lepiej.

    Odpowiedz
  • aplikacja - bezsens powielany tradycją(2019-04-23 21:30) Zgłoś naruszenie 105

    Kogo oni chcą jeszcze robić w konia tą aplikacją? Po pierwsze uczenie przez konkurenta. Po drugie nie wiadomo czy konkurent ma jakiekolwiek kwalifikacje żeby uczyć. To, że poprowadził kilka spraw, z których być może większość przegrał, nie kwalifikuje go jeszcze do roli mentora. :)) Po trzecie uczenie się przepisów na pamięć jest tak sensowne, jak uczenie się na pamięć rozkładów jazdy. Za kilka miesięcy będzie zmiana i tylko straciło się czas. Czytałem te testy aplikacyjne ze swojej dziedziny. Od razu było widać, że pisał je amator w temacie, bo żaden specjalista nie wymagałby pamięciowego opanowania tych rzeczy.

    Odpowiedz
  • Xxxc(2019-04-24 12:01) Zgłoś naruszenie 101

    Ach aplikacja:) druga patologia to patroni. Mój płacił jako jeden z nielicznych w izbie -1800, a reszta pod stołem (w porywach 2500 wychodziło). Za te pieniądze znosiłam klasyczny mobbing z jego strony. Roześmiałam się kiedy powiedział po awanturze o niepozmywane kubeczki, które sam zostawił (mimo iż się upierał, że on po sobie zmywa) że nie wie co ma robić, bo nic nie pomaga na takich pracowników jak ma - nawet te ogromne pieniądze które płaci:D przypominam - 2500 w porywach za pracę na cały etat, nadgodziny, brak urlopu i żadnych świadczeń.

    Odpowiedz
  • TvKB(2019-04-24 12:51) Zgłoś naruszenie 63

    "Uległość wobec hierarchii, bezkrytyczność wobec władzy czy poświęcenie się dla awansu społecznego – to główne postawy przekazywane w procesie kształcenia. " Taki system aplikacji poza uniwersyteckiej sprzyja kreowaniu posłusznych hierarchii korporacyjnej prawników, bez krytycznych poglądów w stosunku do całego systemu aplikacji, autocenzurujących swoje publiczne wypowiedzi przed obawą wyrzucenia ich z korporacji wraz utratą przywilejów zawodowych. Z ideałem wolnego zawodu prawnika nie ma to nic wspólnego, ba jest jego zaprzeczeniem. Dlatego postuluję od lat za utworzeniem ustawowo samorządu magistrów prawa, tych bez aplikacji, bez jakichkolwiek obaw przed hierarchią, bo każdy magister prawa miałby prawo się do niej zapisać i korzystać z takich samych uprawnień do postulacji w sądach RP jakie posiadają tzw. profesjonalni prawnicy po aplikacji. PIS próbował utworzyć korporację doradców prawnych dla magistrów prawa, zanim stracił władzę. Od kilku lat jest przy władzy i należałoby mu o tym postulacie elektoralnym sprzed 12 lat przypomnieć.

    Odpowiedz
  • Aplikantka Uwr(2019-05-06 15:53) Zgłoś naruszenie 50

    Świetny artykuł, podpisuje się pod nim obiema rękami! Dziękuję, że ktoś poruszył ten temat i napisał całą prawdę. Bycie aplikantem to dziadowanie często połączone z zahamowaniem rozwoju intelektualnego (w szczególności gdy pracujesz u patrona tępiącego przyszłą konkurencje), poddaństwem dla patrona i samorządu, którzy straszą aplikantów, że jak się nie podporządkujesz ich wartością, sposobowi myślenia, to zostaniesz skreślony z listy aplikantów albo nie zdasz egzaminu końcowego. Aplikacja to polityka za którą płacą aplikanci nie mający prawa głosu. Aplikanci ludzie młodzi i wykształceni są wyzyskiwani finansowo, umniejsza się ich rolę jako prawników i zniechęca do wyjścia na rynek oraz niesienia pomocy prawnej obywatelom.

    Odpowiedz
  • Darek (2019-05-06 18:16) Zgłoś naruszenie 30

    Trzymam kciuki Michał.

    Odpowiedz
  • Dawny współzalożyciel (2019-05-06 18:23) Zgłoś naruszenie 10

    Trzymam kciuki Michał

    Odpowiedz
  • Iudex castri.(2019-04-23 22:50) Zgłoś naruszenie 11

    Dawniej za starych dobrych czasów do adwokatury szło się po nabyciu uprawnień sędziowskich po trzech latach od nominacji na sędziego. Na aplikacji sędziowskiej były trzy grupy jedna etatowa około 50 osób i dwie po za etatowe tez po 50 osób. Z etatowej każdy zostawał asesorem ok dwa lata i trzy po nominacji na sędziego łącznie około pięć lat trzeba było wytrzymać bo asesor zarabiał parę groszy a po nominacji sędzia tyle do radca na pół etatu i dlatego po nabyciu uprawnień większość uciekała na radcostwa lub do adwokatury bez żadnej aplikacji adwokackiej bo mieli uprawnienia.Problem był tylko z wpisem do adwokatury bo tu były problem.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!