Cisza nocna obowiązuje pomiędzy godziną 22 a 6 rano. Wskazanie godzin nie oznacza, że mieszkańcy mogą poza określonym przedziałem czasu, słuchać głośniej muzyki, chodzić w butach na wysokich obcasach czy uderzać w rury.

Sprawa dotyczyła relacji pomiędzy sąsiadką a mieszkającym pod nią małżeństwem z dwójką dzieci. Pomiędzy stronami konfliktu od dawna dochodziło do sporów. Sąsiedzi wzajemnie oskarżali się o zbytnie hałasowanie. Zachowanie obwinionej we wrześniu i październiku doprowadziło do zgłoszenia sprawy do sądu.

Sąsiadka twierdziła, że kobieta złośliwie, o różnych porach, wytwarzała głośne odgłosy, które ją niepokoiły. Zachowanie polegało między innymi na: uderzaniu w ściany lokalu oraz instalację i głośne słuchanie muzyki. Hałasy nasilały się w czasie popołudniowej drzemki dzieci. Wielokrotnie powodując ich wybudzenie lub uniemożliwiając im zaśnięcie.

Reklama

Zdaniem obwinionej słowa te mijają się z prawdą. A ich jedynym celem jest doprowadzenie do jej wyprowadzki. Jej zdaniem skargi to rewanż za to, że ona zgłaszała uwagi do odgłosów pochodzących z pobliskiego lokalu. „Nikt nigdy się nie skarżył, nie było żadnych interwencji Policji” – argumentowała. Wyjaśniała też, że w wskazanym terminie, nie mogła głośno słuchać muzyki, gdyż „była w żałobie po śmierci ojca”. Ewentualne hałasy tłumaczyła remontem, który w podobnym czasie odbywał się w jednym z pomieszczeń usługowych na parterze budynku.

Sąd analizując sprawę, wziął pod uwagę słowa obwinionej dotyczące jej nieobecności. Jednak zrzucanie winy na remont uznany został za „linię obrony nakierowaną na uniknięcie przez obwinioną odpowiedzialności”. Ponadto wersja pokrzywdzonych została potwierdzona przez innych mieszkańców bloku. Ich zdaniem „odgłosy były dudnieniem” i znacznie odbiegały od tych pochodzących z remontu. Z ich relacji wynikało, że problematyczne hałasy ustawały, gdy rodzina opuszczała lokal.

Reklama

Zdaniem sądu „nie można uznawać, iż świadkowie pomylili odgłosy dochodzące z mieszkania obwinionej z odgłosami remontu, skoro bez żadnych wątpliwości wskazywali na źródło hałasu”.

Z uwagi na powyższe obwiniona została uznana za winną popełnienia wykroczenia z art. 107 Kodeksu wykroczeń (Dz. U. z 2015r., poz. 1094). Zgodnie z treścią przepisu odpowiedzialności podlega ten, kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi. „Przedmiotem ochrony przepisu art. 107 kw jest więc spokój psychiczny człowieka, przeciwdziałanie frustracji, irytacji oraz innym formom dyskomfortu psychicznego” - argumentowano. Sąd po przeanalizowaniu dowodów nie miał wątpliwości, że zachowanie obwinionej wypełniło znamiona czynu z art. 107 kw.

Działanie obwinionej cechuje niewątpliwie złośliwość, chęć dokuczenia, uprzykrzenia życia. Świadczy o tym fakt zaprzestania hałasowania, gdy rodzina wychodziła. Sąd uznał, że zarówno sprawstwo jak i wina obwinionej zostały udowodnione.

Wykroczenie wskazane w art. 107 kw zagrożone jest karą ograniczenia wolności, karą grzywny do 1.500 złotych albo karą nagany. Sąd ocenił, że orzeczona wobec obwinionej kara grzywny w wysokości 700 zł jest adekwatna do stopnia społecznej szkodliwości czynu obwinionej.

Wyrok Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy w Warszawie, sygn. akt: VW 4261/15