Trybunał niezwykle rzadko ma okazję rozpatrywać skargi dotyczące naruszenia art. 7 konwencji, czyli zakazu karania bez podstawy prawnej. Tak było w sprawie Dallas przeciwko Wielkiej Brytanii (skarga nr 38395/12).
Reklama
Skarżąca została wybrana do ławy przysięgłych w sprawach karnych. Przed rozpoczęciem pełnienia funkcji, podobnie jak pozostali przysięgli, została poinformowana o zakazie rozmawiania o procesie oraz wyszukiwania danych na temat jego uczestników w internecie, w tym w mediach społecznościowych. Powód: decyzja o ewentualnej winie oskarżonego powinna zapaść tylko na podstawie informacji, które zostały ujawnione podczas rozpraw.
W poczekalni dla ławników zostały wywieszone ogłoszenia, które wskazywały, że wszelkie dodatkowe wiadomości na temat postępowania znalezione w internecie mogą skutkować postępowaniem o „obrazę sądu” i nałożeniem sankcji karnych w postaci grzywny lub pozbawienia wolności.

Reklama
W jednej ze spraw Dallas nie zastosowała się do zakazu, informując pozostałych ławników podczas posiedzenia poprzedzającego wydanie werdyktu, że oskarżony – wedle doniesień zamieszczonych w sieci - w przeszłości był karany za gwałt. W efekcie proces został przerwany, a ława przysięgłych odsunięta od orzekania. Wobec Dallas wszczęto postępowanie o obrazę sądu ze względu na niezastosowanie się do zaleceń sędziego. Sądy uznały, że kobieta naruszyła prawo dwukrotnie: wyszukując słowa klucze związane z procesem i dzieląc się swoją wiedzą z innymi przysięgłymi. Karą były trzy miesiące pozbawienia wolności.
Występując do Strasburga, ławniczka podniosła, że w ramach obrazy sądu nie zostało zdefiniowane przestępstwo szukania danych w sieci. Dodatkowo sądy krajowe, które orzekały w jej sprawie, nie pochyliły się nad tym, czy rzeczywiście zaistniało „realne ryzyko” zakłócenia administracji wymiarem sprawiedliwości i czy ona sama miała zamiar takie zakłócenia wywołać. Nie badając jej intencji, ograniczyły się do zbadania, czy rzeczywiście doszło do naruszenia zakazu sędziego.
Trybunał nie zgodził się ze skarżącą i nie dopatrzył się naruszenia art. 7 konwencji. Wskazał, że sądy krajowe rozpatrzyły sprawę pod kątem testu „realnego ryzyka”, którym kierują się w sprawach karnych, a odnosząc się do intencji kobiety, uznały, że mogła ona łatwo przewidzieć konsekwencje swojego zachowania (albo dopytać o nie sędziego).
Wyrok jest ciekawy z kilku powodów. Po pierwsze ETPC, podobnie jak sądy krajowe, uznał, że niezastosowanie się do zaleceń sędziego może rodzić konsekwencje karnoprawne. Po drugie, potwierdził dużą dyskrecję sędziego prowadzącego sprawę w zakresie zagwarantowania rzetelności i sprawiedliwości postępowania. Po trzecie jest to przykład, iż pomimo braku konkretnych regulacji praktyka sądowa może być podstawą stosowania sankcji karnych.
Dodatkowo jest to kolejny dowód ważności internetu w zakresie przestrzegania praw konwencyjnych. W omawianej sprawie trybunał musiał zważyć, jak wpływa na gwarancje rzetelnego postępowania, wynikające z art. 6 konwencji, generowanie nowych materiałów przez ławników.