Jakub Staszak: Możliwość odebrania dłużnikowi dozoru nad ruchomością ma być ograniczona, a jednocześnie nowelizacja nakazuje taki krok, gdy rzecz ma zostać zlicytowana elektronicznie.
Wśród nadchodzących zmian w egzekucji sądowej sporo miejsca poświęca się elektronicznej licytacji ruchomości, która ma się pojawić we wrześniu 2016 r. wraz z wejściem w życie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Wydaje się jednak, iż zbyt mało uwagi poświęca się fundamentalnej zmianie, jaką przynosi ta ustawa, tym istotniejszej w kontekście ogłoszenia 13 czerwca 2016 r. przez ministra sprawiedliwości założeń nowych rozwiązań w sprawie funkcjonowania komorników sądowych. Chodzi o kwestię ustanawiania dozoru nad ruchomością osoby innej niż dłużnik.
Rozwiązaniem obecnie obowiązującym, uregulowanym w art. 855 par. 1 zd. 1 k.p.c., jest pozostawienie rzeczy we władaniu osoby, u której zostały zajęte. W praktyce oznacza to najczęściej dłużnika lub jego domownika, ewentualnie wierzyciela lub osobę trzecią korzystającą z rzeczy dłużnika. To racjonalne rozwiązanie. W większości przypadków nie ma powodu, aby zwiększać koszty postępowania egzekucyjnego o wydatki związane z transportem rzeczy, jej przechowywaniem czy wynagrodzeniem dozorcy. Jednocześnie pozbawienie dłużnika lub jego domowników możliwości korzystania z rzeczy, choćby jedynie przez czas pozostały do ich sprzedaży w jednym z trybów ustalonych w k.p.c., w większości przypadków nie jest uzasadnione, a niekiedy można by je wręcz uznać za swego rodzaju szykanę. Taka jest zresztą praktyka komorników. Spośród pierwszych 40 licytacji zamieszczonych na prowadzonej przez Krajową Radę Komorniczą stronie internetowej zaledwie osiem odbywa się w innym miejscu niż lokal dłużnika lub miejsce prowadzenia przezeń działalności gospodarczej, przy czym kilka przypadków licytacji pojazdów w kancelarii komornika (a nie np. na parkingu strzeżonym) wskazuje, iż może chodzić o sytuację, gdy dłużnik korzysta z samochodu, lecz podstawia go do kancelarii na dzień licytacji.