Uznanemu przez DGP za najbardziej wpływowego prawnika 2012 r. Piotrowi Waglowskiemu miniony rok upłynął pod hasłem „projekt Senat”. Postanowił bowiem przeprowadzić, jak sam to określił, eksperyment i wystartować do izby wyższej.

Choć nie zdobył mandatu, to eksperyment uważa za udany. Kandydowanie traktował jako sposób na zbadanie zjawisk społecznych związanych ze stosowaniem prawa wyborczego. Śledząc jego teksty, mogliśmy się przekonać, że kodeks wyborczy daleki jest od doskonałości. Przede wszystkim jednak Waglowski pokazał, że kampania może być przejrzysta, zwłaszcza jeśli chodzi o finanse. Każdy mógł na bieżąco śledzić, ile pieniędzy wpłynęło na konto jego komitetu, kto je wpłacił i na co zostały wydane. Wielu obserwatorów zaczęło pokazywać to jako wzór do naśladowania dla innych polityków.

Reklama

Choć w związku ze startem w wyborach zrezygnował z pełnienia funkcji we wszystkich organizacjach pozarządowych, to nie przestał propagować idei społeczeństwa obywatelskiego. Nadal też określa się jako „badacz procesów komunikacyjnych w paradygmacie konstruktywicznym”.

SW