Ewa Maria Radlińska: 12 stycznia br. Trybunał Konstytucyjny będzie orzekać w sprawie z wniosku PO dotyczącej konstytucyjności wygaszenia uchwał Sejmu poprzedniej kadencji o wyborze pięciu sędziów, tych którzy wciąż czekają na odebranie ślubowania, by móc orzekać w TK, a także uchwał o wyborze nowych sędziów konstytucyjnych. Prezes TK prof. Andrzej Rzepliński wyznaczył do rozstrzygnięcia tej sprawy 10 dotychczas orzekających sędziów (niezwiązanych z całym zamieszaniem wokół TK). Zmiana ustawy o TK przygotowana przez PiS określa jednak, że takie wnioski posłów rozpatruje pełny skład, liczący minimum 13 sędziów. W tej sprawie wypowiedział się na swoim blogu 1 stycznia 2016 r. poseł PiS Janusz Wojciechowski: „Gdyby prezes Rzepliński (…) wezwał straż do usunięcia przemocą 5 sędziów z sali, wtedy popełni przestępstwo z art. 224 & 2 kodeksu karnego. (…) Nie pozostanie wtedy nic innego, jak wezwanie policji, a ta musiałaby niestety zatrzymać prezesa Rzeplińskiego na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa.”
Jak pan ocenia taki przebieg zdarzeń?

Radosław Baszuk: Konieczne wydają się być dwie uwagi wprowadzające. Po pierwsze, analizujemy scenariusz, jaki w państwie, którego instytucje mają ambicję by być postrzegane jako odpowiedzialne i poważne, nie ma prawa się wydarzyć. Po drugie, w wymiarze realnym mamy do czynienia z – oględnie mówiąc – nie najmądrzejszą wypowiedzią polityka trzeciego planu partii rządzącej, niepotrzebną i niepotrzebnie też podgrzewaną przez media. Zacznijmy od niespornego na gruncie prawnym stwierdzenia, że sędziów do składu orzekającego trybunału, w tym przewodniczącego składu i sędziego sprawozdawcę, wyznacza prezes trybunału. Zarządzeniem z 22 grudnia 2015 r. prezes trybunału wyznaczył termin rozprawy w pełnym składzie TK. Tyle tylko, że orzekanie w tej konkretnej sprawie w składzie co najmniej 13 sędziów obiektywnie nie jest możliwe, a z prawnego punktu widzenia jest niedopuszczalne. W sprawie tej orzekać może wyłącznie 10 „starych” sędziów trybunału. To największy możliwy, pełny skład.

Reklama

EMR: Dlaczego tylko dziesięciu?

RB: Dlatego, że pozostała piątka - jak chcą jedni - lub trójka, a nawet cała ósemka - jak uważają inni - w tej akurat sprawie orzekać nie może. Pamiętajmy, co jest przedmiotem rozprawy. Jest to wniosek o zbadanie zgodności z przepisami konstytucji pięciu uchwał sejmu w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej wcześniejszych uchwał w sprawie wyboru sędziów TK oraz pięciu następczych uchwał sejmu w sprawie wyboru sędziów TK. Wszystkie dotyczą imiennie wskazanych osób. Uczestnikiem postępowania przed TK jest sejm, albowiem jego uchwał dotyczy wniosek. W moim przekonaniu, w wypadku osób, których dotyczą uchwały sejmu, konkretyzowałaby się przesłanka wyłączenia od orzekania z mocy prawa, przewidziana w art. 46 ust. 1 pkt. 3 ustawy z 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym, albowiem pozostają z uczestnikiem postępowania w takim stosunku prawnym, że wynik sprawy nie tylko może, ale będzie oddziaływać wprost na ich prawa i obowiązki. Wyłączenie sędziego trybunału z mocy prawa prezes trybunału stwierdza w drodze postanowienia.

Reklama

EMR: To dlaczego takie postanowienia nie zostały wydane?

RB: Zapewne powodem tego jest spór, czy osoby te dysponują statusem sędziego TK posiadającego votum do orzekania. Tylko taki sędzia podlegać może wyłączeniu. Jedno jest niewątpliwe: żadna z osób, których dotyczą uchwały sejmu objęte wnioskiem o zbadanie ich zgodności z konstytucją nie mogłaby orzekać w tej sprawie, gdyż de facto orzekałaby w sprawie własnej. To – w moim przekonaniu – powinno zakończyć dyskusję na temat ich obecności w składzie trybunału w tej sprawie.

EMR: Mam jednak obawy, że nie zakończy, a 12 stycznia będzie - pomimo przewidywanego mrozu - gorącym dniem w al. Szucha…

RB: Chcę wierzyć, że niezależnie od temperatury sporów politycznych i prawnych, mamy do czynienia z ludźmi na tyle poważnymi, że nie doprowadzą do sytuacji wywołującej publiczne zgorszenie i ostatecznie kompromitującej państwo polskie. Liczę na to, że ani prezes TK prof. Andrzej Rzepliński nie będzie musiał usuwać nikogo zza stołu sędziowskiego ani też nikt, kogo nie wyznaczono do składu orzekającego w zarządzeniu z 29 grudnia 2015 r., nie będzie próbował zająć miejsca za tym stołem. Prezes trybunału wyznaczył termin rozprawy i skład orzekający w sprawie. To jego wyłączna kompetencja i tym samym wyłączna odpowiedzialność. Uważam, że istnieją poważne argumenty za takim stanowiskiem prezesa TK. To także kolejny istotny test wiarygodności intencji większości parlamentarnej i będącej jej emanacją władzy wykonawczej. To przecież na skutek takich a nie innych decyzji większości parlamentarnej, w tej konkretnej sprawie orzekać może tylko 10 sędziów i to niezależnie od tego, ilu i czyim zdaniem, sędziów liczy obecnie trybunał.

EMR: A jak pan ocenia tę zmianę, która stanowi, że orzekanie w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej 13 sędziów?

RB: Krytycznie. Przebieg rozprawy wyznaczonej na 12 stycznia br. i to, co nastąpi po niej, odpowiedzą w wymiarze realnym na pytanie, czy zmiana ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, wprowadzająca jako zasadę orzekanie trybunału w pełnym składzie oraz wymóg udziału w pełnym składzie co najmniej 13 sędziów, była tylko legislacyjną głupotą, czy jednak miała na celu faktyczny paraliż i pozbawienie możliwości działania konstytucyjnego organu państwa.

EMR: Ewentualna obecność policji w siedzibie TK pomoże czy zaszkodzi?

RB: Zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa osób znajdujących się w siedzibie trybunału, zapewnienie porządku, spokoju oraz przestrzegania standardów właściwego zachowania, w tym w trakcie rozpraw, jest zadaniem Straży Trybunału Konstytucyjnego. Jestem przekonany, że straż poradzi sobie z zapewnieniem prawidłowego przebiegu rozprawy oraz porządku na terenie trybunału. Obecność policji w budynku trybunału niepotrzebnie tylko podgrzewałaby emocje wokół tego miejsca. A ono, jak mało które powinno emanować spokojem, refleksją i rozwagą. Policja w państwie demokratycznym nie rozstrzyga sporów konstytucyjnych ani politycznych.

Rozmawiała: Ewa Maria Radlińska