Od lipca, gdy w życie weszła nowa procedura karna zmieniająca filozofię prowadzenia procesu, stołeczne prokuratury wysłały sądom kilka razy mniej nowych aktów oskarżenia niż w analogicznym okresie 2014 r. - wynika z danych Prokuratury Okręgowej w Warszawie i Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.



Podobnie jest w całej Polsce. Według samych prokuratorów, nowe akty oskarżenia przygotowuje się inaczej niż dotąd, nowe przepisy dla prokuratury oznaczają też nowe obowiązki, m.in. inny niż dotąd sposób formułowania aktu oskarżenia - i teraz trzeba przejść te nowe ścieżki.

"Gdy chodzi o nową procedurę karną, to - jak wiemy - w czerwcu prokuratura skierowała wiele aktów oskarżenia do sądów i w tej chwili nieco przyhamowała z nowymi aktami oskarżenia. Przy tak małych danych trudno jest ocenić powodzenie, czy też niedociągnięcia tej reformy. Pierwsze oceny będziemy formułować w listopadzie, kiedy dane będą nieco pełniejsze" - powiedział PAP minister Budka.

Reklama

Wyraził on przekonanie, że główny cel tej reformy, czyli skrócenie procesu karnego i urealnienie kar, spowoduje, że wzrośnie poczucie bezpieczeństwa, sprawiedliwości i szybkości orzekania. "Wierzę, że opinia publiczna zostanie przekonana, iż wymiar sprawiedliwości działa lepiej. I na pewno będzie tak działał" - dodał minister.

Prokuratorzy wyjaśniają, że przed zmianami procedury sądowi z aktem oskarżenia wysyłało się wszystkie akta śledztwa - teraz trzeba wyodrębnić tylko te, które mają znaczenie w sprawie. Dane i zeznania świadków muszą być dołączone do tych akt w osobnych teczkach. Trzeba to wszystko przygotować. Nowa procedura nakazuje też w inny niż dotychczas sposób formułować akt oskarżenia: pisze się tzw. główkę, czyli wskazanie, kto i o co jest oskarżony, a następnie wylicza się dowody i wskazuje tezy, które mają one udowadniać.

Nowym zadaniem prokuratora kończącego śledztwo jest nieistniejące wcześniej uprawnienie pokrzywdzonych, którzy obecnie - tak jak oskarżeni - w imię równości stron, uzyskali prawo do zapoznania się z całym materiałem śledztwa - i trzeba im to zapewnić.

Nowa procedura czyni sędziego bezstronnym arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną - nosi to nazwę kontradyktoryjności, w miejsce dotychczasowego modelu tzw. inkwizycyjności, gdy na sądzie ciąży inicjatywa dowodowa w postaci przesłuchiwania świadków i zbierania dowodów.

Procesy karne prowadzone w sprawach z aktów oskarżenia wysłanych po 1 lipca mają polegać na zasadzie, że to prokurator - autor aktu oskarżenia - przedstawia dowody winy oskarżonego, a obrońca je obala, zaś sąd zasadniczo nie włącza się w postępowanie dowodowe, tylko rozstrzyga, kto ma rację. Jedynie w wyjątkowych wypadkach sędzia ma zarządzać dowody z urzędu. (PAP)