A.K. zawarł umowę leasingu w ramach której korzystał z samochodu marki BMW. W wyniku wypadku pojazd uległ uszkodzeniu. Sprawca szkody posiadał ubezpieczenie z tytułu odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczyciel pokrył koszty naprawy pojazdu w całości. Jednak w wyniku wypadku, zmniejszeniu uległa również wartość rynkowa pojazdu. Zaraz po zdarzeniu A.K. nabył samochód na własność i jako właściciel dochodził od ubezpieczyciela równowartości utraty wartości rynkowej auta.

W odpowiedzi pozwany wniósł o oddalenie powództwa. Wskazał, iż w chwili zdarzenia pojazd stanowił własność leasingodawcy. A skoro A.K. wykupił auto po cenie sprzed jego uszkodzenia, to właściciel pojazdu nie poniósł szkody. Tłumaczył też, że powód zgodnie z umową leasingu nie był zobowiązany do wykupu auta i mógł odmówić jego nabycia, skoro było ono powypadkowe. W ocenie ubezpieczyciela A.K. nie poniósł żadnej szkody majątkowej, bowiem pojazd został w całości naprawiony i przywrócony do pełnej sprawności.

Sąd Rejonowy w Białymstoku oddalił powództwo. Uznał, że poszkodowanym w chwili powstania szkody był leasingodawca, albowiem pojazd stanowił jego własność. Z powodu tego zdarzenia jego majątek nie uległ jednak uszczupleniu, bowiem zbył on auto po cenie ustalonej w umowie leasingu.

Reklama

Sąd I instancji podzielił stanowisko pozwanego, że powód nie był zobowiązany do nabycia pojazdu. Jeżeli A.K. zdecydował się zakupić auto po cenie nieuwzględniającej ubytku wartości spowodowanej zdarzeniem, to leasingodawca nie mógł przenieść na niego wierzytelności w postaci żądania zapłaty odszkodowania z powyższego tytułu, bowiem takim uprawnieniem nie dysponował. W jego majątku nie powstała bowiem żadna szkoda w tym zakresie.

Apelację od powyższego wyroku wniósł A.K. Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał ją za uzasadnioną.

Reklama

SO w pierwszej kolejności odpowiedział na pytanie, czy odszkodowanie za uszkodzenie samochodu w ogóle powinno obejmować, oprócz kosztów naprawy, także zapłatę sumy pieniężnej odpowiadającej różnicy pomiędzy wartością samochodu przed uszkodzeniem i po naprawie. Sąd odwoławczy nie miał wątpliwości, że tak. Wskazał, iż art. 361 par. 2 k.c. mówi o obowiązku pełnej kompensacji szkody. Podkreślił, że wartość samochodu po jego naprawie to nic innego, jak jego wartość rynkowa. Jeżeli zatem w wyniku uszkodzenia, które zostało później wyeliminowane, ta wartość zmalała, to kompensata powinna obejmować nie tylko koszty naprawy, ale także różnicę wartości auta sprzed i po kolizji.

Sąd okręgowy nie podzielił stanowiska sądu rejonowego, że finansujący nie poniósł szkody w swoim majątku w wyniku rynkowego ubytku wartości pojazdu albowiem uzyskał od korzystającego pierwotnie ustaloną w umowie leasingu cenę. W ocenie SO w Białymstoku utrata wartości samochodu nie powinna być postrzegana jako utracona korzyść, jaką poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby zbył samochód, a raczej jako szkoda rzeczywista, istniejąca niezależnie od zamiaru sprzedaży auta. Roszczenie to ma zatem charakter abstrakcyjny i nawet w sytuacji, gdy poszkodowany w sposób namacalny nie odczuje skutków zmniejszenia wartości jego pojazdu w postaci zaoferowania mu ceny niższej od tej jaką uzyskałby za pojazd bezwypadkowy, to uszczerbek w jego majątku istnieje - czytamy w uzasadnieniu.

Dlatego, zdaniem sądu w niniejszym przypadku z chwilą uszkodzenia pojazdu finansujący nabył w stosunku do ubezpieczyciela roszczenie o naprawę szkody nie tylko związanej z kosztami naprawy pojazdu, ale też z rynkowym ubytkiem jego wartości, jeżeli takowy oczywiście nastąpił.

W następstwie powyższego nieprawidłowe okazało się stanowisko sądu rejonowego, że skoro finansujący nie poniósł szkody z tytułu ubytku wartości rynkowej pojazdu, to nie mógł takiego uprawnienia scedować na powoda. Leasingodawca przenosząc na A.K. wszelkie prawa wynikające z kolizji drogowej, w której uczestniczył pojazd przeniósł też roszczenie dotyczące szkody związanej z ubytkiem rynkowej wartości auta.

SO dodał, że powód posiada też uprawnienie do formułowania w stosunku do pozwanego żądania z tego tytułu opartego nie tyle na umowie przelewu, ale na stosunku własności. Aktualnie powód jest już właścicielem pojazdu który został uszkodzony, dlatego też jeżeli jego samochód stracił na wartości w wyniku kolizji drogowej, to może się co do zasady domagać z tego tytułu odszkodowania.

Sąd okręgowy uznał, iż powodowi przysługuje roszczenie odszkodowawcze z tytułu ubytku rynkowej wartości pojazdu, a biegły sądowy potwierdził, że takowy miał miejsce. SO musiał jeszcze ocenić na jaką datę powinien on zostać obliczony. Jego zdaniem rynkowy ubytek wartości pojazdu należy ocenić na datę sporządzania opinii. Zasada wyrażona w art. 363 par. 2 k.c, nawiązująca do art. 316 par. 1 k.p.c, oznacza, że rozmiar szkody, zarówno majątkowej, jak i niemajątkowej ustala się, uwzględniając moment wyrokowania. Ma ona na celu możliwie pełną kompensatę szkody ze względu na jej dynamiczny charakter.

PS

Wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku (sygn. akt VII Ga 284/14).