Gdy niższa izba parlamentu rozpatrywała poprawki Senatu, marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska spytała posłów nie o to, kto jest za odrzuceniem poprawek, lecz kto jest za ich przyjęciem. To procedura niezgodna z art. 121 ust. 3 konstytucji. Posłowie przejęzyczenia nie dostrzegli i przegłosowali ustawę w innym brzmieniu, niż chcieli. Na dodatek na biurko prezydenta do podpisu trafił nie dokument rzeczywiście uchwalony przez Sejm, lecz ten, który parlamentarzyści chcieli uchwalić.
Błąd zauważył prof. Bogumił Szmulik, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego Porównawczego i Współczesnych Systemów Politycznych UKSW, a jako pierwszy opisał go DGP.