Pierwsze ryzyko pojawia się już na samym początku działalności i dotyczy wzajemnych relacji między twórcami projektu. Dlatego tak ważne jest jednoznaczne określenie czego oczekuje każdy z pomysłodawców i co w zamian do przedsięwzięcia wnosi. W przeciwnym wypadku zwiększa się ryzyko konfliktu. Stąd konieczne jest w pierwszej kolejności prawne sformalizowanie zadań twórców. W tym celu mogą oni założyć spółkę, a kluczowe kwestie uregulować w jej statucie bądź zawrzeć między sobą umowę.

Innym przydatnym rozwiązaniem jest regulamin startupu. Do jego posiadania, tak czy inaczej, będą prawnie zobowiązane podmioty prowadzące działalność zarobkową i zarazem świadczące usługi drogą elektroniczną. Natomiast jego brak jest częstym błędem - podobnie jak zaniedbanie przepisów związanych z zawieraniem umów na odległość z konsumentami. Przy tworzeniu regulaminu trzeba mieć na uwadze fakt, że przepisy nakładają bardzo precyzyjne obowiązki odnośnie do tego, co powinno się w nim znaleźć, jak i wyraźnie zakazują umieszczania w nim określonych sformułowań. W pierwszym przypadku chodzi o tzw. klauzule obligatoryjne. Do nich zalicza się m.in. konieczność uwzględnienia w regulaminie nazwy czy siedziby firmy. Ich przeciwieństwem są natomiast klauzule abuzywne, to znaczy takie, których treści nie powinniśmy w regulaminie zamieszczać. Ich katalog znajduje się zarówno w kodeksie cywilnym (art. 3853), jak i na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.