Przez całe lata w Polsce obowiązywała wyjątkowo wysoka opłata od skargi sądowej na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej. Górną granicę wyznaczało 5 mln zł. Trudno znaleźć przedsiębiorcę, który zaryzykowałby utratę takiej kwoty, nawet jeśli był przekonany o swoich racjach. Dlatego w przypadku przetargów o dużej wartości skargi należały do rzadkości.
Reklama
W minionym roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 90, poz. 594 ze zm.) mówiącego o kuriozalnie wysokiej opłacie (wyrok z 15 kwietnia 2014 r., sygn. SK 12/13). Przepis został uchylony i od tej pory opłata wynosi pięciokrotność wpisu wnoszonego przed KIO, czyli w praktyce od 37,5 tys. zł do 100 tys. zł.

Reklama
Orzecznictwo wskazuje, że jeśli firma wpłaciła kwotę w tej wysokości podczas obowiązywania niekonstytucyjnego przepisu, to po wyroku TK mogła domagać się wznowienia postępowania. Tak stało się w sprawie dużego przetargu na transport publiczny w Elblągu. Konsorcjum, które ubiegało się o to zlecenie, zostało wykluczone z postępowania po wyroku KIO, w którym uznano, że nieprawidłowo wniosło wadium. Przedsiębiorcy chcieli dochodzić swych racji przed sądem, ale nie mieli 2 mln zł na opłatę. Wpłacili więc tylko 75 tys. zł, czyli pięciokrotność wpisu wnoszonego przed KIO. Sąd odrzucił ich skargę.
W lutym tego roku sprawa ponownie trafiła na wokandę. Konsorcjum powołując się na art. 4011 kodeksu postępowania cywilnego, domagało się wznowienia postępowania. Przepis ten mówi właśnie o sytuacji, w której się znalazło – gdy akt normatywny, na podstawie którego wydano orzeczenie, został uznany za niezgodny z konstytucją.
„Gdyby obowiązujący 19 grudnia 2013 r., a uznany za niekonstytucyjny 15 kwietnia 2014 r. przepis art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych nie wymagał uiszczenia przez skarżących opłaty w kwocie 2 079 850 zł (...), skarga ich mogłaby być rozpoznana” – uzasadniła werdykt sędzia Ewa Pietraszewska, przewodnicząca składu orzekającego. Dodatkowy warunek – kontrakt, którego dotyczył przetarg – nie mógł jeszcze zostać do końca zrealizowany.
„Prezentowane w tym względzie stanowisko potwierdził Sąd Najwyższy w uchwale z 14 października 2005 r. (III CZP 73/05, OSNC 2006/7-8/121), z którego to uzasadnienia wynika, że zawarcie przez zamawiającego z wykonawcą umowy na wykonanie prac stanowiących przedmiot zamówienia publicznego nie stanowi przeszkody w rozpoznaniu przez sąd skargi na orzeczenie zespołu arbitrów, wydane po rozpoznaniu odwołania innego uczestnika przetargu, chyba że umowa została wykonana” – uzasadnił sąd.
W tej sprawie umowę na transport publiczny zawarto aż do 2020 r., a więc wciąż jest ona realizowana.
I wreszcie ostatni warunek, jaki musiał być spełniony – skarga o wznowienie postępowania powinna zostać złożona w ciągu trzech miesięcy od dnia wejścia w życie wyroku TK, czyli od 28 kwietnia 2014 r. Konsorcjum dochowało tego terminu, dlatego sąd wznowił sprawę i rozstrzygnął ją merytorycznie. Uznał jednak, że KIO wydało prawidłowy wyrok, a konsorcjum słusznie wykluczono z przetargu.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Okręgowego w Elblągu, sygn. akt I Ca 235/14.