– Zainteresowanie egzaminem przerasta możliwości obecnego systemu. Liczba osób przystępujących do niego wzrosła od 2016 r. z tysiąca do 12 tys. w 2021 r. Obserwujemy więc bardzo skokowy wzrost – wyjaśniał Przemysław Skrodzki, zastępca dyrektora departamentu współpracy międzynarodowej w MEiN, w trakcie ubiegłotygodniowego posiedzenia podkomisji ds. jakości kształcenia i wychowania. Wynika to z kilku kwestii, np. zwiększonej rozpoznawalności języka polskiego, wprowadzenia warunku posiadania certyfikatu z jego znajomości na różnych poziomach dla osób, które ubiegają się o status rezydenta czy chcą za darmo studiować na polskich uczelniach, a także napływu migrantów, którzy potrzebują certyfikatu, aby podjąć pracę czy naukę.
– Jesteśmy świadkiem skandalu. Kilka tysięcy osób odchodzi z kwitkiem, bo nie może zapisać się na egzamin. Zdarzają się sytuacje, że osoba, która stara się o przystąpienie do egzaminu, wynajmuje informatyka, bo w ciągu zaledwie kilku minut po otworzeniu rejestracji nie ma już miejsc – zauważyła Joanna Fabisiak, posłanka KO