Kawa na ławę. Prawo budowlane mamy idiotyczne. Zabałaganione i wewnętrznie niespójne.
Po co komu architekt? Kiedyś ich nie było i wszystko jakoś się budowało. I dawni budowniczowie byli zdolniejsi, co widać po ich dziełach.
Kiedyś architekt, a może lepiej powiedzieć budowniczy, był człowiekiem wielu profesji. Wymyślał, rzeźbił, malował i murował. Ale potem, w związku z rozwojem techniki, poszczególne zawody się wyodrębniły. Po co dziś architekt? Aby wymyślał, jak przełożyć potrzeby klienta na rozwiązania przestrzenne. Kiedy usłyszy, że ten chciałby mieć wygodny dom dla rodziny z trójką dzieci, żeby były garaże, żeby było tam miejsce dla zwierząt domowych, to zaczyna kombinować: ile sypialni, jaki garaż, jak powinno wyglądać otoczenie. Tak powstaje projekt architektoniczny, a budynek powinien być nie tylko funkcjonalny, lecz też prosty w użyciu i estetyczny. Im więcej założeń spełnia projekt, tym lepsza architektura. Architekt to artysta i specjalista techniczny w jednej osobie. Taka jego wdzięczna i niewdzięczna zarazem rola.