statystyki

Amerykański model procesu jest wydajny, ale...

autor: Emilia Świętochowska23.12.2014, 00:00; Aktualizacja: 23.12.2014, 23:10
James Q. Whitman, profesor komparatystyki prawniczej i prawa obcego na Uniwersytecie Yale

James Q. Whitman, profesor komparatystyki prawniczej i prawa obcego na Uniwersytecie Yaleźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zaimportować kontradyktoryjność już kiedyś próbowali Włosi. Ich ambitny eksperyment powszechnie uważany jest zarówno przez praktyków, jak i badaczy za porażkę.

Emilia Świętochowska: 1 lipca 2015 r. w Polsce zacznie obowiązywać kontradyktoryjny model procedury karnej, który zajmie miejsce systemu inkwizycyjnego, typowego dla porządków prawnych państw Europy kontynentalnej. Nie jesteśmy jednak pierwszym krajem europejskim, który zdecydował się na taki eksperyment.

James Whitman: To prawda, na podobną rewolucję w procedurze karnej zdecydował się parlament włoski w 1988 r., importując główne elementy amerykańskiego procesu kontradyktoryjnego do nowego kodeksu postępowania karnego, który zastąpił prawo ustanowione jeszcze przez reżim faszystowski w 1930 r. W zamyśle reformatorów przeszczepienie instytucji zapożyczonych z tradycji common law na grunt włoskiego porządku prawnego miało doprowadzić do usprawnienia i przyspieszenia prowadzenia procesów karnych. Wymiar sprawiedliwości we Włoszech od wielu lat był w niechlubnej europejskiej czołówce pod względem obciążenia sądów oraz długości trwania postępowań, co w dużej mierze dzieje się do dziś. Nie będzie żadnej przesady, jeśli powiem, że ambitny eksperyment z kontradyktoryjnością powszechnie uważany jest zarówno przez praktyków, jak i badaczy za porażkę.

EŚ: Co zadecydowało o tym, że ta radykalna reforma we Włoszech się nie powiodła?

JW: Największa trudność polegała na tym, że nie wszystkie elementy kontradyktoryjności, które zapewniają sprawne funkcjonowanie amerykańskiej procedury karnej, zostały wprowadzone do włoskiego kodeksu. Gwarantem skuteczności wymiaru sprawiedliwości karnej w Stanach Zjednoczonych jest zespół ściśle powiązanych i współpracujących ze sobą instytucji. Kluczowym ogniwem tej całości jest proceduralny podział procesu karnego (bifurcation of trial) na dwa zasadnicze, odrębne etapy: część dotyczącą winy oraz część dotyczącą kary. W pierwszej z nich ława przysięgłych ma za zadanie wyłącznie ustalenie, czy oskarżony jest winny zarzucanego mu czynu, czy też nie. Etap ten reguluje restrykcyjne prawo dowodowe (law of evidence), nakazujące wyeliminowanie wszelkiego materiału dowodowego, który mógłby mieć wpływ na wymierzenie kary (np. informacje o przeszłości kryminalnej podsądnego). Przysięgli, przynajmniej w teorii, wysłuchują zatem bardzo ograniczonego zakresu dowodów, służących podjęciu decyzji, czy dana osoba rzeczywiście popełniła zarzucane jej przestępstwo. Sąd natomiast zajmuje się zagadnieniami prawnymi, takimi jak choćby dopuszczenie dowodów, nie zaś ustalaniem stanu faktycznego. Prawo dowodowe w procesie kontradyktoryjnym bynajmniej nie jest tym samym co reguły dowodowe w procedurze kontynentalnej. Mówiąc najprościej, ma ono utrudniać prokuraturze przedstawienie dowodów winy oskarżonego oraz całkowicie odizolować ławę przysięgłych od niedopuszczalnych dowodów, aby zagwarantować jej maksymalną bezstronność. I o ile takie podejście stanowi jeden z fundamentów amerykańskiego procesu kontradyktoryjnego, o tyle jest ono obce tradycji kontynentalnej. Przy projektowaniu reformy Włosi popełnili ten błąd, że nie podzielili postępowania karnego na dwa wspomniane wcześniej etapy i zastosowali dużo luźniejsze zasady przeprowadzania postępowania dowodowego. Ten sam sędzia nadal decyduje więc o tym, czy można dopuścić określony dowód, a zarazem orzeka o winie oskarżonego. Co więcej, włoskie przepisy z 1988 r. przewidziały też odstępstwo od zasady kontradyktoryjności, jeśli chodzi o inicjatywę dowodową sądu. Sędzia, który w amerykańskim pełni rolę neutralnego, pasywnego arbitra pomiędzy równymi stronami sporu, zgodnie z włoskim kodeksem zachował prawo do przeprowadzania dowodów z urzędu w wyjątkowych okolicznościach, kiedy było to „bezwzględnie konieczne”.

EŚ: Podobną możliwość przewidują nowe polskie przepisy.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze FB:

Komentarze (3)

  • Paluch(2014-12-23 10:48) Zgłoś naruszenie 00

    Bardzo ciekawa rozmowa. A jeszcze bardziej ciekawi mnie, jak po 1 lipca 2015 r. prokuratorzy poradzą sobie z nową procedurą...

    Odpowiedz
  • pozywam.blogspot.com(2014-12-24 23:22) Zgłoś naruszenie 00

    Nic się nie zmieni. Przykładem są sądy cywilne, gdzie obowiązuje zasada kontradyktoryjności i prekluzja dowodowa, ktore powoli rozmontowuje Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy.

    Odpowiedz
  • Moon(2014-12-23 17:59) Zgłoś naruszenie 00

    Ruszył już szereg szkoleń , jedni podejmą szabelkę , inni też będą zmuszeni, choć z mniejszym zapałem.. Tylko czy sędziowie tak chętnie będą uniewinniać w ich opinii "winnych" ..

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane