1 stycznia br. weszła w życie nowelizacja ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 2328), która zmieniła m.in. kodeks wykroczeń. Oprócz podniesienia grzywien za wiele wykroczeń drogowych (zarówno w postępowaniu sądowym: z 5 tys. zł do 30 tys. zł, jak i w mandatowym: z 500 zł do 5 tys. zł) wyodrębniono też nowe typy czynów zabronionych.
Przykładowo wiele wykroczeń przeciwko pieszym, takich jak wyprzedzanie lub omijanie pojazdu na przejściu, nieustąpienie pierwszeństwa czy jazda po chodniku, stypizowano w nowo utworzonym art. 86b k.w. Wcześniej natomiast takie zachowania były kwalifikowane w różnych przepisach (w zależności od skutku) z art. 90 k.w. (utrudnianie ruchu) albo art. 97 k.w. (naruszenie innych przepisów o bezpieczeństwie lub porządku w ruchu drogowym). Tyle tylko, że ustawodawca za bardzo skupił się na prewencyjnej roli, jaką w jego ocenie odegra samo jak najszybsze wprowadzenie wyższych kar za wykroczenie drogowe. I stracił z pola widzenia to, że uchwalone przepisy, aby były skuteczne, ktoś musi jeszcze egzekwować.