Od początku roku weszły w życie nowe przepisy, które pozwalają prokuratorowi wystąpić o przydzielenie pełnomocnika z urzędu dla poszkodowanych w wypadkach. Przedstawiciele samorządu adwokackiego wskazują, że to pomoże objąć te osoby profesjonalną pomocą prawną. Pan jednak jest sceptyczny wobec tych twierdzeń. Dlaczego?
Stawki za obronę z urzędu są takie, że wszyscy na tyle dobrzy, by radzić sobie na rynku, od tych spraw uciekli. Dlatego wśród świadczących taką pomoc pozostają w coraz większym stopniu tylko adwokaci, którzy muszą przy nich pozostać. Trzymając się spraw odszkodowawczych i rentowych – tu najczęstsza stawka z urzędu będzie wynosić 2,4 tys. zł. Za takie pieniądze nie da się poprowadzić takiej sprawy. Choćby dlatego, że sądy odmawiają zwracania kosztów procesu. A samo zebranie dokumentacji i jej skserowanie jest bardzo kosztowne – bo czasami liczy ona tysiące stron. A to nie tylko koszty papieru i tuszu, lecz także czas, długie godziny przy kserokopiarce, za które nikt nie zapłaci. A my musimy te dokumenty załączyć, by sąd mógł przekazać je biegłemu, żeby ten miał obraz całej sprawy, a przeciwnik nie podnosił, że coś zostało nieudowodnione. Bo może się okazać, że bez tego nasz klient, choćby bardzo poszkodowany, nie dostanie rekompensaty. Sam pozew w takich sprawach może mieć z załącznikami kilkaset stron. Pełnomocnik wyczerpałby więc te 2,4 tys. zł już na etapie pisania pozwu. Zresztą ludzie i tak nie chcą pełnomocników z urzędu!