Dyskusja na temat dopuszczalności handlu napojami alkoholowymi w sieci toczy się od lat. W ubiegłym roku zapadł precedensowy wyrok, który przechylał szalę na korzyść przeciwników tej formy sprzedaży. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu podtrzymał decyzję prezydenta miasta, który zdecydował się odebrać zezwolenie na sprzedaż w stacjonarnym sklepie właśnie za to, że handlował alkoholem także w internecie.

– Katalog zezwoleń na prowadzenie sprzedaży napojów alkoholowych ma charakter zamknięty i ustawodawca nie przewidział w nim kategorii zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych przez internet – uzasadniła wyrok sędzia sprawozdawca Magdalena Jankowska-Szostak (sygn. akt III SA/Wr 519/13).

Tym samym tropem rozumowania poszli następnie katowiccy urzędnicy. Inspekcja handlowa z tego miasta zauważyła, że jeden ze stacjonarnych sklepów oferuje sprzedaż alkoholu za pośrednictwem platformy internetowej. Przygotowała prowokację, wybierając z oferty jeden z trunków i zamawiając go na adres Wojewódzkiego Inspektora Inspekcji Handlowej w Katowicach. Następnie powiadomiła miejskich urzędników, a ci zdecydowali o cofnięciu zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Sprzedawca odwołał się i sprawa trafiła do WSA w Gliwicach. Ten zaś doszedł do wniosku, że zezwolenie cofnięto bezprawnie. Uznał bowiem, że alkohol był sprzedawany zgodnie z określonymi w nim warunkami (sygn. akt III SA/Gl 232/14).

Wrocławski sąd uznał, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1356 ze zm.) pozwala jedynie na sprzedaż napojów alkoholowych w punkcie sprzedaży określonym w zezwoleniu. Skoro zaś fizycznie są one dostarczane do klientów, to sprzedaż następuje poza tymi miejscami. Do diametralnie odmiennych wniosków doszedł natomiast sąd w Gliwicach. Jego zdaniem na stronie internetowej była jedynie prezentowana oferta. Sprzedaż zaś, przez którą ten sąd uznał zawarcie umowy, odbywała się w sklepie stacjonarnym.

– Miejscem zawarcia umowy jest konkretny sklep zgodnie z treścią paragonu fiskalnego dokumentującego sprzedaż. Gdyby jednak powstały w tym zakresie wątpliwości, miejsce zawarcia umowy należałoby określić z uwzględnieniem art. 66, 66 1 oraz 70 kodeksu cywilnego. Z nich zaś wynika, że umowa sprzedaży zawarta jest w chwili złożenia zamówienia na określony asortyment i w siedzibie oferenta, przez co sąd rozumie siedzibę tej placówki, na którą udzielono zezwolenia na sprzedaż alkoholu – zauważyła w uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca Magdalena Jankiewicz.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych od lat stoi na stanowisku, że prawo nie pozwala na sprzedaż w sieci napojów z procentami. – Alkohol, podobnie jak broń czy lekarstwa, jest towarem reglamentowanym, a handel odbywa się na podstawie zezwoleń. Tak jak broni czy lekarstw nie kupimy przez internet, tak samo nie powinno się dopuszczać sprzedaży w nim alkoholu – ocenia Krzysztof Brzózka, dyrektor tej agencji.

Niedawno potwierdził to wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki w odpowiedzi na jedną z poselskich interpelacji. – Dopuszczenie możliwości sprzedaży napojów alkoholowych za pośrednictwem internetu bądź telefonu w znacznym stopniu zwiększyłoby dostępność alkoholu – przekonywał w Sejmie.

WSA w Gliwicach nie dostrzega takiego zagrożenia.

– Skarżący posiadał zezwolenia na handel różnymi rodzajami napojów alkoholowych w sklepie stacjonarnym, tak więc potencjalny klient nie musiał się uciekać do zamówienia go przez internet, lecz mógł po prostu udać się do sklepu. Co więcej, wcale nie musiał korzystać ze sklepu prowadzonego przez skarżącą spółkę. Sklepy oferujące alkohol są bowiem liczne, a wiele z nich prowadzi sprzedaż całodobową – zauważyła sędzia sprawozdawca.

– Prawdopodobieństwo sprzedaży alkoholu nieletnim jest wręcz mniejsze, gdyż zakup wymaga podania danych osobowych, przez co możliwa jest identyfikacja nabywcy. Również dostarczający alkohol może żądać okazania dokumentów pozwalających ustalić wiek odbiorcy – dodała.

Statystyczny Polak wypija rocznie

Statystyczny Polak wypija rocznie

źródło: Dziennik Gazeta Prawna