Stanowiłoby szkodę dla debaty publicznej, gdyby głos ów został pozostawiony bez echa, jako iż mogłoby to wskazywać, że z takimi głosami należy się po prostu pogodzić i je zaakceptować.

Na wstępie chciałbym przypomnieć, że w 2008 r. nagroda praw człowieka CCBE została wręczona grupie 23 adwokatów z Hiszpanii, którzy reprezentowali osoby oskarżone w procesie związanym z zamachami terrorystycznymi w madryckim metrze z 11 marca 2004 r. Zginęło w nim 191 osób. Byli to prawnicy z urzędu, proces trwał 18 miesięcy i był niezwykle trudny z powodu barier językowych, ale także wyjątkowego kontekstu społecznego. CCBE w uzasadnieniu do nagrody podkreśliła, że ci prawnicy są najlepszym dowodem na to, że prawna reprezentacja, w tym prawo do pomocy prawnej, są kluczowe dla zapewnienia prawa do rzetelnego procesu we wszystkich okolicznościach.

Wyrażam obawę, że jeżeli duża część adwokatów w Polsce podziela poglądy adw. Nogala, to w przypadku podobnej sprawy w Polsce trudno byłoby znaleźć dla oskarżonych wystarczającą liczbę pełnomocników. Pojawiłyby się argumenty typu stan wyższej konieczności, prawo do bezpieczeństwa, a adwokaci po kolei odmawialiby bronienia bestii odpowiedzialnych za ataki terrorystyczne. Niestety, tak właśnie interpretuję pytanie retoryczne adw. Nogala: „Czy mamy dać przeciwnikom fory, sami przestrzegając wszelkich reguł, stworzonych przez ludzi cywilizowanych?”. Wydaje mi się, że to pytanie jest kluczowe w całym tekście, gdyż podważa sens demokratycznego państwa prawnego, którego fundament stanowią: prawo do obrony oraz prawo do rzetelnego procesu.

Ciekawym jest to, iż choć w drugiej części tekstu adw. Nogal kwestionuje reguły stworzone dla ludzi cywilizowanych w kontekście osób odpowiedzialnych za terroryzm, to w pierwszej części dopuszcza możliwość podejmowania się przez adwokatów reprezentacji sprawców najpoważniejszych zbrodni. Wskazuje jednak na różnicę – oskarżać nie można państwa polskiego, a adwokat nie może być oskarżycielem, tylko obrońcą. Problem jednak w tym, że każdego dnia adwokaci w owej roli oskarżycielskiej – i to przeciwko własnemu państwu – występują. Są często oskarżycielami posiłkowymi w procesach przeciwko funkcjonariuszom państwa (kazus ks. Jerzego Popiełuszki), bądź też występują w procesach odszkodowawczych przeciwko Skarbowi Państwa. Oskarżanie własnego państwa o naruszanie praw człowieka oraz dochodzenie z tego tytułu roszczeń, to nic innego jak skuteczne dochodzenie uprawnień z art. 77 konstytucji. Jeśli państwo dopuszcza się łamania praw człowieka lub innych działań bezprawnych, to musi za to ofiarom zadośćuczynić, niezależnie od tego, kim one są. Adwokat nie może się zastanawiać nad kosztami społecznymi, politycznymi czy finansowymi swoich działań. Jego rolą jest reprezentowanie interesów klientów zgodnie z prawem. A jeśli przy okazji przyczyni się do zwiększenia gwarancji praw i wolności jednostki, to należy mu się z tego tytułu sława i chwała.

Lektura tekstu adw. Nogala budzi wrażenie, że sprawa więzienia CIA w Polsce wykorzystywana jest do rozgrywek wewnątrzkorporacyjnych. Padają mocne słowa dotyczące misji Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, zadań jej przewodniczącego, i rzekomego naruszenia zasady współdziałania z władzami państwowymi w ochronie praw i wolności. Tak się składa, że dość często bywam na konferencjach organizowanych przez komisję oraz obserwuję rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym, w czasie których występują jej przedstawiciele. Komisja Praw Człowieka przy NRA przykładnie współpracuje ze wszystkimi organami władzy odpowiedzialnymi za stan praw człowieka, a postawa adw. Pietrzaka (w tym jako indywidualnego adwokata) raczej wzbudza wśród nich powszechny szacunek. Słowa krytyków nie zmienią faktów. Na marginesie można natomiast zastanawiać się, dlaczego adw. Nogal w swoim tekście nie dostrzegł pozostałych trzech pełnomocników reprezentujących osoby przebywające obecnie w Guantanamo. Czyżby wspomnienie o innych adwokatach nie pasowało do strategii walki o władzę w adwokaturze?

Skoro już o personaliach mowa, to chciałbym adw. Andrzeja Nogala zachęcić do napisania jeszcze jednego artykułu – tym razem gratulacyjnego. W swoim tekście wspomina o przestępcach najcięższego kalibru, o zbrodniarzach nazistowskich i komunistycznych, których adwokaci mogą – jeśli zachodzi taka potrzeba – bronić. Zapewne adw. Andrzeja Nogala ucieszy wiadomość, że adw. Mikołaj Pietrzak ma do tego wszelkie kwalifikacje. Jest bowiem jedynym polskim adwokatem, który ma uprawnienia do występowania przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Kto wie, może któregoś dnia będzie reprezentował współczesnych sprawców zbrodni przeciwko ludzkości i tym samym przynosił chlubę polskiej palestrze, podkreślając, że prawo do obrony należy się każdej osobie.

Jeśli chce się być niezależnym muzykiem – tak jak choćby Tymon Tymański – to nie bierze się chałtur i nie gra melodii, które uwsteczniają. Jeśli chce się być adwokatem, który sięga do jądra tej profesji, to nie korzysta się z prawa do odmowy reprezentacji. Reprezentuje się nawet najbardziej odstręczające typy. Bo kocha się ten zawód i jego historię, kultywuje zasady przekazane przez mistrzów, wierzy w ideały wykute w konstytucji oraz chce się mieć szacunek dla samego siebie.

Jeśli państwo dopuszcza się działań bezprawnych, to musi ofiarom zadośćuczynić, niezależnie od tego, kim są.