statystyki

O podległości wobec prawa i obywatelskim nieposłuszeństwie

18.09.2014, 06:17; Aktualizacja: 18.09.2014, 10:16
dr Artur Kotowski, radca prawny, wykładowca w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości, Akademii Leona Koźmińskiego i Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawie

dr Artur Kotowski, radca prawny, wykładowca w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości, Akademii Leona Koźmińskiego i Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawieźródło: Materiały Prasowe

Nasz wymiar sprawiedliwości uznał, że ważniejsza jest bezrefleksyjna podległość prawu, niż jego funkcja celowościowa – komentuje radca prawny dr Artur Kotowski orzeczenia, które zapadły w sprawie dyrektora Olkowicza.

Głośna sprawa dyrektora Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Koszalinie Krzysztofa Olkowicza, który wpłacił 40 zł tytułem nałożonej niezasadnie na niepoczytalnego osadzonego kary grzywny, wywołuje obecnie falę krytyki na praktykę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju. Sedno sprawy sprowadza się do tego, że zdaniem krytykujących, zachowanie Olkowicza było zgodne z tzw. „duchem” prawa, a nie z jego literą. Tak mówią laicy, osoby niezwiązane lub luźno orientujące się w aspektach zarówno prawa karnego, jak i teorii i filozofii prawa. Szczególnie bulwersujące jest bowiem to, że skazanie dyrektora, które następnie podtrzymał sąd II instancji, zostało uzasadnione tym, że czyn popełniony przez niego miał – zdaniem sądów – odznaczać się znikomą społeczną szkodliwością, jednak na tyle znaczną, aby dyrektor został uznany winnym wykroczenia z art. 57 par.1 kodeksu wykroczeń. Przywołany przepis stanowi bowiem, że ten "Kto organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar na uiszczenie grzywny orzeczonej za przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe albo nie będąc osobą najbliższą dla skazanego lub ukaranego uiszcza za niego grzywnę lub ofiarowuje mu albo osobie dla niego najbliższej pieniądze na ten cel, podlega karze aresztu albo grzywny". Należy również przypomnieć, że w tej sprawie sąd wprawdzie uznał Krzysztofa Olkowicza za winnego popełnionego wykroczenia, to jednak odstąpił od wymierzenia kary. Co do zasady, także ustne motywy rozstrzygnięcia sprowadzały się do zaakcentowania społecznej postawy obwinionego. Sąd wskazał jednak, że osoba piastująca stanowisko w organie władzy publicznej powinna postępować zgodnie z literą prawa, zatem nie odstępować od jego literalnej (czyli językowej) wykładni. Tym samym dyrektora skazano uznając, że jego działanie było bezprawne i stanowiło czyn zabroniony.

Ten ostatni aspekt jest dla mnie kluczowy, czego chyba nie akcentuje się w dyskursie publicznym zaistniałym na kanwie tej sprawy, w którym głosy krytyczne pod adresem orzekających w tym postępowaniu sądów, wygłosili także wybitni przedstawiciele wspólnoty prawniczej - głównie karniści. Zaakcentowano szczególnie to, że prawo wykroczeń funkcjonuje w oparciu o zasadę celowości ścigania, którą – co bardzo istotne – ocenia się nie tylko na chwilę popełnionego czynu, ale także post factum. Jeżeli więc okaże się, że ściganie w danym przypadku jest niecelowe – jak w sprawie niniejszej – z uwagi na interes społeczny i przede wszystkim działanie w obronie człowieka niesłusznie osadzonego w zakładzie karnym, to postępowanie nie tylko może, ale i powinno zostać umorzone.

Upadają tym samym argumenty, że działanie dyrektora było prawdopodobnie zasadne, jednak powinien on jedynie alarmować konkretne instytucje. Innymi słowy powinien zainicjować konkretne działania, a w ów feralny piątek, gdy zorientował się, że rozmawia z człowiekiem chorym psychicznie, po wysłaniu faksu, napisaniu pisma, itp., spakować papiery i pójść na weekend do domu. Jakie to typowe, polskie, urzędnicze myślenie.


Pozostało 49% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Andrzej(2014-09-18 13:57) Zgłoś naruszenie 00

    Sądy w Polsce są chore..brak lustracji czkawką się odbija bezustannie.

    Odpowiedz
  • Marek Mruczkowski(2014-09-18 18:37) Zgłoś naruszenie 00

    Krótko pisząc zarządzający (sąd) zobowiązany jest definiować istotę ochrony przed wydaniem wyroku - podmiot chroniony, wartość chroniona cel i sposób ochrony podmiotu przez sąd chronionego - tzw. ustalenie co do istoty ochrony (kwadrat intencji zarządzającego) Piszę o tym gdzie się tylko daje napisać ale nic mi nie wiadomo aby ktoś sygnały alarmowe odebrał. Wcześniej czy później ktoś odbierze i będzie wielka afera z ważnością wszelkich wyroków, pisanych obecnie w zatajonych intencjach. To obecne odwrócenie logiki nadała władza totalitarna kiedy pierwej był strzał a potem ewentualne pokrętne uzasadnianie.

    Odpowiedz
  • Joanna Żakowska(2014-09-18 21:01) Zgłoś naruszenie 00

    Zgadzam się w zupełności z panem radcą . Jestem prostym człowiekiem ale ja to widzę tak : "swój" zaburzył "porządek" w "wychowywaniu" ludzi bezradnych , biednych , bez znajomości . Trzeba go ukarać bo stała się rzecz straszna- pomógł choremu psychicznie , biednemu obywatelowi . Wydaje mnie się , że sąd powinien zacząć od zadania pytania czy oskarżony nie leczy się psychiatrycznie. Jestem oskarżycielem posiłkowym w sądzie w Wołominie tam aby chronić bandytów bezkarnych od 22 lat sąd , prokuratura podpisuje się pod takimi bzdurami , że oskarżeni są ślepi i głusi choć gołym okiem widać , że i słuch i wzrok super. Dopóki sędziowie , prokuratorzy , urzędnicy są bezkarni to nie możemy mówić o państwie prawa.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane