Klient też człowiek. Poza tym więc że jest klientem, może się okazać kimś, kto tak samo jak jego pełnomocnik czy obrońca lubi jeździć na nartach, słuchać Debussy'ego w wykonaniu Rafała Blechacza bądź brać udział w corocznym marszu jamników w Krakowie. Czy mogą zatem robić to razem?
Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, ale sprawa nie jest aż tak oczywista, by mogła się zamknąć w krótkiej odpowiedzi - „tak”.
- – opowiada adwokat Andrzej Michałowski.
Rzeczywistość adwokacka
Adwokat Magdalena Czernicka-Baszuk także w wybraniu się na kawę czy obiad z klientem nie widzi niczego złego, ale jeżeli spotkanie to ma być poświęcone sprawie.
- – dodaje.
Czasem jednak życie się toczy własnym torem zanim zdążymy przeanalizować całą sytuację, a relacje na linii adwokat - klient stają się bliższe, niż adwokat to zakładał i dzieje się to w sposób naturalny.
- – zwraca uwagę mec. Andrzej Michałowski.
I wskazuje, że choć nie zadziera nosa to jednak nie uznaje z klientami zwrotów ani „Panie Andrzeju”, ani tym bardziej nieuzasadnionego przechodzenia na „ty”.
-I dodaje, że nawet zatem jeżeli z klientem jest zaprzyjaźniony, to publicznie stara się unikać demonstrowania zażyłości. - – podkreśla.
I tak też te relacje układa zbiór zasad etyki adwokackiej i godności zawodu, który w par. 18 stanowi, że adwokat powinien unikać publicznego demonstrowania swego osobistego stosunku do klienta, osób bliskich klientowi oraz innych osób uczestniczących w postępowaniu. Ponadto, kodeks etyki adwokackiej wchodzi w te relacje znacznie. Nie tylko bowiem okazywanie zażyłości, ale i sama zażyłość jest ograniczona paragrafem. I tak zgodnie z par. 52, adwokat nie powinien dopuszczać do sytuacji, która uzależniałaby go od klienta.
To jednak nie oznacza, że zasady etyczne zakazują adwokatom budowania dobrych relacji z klientami, wspólnego spędzenia czasu, czy poznawania się. Kontakty z klientami, które polegają na spotkaniach w trakcie wykonywania zlecenia lub po, np. na obiedzie, albo kolacji, są często wpisane w realia wykonywania tego zawodu.
- – mówi mec. Michałowski.
Podobnie uważa adwokat Krzysztof Boszko, który również nie widzi niczego złego w spotykaniu się towarzysko z klientami.
- wskazuje, że nie sądzi, by rzecznik dyscyplinarny w takich relacjach mógł znaleźć jakąś podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. - – pointuje mec. Boszko.
Więcej emocji
Nie sposób jednak uniknąć sytuacji, w której klient okaże się wyjątkowo czarującym mężczyzną, albo zwalającą z nóg kobietą. I tu od razu rzuca się na myśl jak Curt Riess opisywał proces Maty Hari w książce „Procesy które poruszyły świat”: „Na sali jest też adwokat Maty Hari, Maetre Clunet, o wiele starszy od pozostałych, średniego wzrostu, tęgiej budowy, siwy, 75-letni mężczyzna wyglądający jednak znacznie starzej.
Jest nie tyle zainteresowany „przypadkiem Maty Hari, co nią samą. W trakcie rozprawy wypłynie zresztą kwestia, która nie była skądinąd tajemnicą, że był niegdyś bez pamięci zakochany w oskarżonej i że prawdopodobnie należał też do tej – niemałej zresztą – grupy mężczyzn, z którymi utrzymywała stosunki intymne, i że zapewne nadal ją kocha”.
I choć polskie sądy nie są świadkami takich scen, to jednak wykluczone nie jest, że klient mógłby chcieć zwyczajnie pójść ze swoim adwokatem na randkę. Albo odwrotnie.
- – przestrzega mec. Krzysztof Boszko.
Tłumaczy przy tym, że taki syndrom zakochiwania się klienta w obrońcy, a więc kimś kto niesie mu pomoc jest jednak wytłumaczalny psychologicznie.
- A – przyznaje także mec. Magdalena Czernicka-Baszuk.
- – dodaje.
- – zauważa.
Dodaje jeszcze, że w sytuacji, kiedy klient w sposób mniej lub bardziej widoczny sugeruje swoje emocjonalne zaangażowanie kobiecie adwokatowi, należy niezwłocznie wyjaśnić mu niedopuszczalność takiej sytuacji w stosunkach adwokat – klient. Następnie zakończyć relację zawodową.
- – podkreśla.
Odchodząc od wątku romansu rodem z paryskiego procesu z 1917 r. można zauważyć, że na sali sądowej zdarzają się różne sytuacje. Kodeks etyki adwokackiej nie zobowiązuje bowiem klienta do powściągliwego zachowania, a wygrana w procesie sprzyja uzewnętrznieniu radości.
- – wspomina mec. Michałowski.
Przychodzi kolega do prawnika
W temacie relacji adwokatów z klientami nie sposób pominąć tej grupy klientów, którzy stali się klientami na długo po tym, jak zostali znajomymi. Każdy adwokat ma takich klientów. Są to koledzy ze szkoły, studiów, rodzice kolegów swoich dzieci, znajomi z nart czy pracy.
Wówczas podejmowanie się zlecenia przez adwokata od początku jest naznaczone bliskością relacji.
- - mówi mec. Michałowski.
Zapytany o opinię, że nie należy prowadzić zleceń znajomych, bo mają wyższe wymagania, a oczekują ulg finansowych odpowiada, że wyznawcy takiego poglądu mają niewłaściwych znajomych.
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu