Maksymalna wysokość kary, jaka może zostać nałożona na przedsiębiorcę za łamanie praw konsumentów, wynosi 10 proc. jego przychodu. Problem jednak w tym, że w przepisach jest mowa o przychodzie za rok poprzedzający rok nałożenia kary. Prawnicy biją na alarm: tak skonstruowane regulacje promują cwaniactwo.

Kara zachęta

Dyskusję wśród prawników wywołała jedna z ostatnio wydanych przez prezesa UOKiK decyzji, nakładająca na właściciela dwóch portali internetowych karę w wysokości prawie 10 tys. zł. Okazało się, że przedsiębiorca przez niemal dwa lata naciągnął prawie 65 tys. klientów, którzy myśleli, że wysłali SMS-a za 1 zł, a tymczasem musieli za niego zapłacić 30 zł. Łatwo obliczyć, ile firma zarobiła na wprowadzaniu konsumentów w błąd. W porównaniu ze skalą naruszeń kara w wysokości 10 tys. zł wydaje się wręcz symboliczna.

– Nałożona na nieuczciwego przedsiębiorcę kara jest tak niska, że wręcz zachęca do popełniania takich czynów w przyszłości. Jest to kompletnie nieadekwatne do osiągniętych korzyści – uważa adwokat Andrzej Jakubiec, wykładowca w Katedrze Prawa Gospodarczego Uniwersytetu Łódzkiego.

I podaje inny przykład: Microsoft został ukarany za praktyki monopolistyczne kwotą kilkuset milionów dolarów, podczas gdy jego przychód z takiej działalności sięga setek miliardów.

Złe przepisy

Prezes UOKiK ma jednak związane ręce. O tym, jaka może być maksymalna kara nakładana przez niego, mówią wprost przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. z 2007 r. nr 50, poz. 331 ze zm.).

– Dokładna kwota kary pieniężnej jest każdorazowo ustalana przez prezesa UOKiK na podstawie okoliczności konkretnej sprawy. W art. 111 ustawy zawarte są przesłanki dotyczące miarkowania wysokości nakładanych kar, którymi musi się on kierować – zauważa Tomasz Feliszewski, radca prawny WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr.

Doprecyzowaniem powyższych kryteriów ustawowych są opublikowane przez prezesa UOKiK w 2013 r. „Wyjaśnienia w sprawie ustalania wysokości kar pieniężnych za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów”. Wskazują m.in. okoliczności obciążające, powodujące zwiększenie kary (patrz: grafika) oraz okoliczności łagodzące (np. zaniechanie przez przedsiębiorcę kwestionowanej praktyki).

– W sytuacji tak jaskrawego łamania prawa kary powinny przewyższać korzyści uzyskane przez nieuczciwych przedsiębiorców. Dla każdego musi być jasne, że łamanie prawa zwyczajnie się nie opłaca – zauważa mec. Jakubiec.

Proponuje, aby wprowadzić bezpośrednią zależność między wysokością kary a wykazanym przychodem z tytułu nieuczciwego zachowania, np. kara mogłaby wynosić jego dwukrotność.

Takie rozwiązanie UOKiK uznaje jednak za co najmniej problematyczne. Chodzi o kłopot z ustalaniem tak określonego przychodu.

– Po pierwsze, przychód ze sprzedaży danego produktu nie jest równy zyskowi z tego tytułu. Po drugie zaś, nie każdy konsument nabył daną usługę lub towar na skutek bezprawnych praktyk stosowanych przez dany podmiot. Przykładowo więc przychód ze sprzedaży produktu mógłby wynieść wprawdzie 500 tys. zł, jednak przedsiębiorca mógłby osiągnąć z tego tytułu 50 tys. zysku, z czego tylko część na skutek np. nieuczciwej reklamy – tłumaczy Jacek Marczak, specjalista z bydgoskiej delegatury UOKiK.

Ponadto, choć przyznaje, że kara pieniężna powinna być dolegliwa dla przedsiębiorcy i odstraszać – zarówno jego, jak i innych – od bezprawnych działań, to zaznacza jednocześnie, że jej celem nie jest jednak doprowadzenie do niewypłacalności podmiotu gospodarczego.

Sytuacja oszukanych

Prawnicy podnoszą również, że kary nakładane przez UOKiK niewiele dają oszukanym konsumentom.

– Obecnie nakładane kary są kpiną z poszkodowanych – twierdzi Andrzej Jakubiec.

Z kolei Ewelina Milan, prawnik, wykładowca Uczelni Łazarskiego, podnosi, że mamy do czynienia z sytuacją niespotykaną: dobrze uregulowane prawa konsumenta, duża aktywność UOKiK i ciągle bardzo trudna sytuacja indywidualnego konsumenta dochodzącego swoich roszczeń.

– Najwyższa już pora, aby rzecznicy praw konsumenta zaczęli wykorzystywać dużą aktywność UOKiK i przekładali ją na indywidualnego konsumenta. Tak aby nie musiał on zadawać sobie pytania: Co mi po decyzji UOKiK? Kto odda mi moje 30 zł? – mówi prawniczka.

Jacek Marczak przypomina jednak, że poza karą pieniężną prezes UOKiK może również nakazać zwrot nienależnie pobranych od konsumentów środków. I w praktyce ten instrument wykorzystuje.

– Zbyt wysokie kary mogłyby utrudnić konsumentom dochodzenie roszczeń od przedsiębiorcy. Może się bowiem zdarzyć, że po jej zapłaceniu nie wystarczy mu już środków na zaspokojenie oszukanych klientów. Zobowiązania względem Skarbu Państwa są bowiem zaspokajane w pierwszej kolejności – przypomina też Marczak.

Kary powinny przewyższać korzyści uzyskane przez nieuczciwe firmy