Najwyższa pora, żeby zawalczyć także o kulturę na drodze. Jesteśmy tam na siebie skazani, tak samo jak na chodniku czy w pracy. W miejscach publicznych wspólne życie wychodzi nam już całkiem nieźle. Musimy się jeszcze tego nauczyć na jezdni.
Traktowanie lewego pasa jak eksterytorialnej autostrady. Wpychanie się na skrzyżowania, tamując samochodem możliwość przejazdu innym kierowcom. Pędzenie pasem do skrętu po to, żeby wyprzedzić auta stojące w kolejce na pasie do jazdy prosto. Szybka zmiana pasów bez uprzedniego zasygnalizowania tego zamiaru. Nieużywanie kierunkowskazów na rondach. Jazda zbyt blisko tyłu innego pojazdu. Notoryczne stawanie na miejscach dla niepełnosprawnych, byle tylko mieć bliżej do wejścia do marketu. To tylko niektóre przykłady zachowań świadczących o niskiej kulturze niektórych użytkowników dróg. Bardziej kolokwialnie nazywane chamstwem lub cwaniactwem.
Polscy kierowcy stykają się z tego typu sytuacjami codziennie. Dlatego razem z Komendą Główną Policji rozpoczynamy akcję pod hasłem Wyższa Kultura Jazdy. Chcemy w ten sposób rozpocząć dyskusję na temat tego, jak walczyć z powszechną bolączką na polskich drogach. Może kulturę trzeba wymuszać podwyższeniem mandatów? Może wtłacza się ją do głów powolną pracą u podstaw? A może decydujące jest odpowiednie połączenie tych dwóch metod?