Reklama
Obowiązujące od blisko tygodnia przepisy tzw. hulajnogowej nowelizacji prawa o ruchu drogowym (Dz.U. z 2021 r. poz. 720 ze zm.) uregulowały zasady poruszania się elektrycznymi hulajnogami, urządzeniami transportu osobistego (tzw. UTO, czyli pojazdami napędzanymi silnikami elektrycznymi) oraz urządzeniami wspomagającymi ruch (np. rolkami). Nowelizacja wprowadziła też wymogi dotyczące parkowania UTO oraz e-hulajnóg (patrz infografika), a niedostosowanie się do nich zgodnie z taryfikatorem jest obarczone ryzykiem otrzymania mandatu w wysokości 100 zł.
Brak tablic to nie problem
Wprowadzenie sankcji to jedno, a możliwość jej wyegzekwowania, gdy nie ma żadnych mechanizmów to ułatwiających, to drugie. W odróżnieniu bowiem od np. Niemiec polski ustawodawca nie zdecydował się na obowiązek tablic rejestracyjnych dla elektrycznych hulajnóg. Czy zatem organy uprawnione do kontroli ruchu drogowego, czyli policja oraz straże miejskie i gminne, będą w stanie ustalić sprawcę wykroczenia?
– Pamiętajmy, że problem dotyczy najczęściej pojazdów wypożyczanych. Nawet przy braku obowiązku ich rejestracji można ustalić, kto był ostatnim użytkownikiem, dzięki numerom identyfikacyjnym, które mają te urządzenia – tłumaczy Sławomir Smyk, rzecznik stołecznej straży miejskiej.

Reklama
Zapowiada, że w takich sytuacjach strażnicy będą się zwracać do operatora, który na podstawie art. 78 ust. 4 i 5 prawa o ruchu drogowym jest zobowiązany do udzielenia informacji, kto w danym miejscu i czasie prowadził określony pojazd.
– W przypadku odmowy może zostać wystawiony mandat w wysokości do 500 zł dla osoby odpowiedzialnej, najczęściej prezesa firmy – dodaje Smyk.
Potwierdza to Marta Drzewicka, rzeczniczka gdańskiej straży miejskiej, która dodaje, że w takiej sytuacji, podobnie jak w przypadku wykroczeń popełnianych przez klientów firm oferujących wynajem samochodów na minuty, nie ma problemu z ustaleniem danych potencjalnego sprawcy wykroczenia.
Prywatny użytkownik też się nie wywinie
Oczywiście trudniej za niewłaściwe parkowanie na chodniku ukarać kogoś, kto popełnia to wykroczenie prywatną e-hulajnogą. Przede wszystkim trudno sobie wyobrazić, że ktoś zostawiłby drogi sprzęt bez opieki, ale gdyby to zrobił, da się ustalić jego właściciela.
– Gdy właścicielem pojazdu jest osoba fizyczna, będziemy dokumentować fotograficznie urządzenie, tak by na zdjęciu były widoczne marka i numer seryjny. Pozwoli nam to ustalić dystrybutora sprzętu na Polskę, następnie sklep i wreszcie osobę, która go kupiła. Na tej podstawie będziemy mogli prowadzić czynności zmierzające do ustalenia sprawcy wykroczenia. Choć faktycznie może być to czasochłonne – przyznaje Waldemar Forysiak, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej.
Dodaje, że wysokość mandatu jest rażąco niska. – Naszym zadaniem jest jednak egzekwowanie przepisów prawa, nie jesteśmy przecież instytucją mającą generować zysk – podkreśla Forysiak.
Sławomir Smyk dodaje, że wysokość kary za niewłaściwe parkowanie może być większa. Pozostawienie hulajnogi na skrzyżowaniu oznacza mandat w wysokości 300 zł, a nie 100 zł.
Za postawienie hulajnogi po zakończonym kursie w niewłaściwym miejscu swoje kary naliczają też operatorzy. Zwykle sankcja wynosi 10 zł, ale regulamin jednej z firm pozwala na ściągnięcie z konta nawet 200 zł. Kto wie, może to właśnie wysokie kary naliczane przez firmy wynajmujące tego typu pojazdy przyczynią się skuteczniej do rozwiązania tego problemu niż sankcje karne.
Zapłaci nie tylko sprawca, ale i operator
Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury, które przygotowało nowe przepisy, uważają je za wystarczające. Zwłaszcza że oprócz kar nakładanych na użytkownika, czyli sprawcę wykroczenia, karę z tego tytułu może ponieść też firma oferująca najem.
– W przypadku hulajnóg elektrycznych pozostawionych w sposób niezgodny z przepisami w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu, będą miały zastosowanie art. 130a ust. 1 p.r.d, w myśl których pojazd jest usuwany z drogi na koszt właściciela – dodaje Szymon Huptyś, rzecznik prasowy ministerstwa.
W takim wypadku firma nie tylko płaci za usunięcie hulajnogi z drogi i jej przechowywanie (odpowiednio 123 zł i 23 zł za każdą dobę), ale też ponosi stratę, bo w tym czasie urządzenie nie zarabia.
Kłopotliwe 1,5 metra na chodniku
Jonatan Hasiewicz, prawnik specjalizujący się w prawnych aspektach ruchu drogowego, zwraca uwagę na jeszcze inny problem z parkowaniem tych pojazdów.
– Znowelizowane przepisy art. 47 ust. 3 p.r.d. uwzględniają możliwość parkowania UTO w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach postojowych zorganizowanych przez zarządcę drogi, ale takich na razie po prostu nie ma. Tym samym obowiązuje zasada ogólna, że szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych (na wysokości zaparkowanego UTO) musi być taka, by nie utrudniać im ruchu, i nie mniejsza niż 1,5 m – tłumaczy.
Dodaje, że może być z tym problem, bo na podstawie par. 44 ust. 4 rozporządzenia ministra transportu i gospodarki morskiej w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, można dopuścić zaprojektowanie chodnika o szerokości 1,5 m. Eliminuje to możliwość parkowania UTO i hulajnóg elektrycznych, gdyż pozostaje to w sprzeczności z art. 47 ust. 1 pkt 2 p.r.d.
Jonatan Hasiewicz zwraca uwagę, że chodniki często są przeznaczone na miejsca postojowe z jednoczesnym pozostawieniem 1,5 m szerokości dla pieszych, co również uniemożliwia parkowanie UTO w takich miejscach.
– Będzie to prowadziło do eskalacji konfliktów na poziomie oceny prawidłowości parkowania UTO na chodnikach – prognozuje ekspert. ©℗
Jak parkować hulajnogę zgodnie z prawem