„Czy on to naprawdę powiedział?” Takie pytanie zadaje sobie coraz więcej osób, widząc umieszczone w sieci internetowej filmy, na których np.: znany polityk obraża grubiańsko swojego konkurenta lub celebryta nuci nieprzyzwoitą czy niemądrą piosenkę. Obecnie takie wątpliwości powstają wśród osób, które mają świadomość istnienia zjawiska deepfake’ów, aczkolwiek z biegiem czasu, a tym samym z udoskonaleniem i upowszechnieniem tej techniki, pytania takie będą zadawać sobie wszyscy.

Nowe technologie w służbie… satyry. I nie tylko

Deepfake (bez wnikania w meandry techniczne) polega na wykorzystaniu sztucznej inteligencji do stworzenia materiału (np. audiowizualnego) przedstawiającego określoną osobę w sytuacji, która nigdy nie miała miejsca (np. wypowiadającą słowa, które nigdy nie padły z jej ust). Za pomocą techniki deepfake’u można dokonać np. „nałożenia” twarzy powszechnie znanej osoby na nagranie zupełnie innej postaci. Choć szczegółowe wytłumaczenie procesu technicznego powstawania tego rodzaju materiałów nie jest zadaniem łatwym, to jednak na popularnych serwisach internetowych bez problemu można odnaleźć efekty deepfake’u. W równie nieskomplikowany sposób można odnaleźć filmy instruktażowe pokazujące jak przy użyciu dostępnego oprogramowania można w relatywnie krótkim czasie wykonać nagranie przy wykorzystaniu omawianej techniki. Najczęściej omawianymi efektami deepfake’u są materiały, które w zamyśle ich pomysłodawców miały mieć charakter satyryczny (ich „ofiarami” padają głównie politycy i inne osoby powszechnie znane). Oczywistym jest jednak, iż omawiana technika może posłużyć także do realizacji innych celów, takich jak skompromitowania nielubianego lidera partyjnego, biznesmena czy działacza społecznego. Możliwe jest także wywołanie dużo bardziej niebezpiecznych efektów z punktu widzenia całego społeczeństwa.

Reklama

Co za to grozi?

Osoba rozpowszechniająca efekt zastosowania techniki deepfake’u musi liczyć się z tym, że jej działanie może kolidować z przepisami wielu różnych dziedzin prawa np. prawa autorskiego, prawa cywilnego, przepisów chroniących dane osobowe czy nawet prawa karnego.

Po pierwsze, wykorzystanie w ramach deepfake’u fragmentu utworu audiowizualnego będzie stanowiło naruszenie praw autorskich majątkowych i osobistych do tego rodzaju dzieła. Osoby posługujące się deepfake’em w celach satyrycznych będą mogły uwolnić się od odpowiedzialności powołując się na przepisy o tzw. dozwolonym użytku chronionych utworów, a konkretnie na art. 291 prawa autorskiego, jednak nie bezwarunkowo. Zgodne z prawem będzie wyłącznie takie użycie cudzego utworu w ramach omawianej techniki, które będzie uzasadnione prawami takich gatunków twórczości jak parodia, pastisz czy karykatura.

Po drugie, osoba posługująca się techniką deepfake’u powinna liczyć się z odpowiedzialnością za naruszenie dóbr osobistych (mimowolnego) „bohatera” tego rodzaju nagrania. W pierwszej kolejności naruszeniu ulega tu prawo do wizerunku (chronione zarówno przez kodeks cywilny, jak i prawo autorskie). Przy czym w przypadku deepfake’ów dotyczących osób publicznych (np.: polityków, celebrytów, artystów itd.) zastosowanie może znaleźć art. 81 ust. 2 pkt 1 prawa autorskiego, który dopuszcza możliwość rozpowszechnienia wizerunku jednostek należących do tej kategorii bez ich zezwolenia, pod warunkiem, iż wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez te osoby ich funkcji. W wielu przypadkach wykorzystywania wizerunku w ramach omawianej techniki dochodzi także do naruszania czci czy godności osobistej przedstawionej jednostki (np.: gdy wykreowany przez sztuczną inteligencję obraz posługuje się wulgarnymi zwrotami, czy wypowiada stwierdzenia całkowicie niezgodne ze światopoglądem określonego człowieka). Wówczas zaś, obok cywilnej, może pojawiać się również odpowiedzialność karna (pokrzywdzony może bowiem zdecydować się na złożenie prywatnego aktu oskarżenia w przedmiocie przestępstwa zniesławienia).

Kontrowersje wokół deepfake'ów

Omawiane zjawisko w gruncie rzeczy wymyka się jednoznacznym prawniczym ocenom. Z jednej strony można bowiem bronić tezy, że samo wykorzystanie określonej osoby do stworzenia „deepfake’owej sceny” narusza jej godność, gdyż „bohater” takiego przedstawienia staje się (wbrew swej woli) faktycznie narzędziem manipulowania odbiorcami (szczególnie, gdy efekt deepfake’u wygląda na tyle autentycznie, iż niewyrobiony widz może uznać go za rzeczywistą wypowiedź czy zachowanie danej osoby). Z drugiej jednak strony nie można zapominać o tym, że niektóre formy korzystania z omawianej techniki mogą stanowić element wolności słowa (na którą to wolność składa się m.in. swoboda wypowiedzi satyrycznej). Prawna sytuacja osób, które przygotowują kontrowersyjne formy deepfake’ów jest zatem obecnie zdecydowanie niepewna

Adwokat, Adam Pązik, doktor nauk prawnych, pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.