Pięciu z dziewięciu sędziów, którzy uznali, że pracodawcy nie muszą oferować polis ubezpieczeniowych z dostępem do antykoncepcji, jeśli narusza to ich przekonania religijne, to sami mężczyźni. Głosy sędziów, którzy mieli inne zdanie na ten temat należały natomiast do kobiet

Orzeczenie SN to zwycięstwo Davida Greena, właściciela Hobby Lobby, sieci ponad 600 sklepów w całych Stanach Zjednoczonych z artykułami biurowymi i pamiątkami. Firma zatrudnia ponad 15 tys. osób i szczyci się tym, że przestrzega chrześcijańskim nakazów. Sklepy Hobby Lobby są np. nieczynne w niedziele, aby pracownicy mieli więcej czasu na modlitwę i spędzanie czasu z rodziną. To właśnie Green w 2012 r. złożył pozew przeciwko rządowi federalnemu, twierdząc, że niektóre przepisy ustawy o ubezpieczeniu zdrowotnym, która ma być najważniejszym elementem spuścizny Obamy, są nie do pogodzenia z poglądami religijnymi jego rodziny. Chodzi przede wszystkim o przewidziane w niej zobowiązanie pracodawców lub ubezpieczycieli do zagwarantowania kobietom środków antykoncepcyjnych

W wyroku sędziowie w pierwszej kolejności podkreślili, że choć osobowość korporacji jest jedynie fikcją prawną, to taka firma jest tworzona i reprezentowana przez ludzi, którym przysługują określone uprawnienia. Ochrona korporacji oznacza zatem jednocześnie ochronę ich właścicieli i osoby nią zarządzające. Takie rozumowanie doprowadziło sędziów do stwierdzenia, że ustawa o wolności religii z 1993 r. (Religious Freedom Restoration Act) odnosi się także do korporacji. Oowiązek zapewnienia darmowej antykoncepcji spowodowałby jednak nałożenie na korporacje o chrześcijańskim profilu, takie jak Hobby Lobby, "znaczącego obciążenia". Jak wyjaśnił sędzia Samuel Alito, autor opinii większości, nic nie stoi na przeszkodzie, aby amerykański rząd znalazł inne rozwiązania, aby zapewnić antykoncepcję kobietom pracującym w korporacjach zarządzanych zgodnie z wartościami chrześcijańskimi.