Reklama
Po niedawnej nowelizacji ustawy o rzecznikach patentowych zmieniła się rola stawek minimalnych opłat. Obecnie służą one głównie do ustalania i zasądzania przez sąd lub Urząd Patentowy kosztów tzw. zastępstwa w postępowaniach z udziałem rzeczników patentowych. Jednak stawki te mają też istotne znaczenie dla przedsiębiorców. Są to bowiem kwoty, jakie zasądza się dla wygrywającego spór przedsiębiorcy reprezentowanego przez rzecznika patentowego, od strony, która przegrywa postępowanie.
W praktyce sprawy, które dotyczą praw własności przemysłowej (na przykład patentów), często są na tyle trudne i skomplikowane, że zaangażowanie profesjonalnego pełnomocnika jest konieczne. Za tę obsługę prawną trzeba oczywiście zapłacić.
Takie wynagrodzenie negocjuje bezpośrednio przedsiębiorca z rzecznikiem, który ma go reprezentować. W nowym stanie prawnym nie są oni już ograniczeni stawkami minimalnymi. Ustalone wynagrodzenie może być więc wyższe od stawek określonych w rozporządzeniu. Jednak w przypadku wygrania sporu wydatek poniesiony na wspomniane wynagrodzenie zostaje częściowo „odzyskany” w postaci kosztów zasądzanych na rzecz wygrywającego postępowanie.
Problem w tym, że określone w nowym rozporządzeniu stawki zasadniczo nie różnią się od „starych” – mimo że ich urealnienie lub chociażby niewielka indeksacja byłyby jak najbardziej wskazane. Oznacza to, że przedsiębiorca ponoszący koszty związane z egzekwowaniem praw własności przemysłowej nie może – w przypadku wygranej – liczyć na ich zwrot w całości lub przynajmniej w znaczącej części. Rozdźwięk między wysokością stawek określonych w obecnym rozporządzeniu a warunkami rynkowymi jest po prostu zbyt duży. Na kwestie te zwracali uwagę m.in. przedstawiciele samorządu rzeczników patentowych w trakcie prac nad projektem obecnego rozporządzenia.
Przemysław Walasek, adwokat, partner w kancelarii Taylor Wessing